Peregrynacja wykracza poza kraj Peregrynacja wykracza poza kraj

Peregrynacja wykracza poza kraj

Z pisma 20 marca 2017 ladylingua 0

 
Michaliccy misjonarze w Kanadzie, wzorem polskich współbraci, szykują się do peregrynacji Figury św. Michała Archanioła w tym kraju. Czy rozpali ona na nowo żar wiary w Kanadyjczykach, którzy dziś zajęci bywają New Agem i Halloween? Taką nadzieję ma ks. Dariusz Lewandowski, który przy okazji pobytu w Polsce, opowiedział o trudach pracy misyjnej w Ameryce Północnej.
 
Czy święty Michał jest czczony w Kanadzie?
 
Jest on tu znany przede wszystkim jako patron Kościoła i istnieje w Kanadzie wiele poświęconych mu parafii. W diecezjach, gdzie pracują michalici, ten kult jest oczywiście silniejszy. My ze swojej strony dokładamy sił, aby upowszechnić cześć tego anielskiego Wodza, po każdej Mszy Świętej odmawiamy na przykład wraz z wiernymi modlitwę Leona XIII, rozprowadzamy coraz liczniej w naszych parafiach „The Angels”.
 
Ale co jest dla wiernych motywacją do tego kultu? Jakoś szczególnie potrzebują oni dziś św. Michała?
 
Można tak przypuszczać – wystarczy przypomnieć sobie jak ogromnym zainteresowaniem cieszyły się tu poświęcone mu konferencje, jakie wygłaszał ks. Piotr [Prusakiewicz – przyp. red.]. Ale z drugiej strony to myślę, że jeszcze wszystko przed nami – przygotowujemy się teraz, na wzór Polski, do peregrynacji kopii Figury św. Michała Archanioła z Gargano po kanadyjskich parafiach. I to będzie dopiero okazja, żeby o Wodzu Anielskim i innych aniołach opowiedzieć naprawdę dużo.
 
No właśnie, co z innymi aniołami? Temat ten, z jednej strony wydaje się zyskiwać na popularności, ale z drugiej wiele środowisk czy publikacji na Zachodzie mówi o niebiańskich duchach językiem New Age’u, w sposób niezgodny z nauczaniem chrześcijańskim…
 
To prawda. Wielu ludzi fascynują istoty duchowe w kontekście New Age’u, jogi, ale nauka Kościoła Katolickiego o aniołach już niekoniecznie. I w tym całym zainteresowaniu niektórzy przyjmują niekiedy anioły za np. rodzaj jakiejś „energii” czy „oddziaływania” tak, że wiele opinii i przekonań trzeba w tym względzie prostować. W drugą stronę to zresztą działa podobnie – istnienie Szatana jako osobowego zła też bywa negowane.
 
Mimo że w kulturze, zwłaszcza tej zachodniej, da się zaobserwować również przejawy fascynacji złem, tą sferą i symboliką infernalną…
 
No niestety, wiele osób traktuje to jako niewinną zabawę, ignorując nasze ostrzeżenia. Dobry przykład to Halloween, które jest istotnym elementem całej północnoamerykańskiej kultury. Demony traktuje się tu lekceważąco, z humorem. A ich lekceważyć nie wolno.
 
W Polsce też się próbuje to „święto” inkorporować…
 
Ponieważ jest ono „zorganizowane” tak, aby przemawiało do dzieci. Choćby niewinne z pozoru zbieranie po domach słodyczy pod szantażem psikusa – to już, plus strój, jest przyjmowaniem przez dziecko pewnej postawy, która może się w nim zakorzeniać. No ale wielu rodziców nie widzi w tym żadnego problemu. Powiedzmy sobie jasno – to bagatelizowanie osobowego zła i w ten sposób dziecko wyrasta w przekonaniu, że świat demonów i złych duchów to tylko świat zabawy. A rzeczywistość jest zupełnie inna.
 
Jak się to ma do problemów duchowych mieszkańców Kanady? Egzorcyści mają dużo pracy?
 
Szczerze mówiąc, to w mojej diecezji nie ma nawet kapłana wyznaczonego do pełnienia posługi egzorcystycznej, mimo, że spotykałem się w tej kwestii z pytaniami samych parafian. Gdzieś to znaczenie posługi, jaką pełnią egzorcyści, jest wciąż tu chyba niedocenianie.
 
To może chociaż są Msze Święte z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie?
 
Tak, w wielu parafiach są one organizowane, włącznie z wylaniem Ducha Świętego i zaśnięciem w Duchu Świętym. Ale na same egzorcyzmy nie ma dużego nacisku.
 
