Matka Syna Bożego i święci Matka Syna Bożego i święci

Matka Syna Bożego i święci

Z pisma 6 marca 2017 ladylingua 0

Najszczęśliwsi

W każdej ankiecie, niezależnie od wieku i środowiska, zapytani ludzie będą kojarzyć szczęście z odnalezioną miłością i z poczuciem bezpieczeństwa. Nie ma żadnej wątpliwości, że – według naszej wiary – najpełniej i najprawdziwiej kocha Pan Bóg, również On jest najpewniejszym oparciem i źródłem siły.

Maryja odnalazła Największą Miłość i Ona tę Największą Miłość umiała pokochać w sposób czysty; nikt bardziej niż Ona nie zjednoczył się z Panem Bogiem; tylko Ona umiała Jego Wolę spełniać w każdej chwili życia.

Każdy ze świętych – co Kościół stwierdza po wnikliwych badaniach – jest osobą, która z gorliwością i zapałem odnalazła Wolę Bożą i Bożą miłość. Są to zatem ludzie najszczęśliwsi. Jesteśmy zaproszeni do ich grona…

Co wiemy o Maryi?

Fakty z Ewangelii znamy choćby z Różańca. Ale osoby Maryi dotyczą też cztery dogmaty. Każdy dogmat ma przybliżać do Osoby Jezusa Chrystusa, a Jego właśnie urodziła wybrana przez Pana Boga prosta dziewczyna z Nazaretu.

W kolejności Jej życia trzeba zacząć od dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny (1854). Papież Pius IX pisał: „ze względu na przewidziane zasługi Swego Syna Pan Bóg przy poczęciu Maryi zachował ją od grzechu pierworodnego”. Została poczęta w sposób naturalny, ale nie była obciążona grzechem pierworodnym. Nie wymyślono tego zdania w XIX wieku, tak od początku wierzył Kościół. Już w pierwszych wiekach zapisano słowa: „Brama przez którą Zbawiciel miał przyjść na ziemię musiała być najczystsza, najpiękniejsza, najbardziej Jego godna”. Jeśli była wolna od grzechu pierworodnego, to znaczy, że nie miała „skłonności do grzechu”. Ale nie znaczy to, że nie miała pokus. Jako osoba wolna podejmowała decyzje, czyli w każdej chwili, kiedy mogła odwrócić się od Pana Boga, wiernie przy Nim trwała.

Dwa dogmaty są ogłoszone dość dawno. W III wieku ogłoszono dogmat o Bożym Macierzyństwie Maryi (sobór w Efezie 430-431), a w VII dogmat „O Maryi zawsze dziewicy”. Najpóźniej, bo w roku 1950 papież Pius XII ogłosił dogmat „O wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny” – jest to prawda zapisana w sercach wiernych od pierwszych wieków Kościoła: „niemożliwe, aby skażenia w grobie doznała Ta, która porodziła Syna Bożego”.

Jak widzimy wszystkie te prawdy wiary katolickiej odnoszą Maryję do Jej Syna, ostatecznie do Niego prowadzą.

Planety jednego Słońca

Nie tylko Maryja miała swoistą Bożą ciekawość, czyli pragnienie szukania Bożej Woli. Wielu ludzi poszło tym śladem.

W pierwszych trzech wiekach chrześcijaństwa świętymi nazywano tylko męczenników, powtarzano „ku zbudowaniu” historię ich męczeństwa, na ich grobach stawiano ołtarze, na których potem sprawowano Eucharystię. Gdy skończył się czas prześladowań pojawili się wielcy ludzie, którzy całe życie poświęcili Chrystusowi – nazywano ich wyznawcami, byli to pasterze, czyli biskupi i kapłani, były matki i dziewice, młodzi i starcy.

A dzisiaj? Przypomnijmy jeszcze kilka epizodów z życia tych, o których Kościół powiedział, że warto uczyć się od nich radzenia sobie z życiem.

Jeśli chcesz poznać bohatera tajemnicy spowiedzi, to poczytaj o św. Janie Nepomucenie. Król Czech, Wacław IV, rozpustnik i bezbożnik, kazał Janowi powiedzieć, z jakich grzechów spowiadała się królowa. Święty stanowczo odmówił, a wtedy król poddał go torturom i jeszcze żyjącego kazał wrzucić do Wełtawy.

Jeśli chcesz zobaczyć jak można być wesołym i lubianym przez kolegów studentem, a jednocześnie w głębi serca być coraz bliższym przyjacielem Pana Jezusa, to poczytaj o bł. Pierze Georgio Frassatim – patronie studentów i miłośników gór.

Jeśli chcesz zobaczyć prawdziwą matczyną miłość, to przeczytaj jakąś książkę o świętej Joannie Beretcie Molli, która powiedziała: „Jeśli strzelają, to matka nie zasłoni się własnym dzieckiem” i nie zgodziła się na przerwanie ciąży, która zagrażała jej życiu.

Jeśli często ci smutno, to przeczytaj życiorys świętego Filipa Neri (Nereusza), który każdego umiał pocieszyć, a nawet rozbawić, a ludzie, którzy się u niego spowiadali zawsze innych zachęcali, aby szukali u świętego Filipa słowa podnoszącego na duchu.

Gdyby jakiś producent filmowy szukał pomysłu na obraz, który jest wzięty z życia, podnoszący na duchu, a jednocześnie zaskakujący, wręcz fascynujący, to podpowiedzcie mu, że wystarczy dobrze zapoznać się z życiem któregoś ze świętych. Choćby tych nieogłoszonych, znanych tylko w najbliższym otoczeniu.

 

Ks. Zbigniew Kapłański

 

 

Zdjęcie: www.papiez.wiara.pl

 

Artykuł ukazał się we wrześniowo-październikowym numerze „Któż jak Bóg” 5-2013. Zapraszamy do lektury!

 

 

 

Brak komentarzy.

Bądź pierwszym komentującym ten post.

Podziel się swoim komentarzem