Bitwa na pustyni Bitwa na pustyni

Bitwa na pustyni

Z pisma 1 marca 2017 ladylingua 0

bitwa na pustyni

Jezus przyjął z miłości do człowieka postać człowieka. Przyjął swe człowieczeństwo z całą konsekwencją – wraz z odczuciami, które przeżywa każda istota ludzka. Dane Mu było również przeżyć walkę duchową, która miała miejsce podczas 40 dniowego odosobnienia na pustyni.

W swojej Ewangelii św. Marek napisał: „Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem. Lecz On mu odparł: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Odrzekł mu Jezus: Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Na to odrzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu” (Mt 4,1-11).

Każda sekunda dla Ojca

Okres 40 dni i nocy, to czas modlitwy całkowicie oddanej Bogu Ojcu. To czas jednoczenia się z Ojcem, czas poświęcania całego siebie Jego woli. Jezus oddawał każdą cząstkę swego człowieczego jestestwa, poświęcał wszystko, co Go stanowiło, jako człowieka. Polecał Bogu Ojcu każdą sekundę swego życia w powołaniu i wypełnianiu woli Ojca.

Jezus wyszedł na pustynię, by porozmawiać tylko z Bogiem; by pozostać w samotności, z dala od ludzi, a jednocześnie, by w tej samotności zagłębiając się we własną duszę, uświadamiając sobie własne słabości, a wręcz grzeszność swego człowieczeństwa stanąć przed Bogiem i oddając Mu siebie w tej pełnej świadomości, kim się jest – przyjąć na siebie powołanie z rąk Ojca. Tak czyni człowiek, który jest w Jezusie.

Szatan, wykorzystując osłabienie ludzkiej natury w Jezusie czterdziestodniowym postem, postanowił poniżyć Jezusa i poddać Go kuszeniu, a tym samym zmusił Chrystusa do walki duchowej, która odbywała się na trzech płaszczyznach – pokusie ciała (głód) oraz pojawieniu się możliwości bycia bogatym i sławnym. Wszystkie te pokusy dotyczą różnych sposobów grzeszenia przeciw wielkiemu przykazaniu miłowania Boga: „Będziesz miłował  Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił” (Pwt 6,5).

Nie ma dyskusji

Warto zaznaczyć, że pustynia kojarzona była w Starym Testamencie z miejscem poddania próbie, pewnej walce duchowej. Szczególnie cenne zdają się tu być słowa z Proroka Izajasza: „Jak bydłu schodzącemu na dół na nizinę Duch Pański dał im wypoczynek. Tak prowadziłeś Twój lud, zyskując sobie imię chwalebne” (Iz 63,14).

Zatrzymując się nad omawianym fragmentem, trzeba mieć także na uwadze, że w scenie tych zmagań duchowych Jezusa jest wiele symboliki. Przemiana kamieni w chleb na przykład ma symbolizować bunt przeciwko woli Bożej. Z kolei odpowiedź Jezusa: „Nie samym chlebem żyje człowiek” symbolizuje pokarm, którym jest Słowo Boże. Widać tu także ukrytą pokusę nieograniczonej wolności, którą ma zapewnić panowanie nad całym światem. Pokusa ta jest kosztowna – ceną jest oddanie pokłonu złemu duchowi, co w praktyce oznacza przejęcie jego metod działania, a więc podstępu czy intrygi.

