Gdzie „stoi” Anioł Stróż? Gdzie „stoi” Anioł Stróż?

Gdzie „stoi” Anioł Stróż?

Z pisma 7 marca 2017 ladylingua 0

 
Moja czteroletnia córka Zosia zapytała mnie kiedyś po wieczornej modlitwie: „Tatusiu, dlaczego mówimy: „Aniele Boży Stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój”? Czemu on musi zawsze stać? Nie może sobie czasem usiąść? No i gdzie on właściwie stoi? Tu gdzieś obok?”
 
Próbowałem wyjaśnić, że „stać przy kimś” to taki zwrot oznaczający „stanie na straży”, a więc czuwanie i opiekę. Tak jak żołnierze, którzy pełnią wartę. Dosłowne rozumienie słów „zawsze przy mnie stój” prowadzić może do humorystycznych interpretacji. W tym duchu ks. Twardowski napisał żartobliwy wiersz, przewrotnie trawestujący znaną modlitwę:
Aniele Boży Stróżu mój / ty właśnie nie stój przy mnie / jak malowana lala / ale ruszaj w te pędy.
 
Nasze wyobrażenie o aniele stróżu ciągle jest uwarunkowane ckliwymi oleodrukami, na których skrzydlata istota kroczy tuż za dziećmi, przechodzącymi przez kładkę. Czy nasz anioł stróż ciągle przebywa tam gdzie my? To znaczy chodzi za nami krok w krok przez całe nasze życie? Tak chyba uważał św. Stanisław Kostka (+1568), który jako żarliwy czciciel anioła stróża, kiedy miał przejść przez drzwi, przepuszczał swojego niebiańskiego opiekuna jako pierwszego. Musiało to nieco dziwnie wyglądać, gdy zwlekał z przejściem, bo wierzył, że ustępuje w ten sposób niewidzialnej postaci, która – jak sobie wyobrażał – chodzi wszędzie tam, gdzie on. Inna sprawa, że dla anioła zamknięte drzwi nie stanowiłyby raczej żadnego problemu, wszak jest bytem niematerialnym. Niematerialny byt nie potrzebuje w ogóle przestrzeni, aby gdzieś być. I tu właśnie dotykamy sedna problemu, który poruszyła moja córka. Co to bowiem znaczy dla niematerialnego anioła „być gdzieś”? Pytanie postawione przez moją córkę okazuje nie różnić się wiele od zagadnień, które trapiły średniowiecznych teologów-scholastyków.
 
W strywializowanej formie przypisuje się scholastykom surrealistyczne rozważania na temat tego, ilu aniołów może tańczyć na czubku igły. W 1638 William Chillingworth podaje to jako przykład najbardziej bezsensownego ze sztucznych problemów, roztrząsanych rzekomo przez scholastyków. W rzeczywistości św. Tomasz pytał: „Czy w tym samym miejscu może jednocześnie być wielu aniołów?” (Suma teologiczna, cz. I, kwestia 52). Pytanie to dotyka relacji anioła (który jest duchem) do przestrzeni (która jest materią) i stanowi zarazem rozwinięcie pytania, czy anioł (a więc byt niematerialny) w ogóle gdzieś przebywa?
 
Aniołowie w Niebie
 
Jeśli mówimy o „miejscu” przebywania aniołów, jest nim przede wszystkim Niebo. Patrząc na duchowy aspekt słowa Niebo, wiemy że jest ono tożsame z mieszkaniem Boga oraz aniołów różnych rang. Jest to więc swoiste „miejsce” dla istot duchowych, które tam przebywają i egzystują. Niebo jednak wymyka się wszelkim kategoriom czasoprzestrzennym. Analizując teksty ewangeliczne można by uznać, że jest gdzieś w górze – wszak podczas chrztu Jezusa rozwarło się niebo i dał się słyszeć głos Boga, a w trakcie Wniebowstąpienia „Jezus wzniósł się ku górze i znikł sprzed oczu uczniów”. Ale przecież jest także oczywiste, że to co określamy niebem, ów błękit w słońcu i czerń wśród nocy, nie jest tym Niebem, które przygotował nam Bóg. Starożytni, patrząc w górę sądzili, że tam mieszkają bogowie. Myśleli tak dlatego, że niebo było dla nich niedostępne. Dzielili przestrzeń ponad naszymi głowami na sferę podksiężycową, w której fruwają ptaki, pada deszcz i błyskają pioruny. Sfera nadksiężycowa, zupełnie niedostępna dla człowieka starożytności, miała być sferą planet. Nad nią zaś rozpościerać miało się empireum.
 
