Anioły New Age Anioły New Age
Pragnę tu, specjalnie dla naszych Czytelników, powtórzyć i zarazem rozwinąć kilka wątków, które nieco wcześniej poruszyłem w „anielskim” dodatku specjalnym do tygodnika „Gazeta Polska”... Anioły New Age

Pragnę tu, specjalnie dla naszych Czytelników, powtórzyć i zarazem rozwinąć kilka wątków, które nieco wcześniej poruszyłem w „anielskim” dodatku specjalnym do tygodnika „Gazeta Polska” (nr 51-52/2012). Otóż nie jest tajemnicą, że w literaturze zaliczanej do nurtu New Age spotykamy się z wieloma relacjami osób, mających rzekomo kontakt ze swoim Aniołem. Oczywiście jako osoby wierzące nie możemy kategorycznie odrzucić tego typu wydarzeń. Samo Pismo Święte takich sytuacji nie wyklucza, jednak w przypadku New Age ilość i różnorodność takich rzekomych spotkań z Aniołami przybiera wręcz monstrualne rozmiary.

Sklepowe półki z ich literaturą niemal uginają się pod ciężarem tego rodzaju publikacji. Wszelakie „anielskie kursy” czy karty, mają rzekomo pomóc w nawiązaniu kontaktu z tymi niebieskimi duchami. Jest to tak częste i powszechne zjawisko, że niektórzy propagatorzy tego ruchu, założyli nawet specjalne organizacje zajmujące się obserwacją działalności aniołów. Wyznawcy New Age zdają się odnosić wrażenie, że Aniołowie tylko czekają by się z nimi spotkać.

Trudno w tym wszystkim rozeznać czy jakaś anielska interwencja faktycznie miała miejsce. Mogło to być bowiem równie dobrze zwykłe oszustwo, wynik fantazji, a nawet (w skrajnych przypadkach) ukryte działanie złego ducha, podającego się za Anioła światłości.

W neopogańskiej filozofii New Age Anioły są posłańcami Boga Stwórcy, którego nie rozumie się tu osobowo (jak przecież uczy chrześcijaństwo, judaizm czy islam), lecz uważa się Go za uniwersalną energię sprawczą. Anioły – które w New Age mogą być też płci żeńskiej – są zatem posłańcami i pośrednikami między ludźmi a Stwórcą (czyt. nieosobową energią twórczą, która jest większa niż my).

New Age bezkrytycznie przyjmuje też niechrześcijańską wiarę w reinkarnację, więcej, potrafi ją połączyć z wiarą w Anioła Stróża. Według ich wykładni każdy człowiek ma swego duchowego pomocnika przez całe życie, a nawet przez wszystkie swoje wcielenia. Wiele osób ma ich nawet dwóch lub więcej. Aniołowie stróżowie mają nas naprowadzać na najlepsze życiowe okazje.

W myśl prezentowanej tu filozofii nie tylko ludzie mają swoich stałych Aniołów Stróżów, mają ich również zwierzęta, rośliny, wielkie firmy lub instytucje, szpitale czy inne formy życia lub przejawy działania ludzi. W anielskim świecie spod znaku New Age można się kompletnie pogubić. Jaki bowiem, że tak nieco ironicznie zapytam, jest sens istnienia anioła, który strzeże powiedzmy świnkę morską, patyczaka czy kaktusa stojącego na naszym parapecie? Nie udało mi się znaleźć odpowiedzi na to pytanie…

W każdym razie w New Age występuje istny zalew Aniołów o czasem bardzo dziwnych imionach, przypisywanych im funkcjach, czy nietypowych zajęciach. Jednym z takich zajęć może być: „Praca nad zwiększeniem wibracji naszej planety”. Sam jestem ciekaw jaki jest cel takiej „pracy”…

Jom Ci Uriel – Janioł spod samiuśkich Tater… Hej!

Wyznawcy New Age wierzą, że wokół ludzi, którzy „pracują z Aniołami” jest ich szczególnie dużo. Zresztą Aniołowie ci mają mieć konkretne, ulubione miejsca przebywania. Zdradzę tu oczywiście za „specjalistyczną” literaturą New Age, kilka takich charakterystycznych miejsc – może akurat tam ich spotkacie? 

Przykładowo, takim „zaciszem” dla Michała Archanioła ma być Świątynia Wiary i Ochrony, położona ponad Parkiem Narodowym Banff i jeziorem Louise w Kanadzie. Swój anielski dyżur ma on pełnić w niedzielę. Archanioł Gabriel przebywa zaś między Sacramento i górą Szasta, a dyżuruje w poniedziałki. W portugalskiej Fatimie mieszka nie kto inny jak sam Archanioł Rafael, gdzie dyżuruje w środy (chyba w całym kraju bo nie znalazłem konkretnego miejsca jego pobytu). Na Kubie mieszka (i dyżuruje w soboty) niejaki Archanioł Zadkiel. W okolicach Lanz Hou, na północ od centrum Chin, zamieszkuje Archanioł Jofiel, dyżurujący w piątki. Czwartki rezerwuje sobie Archanioł Czamuel zamieszkujący Saint Louis, w stanie Missouri (USA).