Diabeł poddaje też w wątpliwość synostwo Jezusa rozkazując Mu: „Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem” (Mt 4,3), wbrew słowu Bożemu: „A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie” (Mt 3,17). Ciekawe jest, że zły duch nie posługuje się tu trybem oznajmującym. Nie mówi pełnym głosem. Każde swe słowo stara się wypowiadać bardzo delikatnie, wręcz jak ledwie słyszalny syk: Jeśli jesteś Synem Bożym… Pojawia się tu poza tym tryb warunkowy, który do niczego nie nakłania, ale zasiewa tylko lekką wątpliwość. Jezus zna jednak kontekst fragmentu Pwt 8,3: „Utrapił cię, dał ci odczuć głód, żywił cię manną, której nie znałeś ani ty, ani twoi przodkowie, bo chciał ci dać poznać, że nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana”, który cytuje w odpowiedzi. Może mieć ufność, że Bóg zapewni Mu mannę na pustyni, ponieważ ten sam Bóg, który jest Jego Ojcem, był Bogiem Izraela: „Uznaj w sercu, że jak wychowuje człowiek swego syna, tak Pan, Bóg twój, wychowuje ciebie” (Pwt 8,5). Z tego względu Jezus nie pozwala sobie ani przez chwilę na wątpliwości i na stawianie pod znakiem zapytania swej relacji z Ojcem. Nie kwestionuje tego faktu. Mimo dalszych prób złego ducha, Jezus nie daje się wciągnąć w dialog z tą istotą diabelską.

Nie szukaj niebezpieczeństw!

A gdy Jezus poucza diabła, aby nie wdawał się w duchową walkę z Nim: ”Nie będziesz wystawiał na próbę Pana”, odwołuje się do Księgi Powtórzonego Prawa „Nie będziecie wystawiali na próbę Pana, Boga waszego, jak wystawialiście Go na próbę w Massa” (Pwt 6,16). Jest to też swoiste skierowanie myśli czytelnika do Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian „I nie wystawiajmy Pana na próbę, jak wystawiali Go niektórzy z nich i poginęli od wężów” (1 Kor 10,9). Ma to być dla każdego człowieka zachęta do służenia Panu całym swoim życiem i wyzbycia się lekkomyślnego postępowania.

Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego… Miasto Święte symbolizuje tutaj Jerozolimę, w której znajduje się świątynia. Diabeł zabrał Jezusa do części świątyni, z której rozciągał się widok na głęboką dolinę. Istota diabelska kusi Jezusa, by skoczył… Bo przecież Jego Anioły Go uratują… Trzeba mieć tutaj świadomość dwóch faktów. Po pierwsze upadek z tego miejsca oznaczałby pewną śmierć. Po drugie zaś – stwierdzenie diabła o opiece Aniołów jest odwołaniem do Psalmu 91 (jego 11 wersetu): „bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach.“ ( Ps 91, 11). Warto jednak podkreślić, że werset ten daje do zrozumienia, że opieka aniołów (por.Mk 1,13) dotyczy wydarzeń, które spotykają Jego sługi, nie jest zaś zachętą do poszukiwania niebezpieczeństw.

Bogu świeczkę, a diabłu?

Walka duchowa Jezusa pojawiająca się w obrazie pustynnego kuszenia Go przez diabła ma ukazać człowiekowi, że – tak jak przed wiekami, tak i teraz – pokusa polega na tym, by nie miłować Boga całym sercem, ryzykując życie czy wybierając bogactwa. Jezus został ukazany jako ten, który miłuje Boga doskonale: „Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu” (Hbr 4,15).

A czy doświadczenia, jakie dane były Jezusowi podczas pobytu na pustyni, mogą stać się dla nas owocne, gdy doświadczymy podobnego kuszenia? No właśnie… Te pokusy, przez które zły chce wzbudzić w nas poczucie braku Bożej obecności, są „po coś”. Bóg chce się nam właśnie najmocniej objawić w naszych niedostatkach i uczyni to, jeśli trwać będziemy przy Jego Słowie. Wtedy sami zobaczymy, że życie płynie nie tyle z chleba, ile właśnie ze Słowa i wierności Bogu. A jasnością oświecającą wszystkie nasze walki duchowe niech pozostanie fakt, że szczytem rozpoczętej na pustyni Jezusowej walki ze złem stało się zmartwychwstanie, które rozjaśniło absolutną ciemność Getsemani…

 

Dorota Mazur

 

Artykuł ukazał się w majowo-czerwcowym numerze „Któż jak Bóg” 3-2016. Zapraszamy do lektury!

Brak komentarzy.

Bądź pierwszym komentującym ten post.

Podziel się swoim komentarzem