Warto w tym miejscu przypomnieć wyznanie św. Pawła, który wspominał własne doświadczenia mistyczne: „Znałem człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy to w ciele było, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – został uniesiony w zachwyceniu aż do trzeciego Nieba (tritos Uranos). I wiem, że ten człowiek – czy to w ciele było, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – został uniesiony w zachwyceniu do raju (paradeisos) i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać” (2 Kor 12,2-4). Z powyższego tekstu wynika, że istnieje gdzieś w sferze duchowej kilka poziomów Nieba (co najmniej trzy). Raj o którym pisze apostoł Paweł znajduje się w trzecim Niebie. Niektórzy uważają, że Pierwsze niebo to nasza atmosfera, drugie niebo to przestrzeń kosmiczna, a trzecie to mieszkanie Boga i jego aniołów. Czy Paweł nawiązywałby do tych wyobrażeń? Wzmianki o trzecim Niebie znajdziemy także w Apokalipsie Mojżesza. Żydzi i muzułmanie dzielą zresztą niebiosa aż na 7 części. Wygląda na to, że „Niebo” ma różne wymiary i lokalizacje. Takie spekulacje korespondowały z hierarchicznym podziałem aniołów. Rozważano więc, w którym Niebie przebywają aniołowie z określonego chóru.
We współczesnej teologii podkreśla się jednak, że Niebo to nie jest jakaś wydzielona przestrzeń, istniejąca ponad chmurami, poza systemem Drogi Mlecznej czy też ogólnie poza naszym światem. Niebo jest stanem, a nie miejscem. Gdy Pismo Święte używa wyobrażeń przestrzennych, mówiąc, że Bóg jest „w górze” oraz „w niebie”, wyraża w ten sposób odmienność i wzniosłość Boga. Niebo jest tam, gdzie jest Bóg, gdzie się Go bezpośrednio „ogląda” (Mt 5, 8), gdzie się Go spotyka i jest się Mu bliskim. Jako ludzie żyjący na ziemi nie jesteśmy w stanie poznać ani nawet częściowo zrozumieć tego, czym jest Niebo. Pismo Święte, próbując przybliżyć nam jego tajemnicę, mówi o przebywaniu z Bogiem i wiecznej z Nim wspólnocie.
 
Aniołowie na ziemi
 
A jak ma się sprawa z wizytami aniołów na ziemi? Czasem widywano ich przecież w określonych miejscach i czasami sprawiali, że coś się w określonych miejscach działo. Czy aniołowie wysłani przez Boga z jakąś misją, opuszczają Niebo? Nam – uwarunkowanym myśleniem czasoprzestrzennym – wydaje się, że musi tak być. Jednak zgodnie z Biblią aniołowie wypełniający zlecone im przez Pana Boga zadania nie przestają jednocześnie wpatrywać się w Jego oblicze. Świadczą o tym słowa samego Jezusa: „Baczcie abyście nie gardzili żadnym z tych małych, albowiem aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie” (Mt 18, 10). Ten tekst przytaczany jest jako biblijny argument potwierdzający wiarę w aniołów stróżów. A zatem opiekują się nami, poświęcają nam swoją uwagę, a równocześnie przez cały czas wpatrują się w oblicze Boga. Być może oznacza to, że aniołowie nigdy tak naprawdę nie przestają być w Niebie. Tak zdaje się rozumieć ten fragment Peter Kreeft, który twierdzi, że anioł potrafi skupić swój umysł i wolę na jednym miejscu w przestrzeni, mniej więcej podobnie jak teleskop może skupić światło gwiazd, które są wiele lat świetlnych stąd, na okularze lub kliszy fotograficznej. Aniołowie mogą zatem działać na ziemi bez opuszczania Nieba, mniej więcej tak jak Słońce świeci na Ziemię, pozostając na swoim miejscu w centrum Układu Słonecznego, dziewięćdziesiąt trzy miliony mil od Ziemi. Anioł przebywa w jakimś miejscu inaczej niż ciało materialne. Jako byt duchowy anioł nie może być umiejscowiony tak, jak to dzieje się z bytami materialnymi, gdzie każda część materii zajmuje ściśle określone miejsce w przestrzeni. Anioł jest w miejscu wyznaczonym przez jego działanie, innymi słowy jest tam, gdzie działa. Jeśli widywano aniołów w określonych miejscach i jeśli aniołowie sprawiali, że jakieś rzeczy działy się w określonych miejscach, było tak dlatego, że aniołowie stali się w danym punkcie czasoprzestrzeni obecni duchowo. Ruch aniołów polega na zmianie miejsca działania. Anioł przemieszcza się nie w ten sposób, że przelatuje z jednego miejsca do drugiego, lecz w ten sposób, że przestaje działać w jednym miejscu, a zaczyna działać w innym. Z chwilą gdy zacznie działać w nowym miejscu, już się tam znajduje, nie przestając równocześnie przez cały czas być w Niebie (por. Peter Kreeft, Aniołowie i demony. Co tak naprawdę o nich wiemy?, Kraków 2010 s. 56-57).
Czy potrafimy to pojąć? Nie potrafimy, bo egzystujemy w czasoprzestrzeni. I jak to wszystko na dodatek wytłumaczyć czteroletniej córce?
 
Roman Zając
 
 
Artykuł ukazał się we wrześniowo-październikowym numerze „Któż jak Bóg” 5-2013. Zapraszamy do lektury!
 
 
 
 
 

Brak komentarzy.

Bądź pierwszym komentującym ten post.

Podziel się swoim komentarzem