Uważny czytelnik zapyta zapewne: A co z wtorkami? Archaniołowie Newe Age mają tego dnia wolne? Ależ skąd! We wtorki zapraszamy do Polski, a konkretnie w Tatry! Można tu wówczas spotkać dyżurującego Archanioła Uriela!

Źródła nie podają co konkretnego robią Ci „aniołowie” poza swymi „dyżurami”. Nie znalazłem zresztą nawet odpowiedzi na pytanie co robią w trakcie nich…

Anielski biznes

W Internecie można znaleźć wiele stron z „anielskimi poradami” przeróżnych wróżek. Są też do nich dołączone cenniki. Przykładowo – anielska wróżba kompleksowa kosztuje 40 zł. zaś dwa pytania do wróżki jedynie połowę tej ceny. To nie jest najdroższa oferta. Pewna internetowa wróżka przekonuje, że może postawić anielskie karty oraz skontaktować się z naszymi Aniołami i w efekcie (za jedyne 95 zł.) zaserwować nam mailem tzw. „anielskie czytanie”. W internecie są też różne oferty sprzedaży „anielskich kart” jak np. „Karty Aniołów Karmy”. W tej wróżebnej talii znajdziemy „karmiczne Anioły chrześcijaństwa i judaizmu”. W zestawie znajduje się też mała książeczka z „instrukcją obsługi”.

„Anielskie karty” są bardzo popularne wśród bardziej i mniej świadomych zwolenników New Age. Niektórzy ludzie nie wiedzą nawet, że proponowana im praktyka wróżenia z anielskich kart nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. Jak bowiem czytamy na jednym z tego typu portali:

Karty anielskich symboli będą służyć ci podpowiedzią w różnych życiowych sytuacjach. Kiedy nie wiesz, co zrobić, jak postąpić, jak zakończy się jakiś problem, zapytaj kart. Odpowiedź jest krótka i konkretna. Zainspiruje i podpowie, jak podejść do tematu.

Zanim przystąpisz do wróżby, zapal kadzidełko i zwróć się o pomoc do swojego Anioła Stróża. Skup się przez chwilę w krótkiej medytacji. Wyobraź sobie jak przestrzeń wokół ciebie wypełniają przyjazne duchowe istoty. Poczuj swojego opiekuna tuż obok ciebie, poczuj jak lekko kładzie ci dłoń na ramieniu. Teraz skoncentruj się na problemie.

Wspomniana tu modlitwa do Anioła Stróża jest tylko swego rodzaju „zasłoną dymną” dla zwykłego, zakazanego przecież w Biblii i starego jak świat wróżenia. Ma uśpić czujność. No bo skoro się modlę do Anioła Stróża, to co mi może zaszkodzić? Niby nic…

Zwolennicy anielskich kart starają się skierować swą ofertę głównie do osób wierzących. Liczne religijne akcenty mają na celu ich przekonać, że sięgając po te karty w zasadzie nie robią nic złego. Współczesne wróżki przekonują, że anielskie karty pozwolą ich użytkownikowi, na:

…bezpieczny i pełen miłości kontakt z Niebem. Dzięki tym kartom lepiej zrozumiesz przesłanie i wskazówki, jakie przekazuje Tobie i Twoim bliskim Trójca Święta, Aniołowie i Święci. Pomagają nam, gdy jesteśmy zestresowani, zagubieni lub boimy się czegoś, ponieważ w jasny i czytelny sposób przekazują przesłanie, którego w chwilach zwątpienia nie udaje nam się wyraźnie usłyszeć. Karty Wyroczni stworzone zostały by przynieść nam ukojenie w trudnych chwilach. Ich założeniem jest stworzenie silniejszej więzi z Bogiem, Świętymi i Aniołami” [pisownia oryginalna].

No i po co się modlić i korzystać z sakramentów skoro dla silniejszej więzi z Bogiem, Świętymi i Aniołami można sięgnąć po karty? Czy to nie banalnie proste? Oczywiście wróżki nie zabronią nam chodzenia do kościoła jednak z czasem sami z niego zrezygnujemy poprzestając na kartach. Zły duch jest mistrzem mistyfikacji i doskonale wie co robi… Już wielu się na to nabrało.

Z anielskimi kartami powiązane są „anielskie horoskopy” i inne formy magii, tak popularnej w New Age. W Internecie znajdziemy różne (odpłatne) „anielskie rytuały” jak rytuał rzucania „uroków anielskich” przy pomocy magicznej księgi zaklęć, czy rytuał służący „uzyskaniu ochrony Archanioła Michała dla siebie, rodziny, firmy, majątku, domu, samochodu, etc.. Jest też witryna z „anielskim wahadełkiem”. Jak zapewniają jej twórcy twierdząco lub przecząco odpowiada ono na zadane mu pytanie (wróży się online, za jedyne 3,69 zł z VAT). Anielski biznes – musi się kręcić.

 

Grzegorz Fels

 

Zdjęcie: www.wikihow.com

 

Artykuł ukazał się w marcowo-kwietniowym numerze „Któż jak Bóg” 1-2013. Zapraszamy do lektury!

Brak komentarzy.

Bądź pierwszym komentującym ten post.

Podziel się swoim komentarzem