Ale da się jeszcze w ogóle wytłumaczyć ludziom, że ta, niewidoczna przecież, rzeczywistość duchowa – czy to anielska czy też demoniczna – istnieje naprawdę i trzeba ją traktować poważnie?
Tłumaczymy to cały czas, ale wciąż czasami spotykamy się z niezrozumieniem czy też wręcz uśmieszkiem politowania, że w XXI wieku chcemy jeszcze mówić ludziom o aniołach, o Szatanie. W Kanadzie ludzie są z przekonania racjonalistami – jeżeli nie mogą znaleźć na coś potwierdzenia naukowego, poddają to w wątpliwość. Dotyczy to również chrześcijan. Powiedziałbym może nawet, że w Kanadzie to protestanci bardziej niż katolicy podkreślają konieczność walki z osobowym Szatanem.
 
Czy więc można na tej płaszczyźnie znaleźć nić porozumienia między różnymi wyznaniami chrześcijańskimi w Kanadzie?
 
Pamiętajmy, że Kanada jest krajem w ogóle bardzo zróżnicowanym pod względem religijnym. W miejscu gdzie pracuję, oprócz Kościoła Katolickiego funkcjonują jeszcze 4 wspólnoty protestanckie. Jako liderzy poszczególnych wspólnot regularnie zbieramy się na comiesięcznych spotkaniach. W Wielkim Poście organizujemy okolicznościowe luncheons, podczas których wspólnie głosimy Słowo Boże i posilamy się skromnym posiłkiem. Gromadzi to razem wiernych różnych wyznań z okolicy. No a w Boże Narodzenie wspólnie śpiewamy kolędy. Pieniądze uzbierane na tych spotkaniach przeznaczamy na wspieranie ubogich. I nie traktujemy tego jako okazji do „wyrywania” sobie nawzajem wiernych – chcemy po prostu pokazać się jako jedna wielka chrześcijańska wspólnota.
 
A jak w ogóle wygląda sytuacja z wiernymi? Bo w wielu krajach zachodnich zamyka się już na przykład „nierentowne” świątynie, do których nie ma komu uczęszczać…
 
Formalnie do różnych chrześcijańskich wyznań przynależy ok. 50% społeczeństwa, ale z praktykowaniem jest już bardzo różnie. I też zdarza się, że kościoły, na których utrzymanie nie starcza datków, są zamykane albo łączone z innymi parafiami.
 
No dobrze, to jak ratować sytuację? Co zaoferować wiernym?
 
Naszą podstawową ofertą jako Kościoła jest dobro, wraz ze wszystkimi wartościami, które się z nim wiążą i wypływają z Boga, naszego Stwórcy. No, ale niestety jest też w ludzkiej naturze coś takiego, skutek grzechu pierworodnego, który sprawia, że te złe rzeczy wydają mu się często bardziej atrakcyjne.
 
Właśnie, czy Kanadyjczycy chcą o tym Bogu jeszcze słuchać? Jak im o Nim mówić?
 
Specyfika tamtejszej społeczności jest taka, że wierni przychodzą do kościoła najczęściej, gdy potrzebują podtrzymania na duchu. Gdy mówi się im o Bogu, który im współczuje i ich kocha – takie treści mogą porwać ich serca. Ja zresztą wychodzę z założenia, że ludzie, w głębi swoich serc, wiedzą co powinni czynić tylko brak im czasem do tego siły i motywacji. Jeśli będziemy w stanie dać im tę motywację, wtedy oni na powrót zapełnią kościoły, odnajdą Boga. I też nam nie wolno zapominać o głoszeniu podstaw, kerygmatu. Błędnie bowiem czasem zakładamy, że wiara osób przychodzących do kościoła jest w pełni świadoma.
 
Peregrynacja Figury św. Michała może jakoś pomóc w tym dziele ewangelizacji?
 
Mamy taką nadzieję, że przez bliższe spotkanie ze św. Michałem Archaniołem i innymi aniołami nasi wierni przybliżą się też do samego Boga. Oczywiście nie są to owoce, które łatwo zmierzyć – dokonują się one w ukryciu, w duszy człowieka. No ale o tym wszystkim będziemy mówić jak już ta Figura w ogóle do nas przyjedzie. <śmiech>
 
 
z ks. Dariuszem Lewandowskim CSMA
rozmawiali
ks. Piotr Prusakiewicz CSMA
oraz Karol Wojteczek
 
 
Artykuł ukazał się we wrześniowo-październikowym numerze „Któż jak Bóg” 5-2013. Zapraszamy do lektury!
 
 
 

Brak komentarzy.

Bądź pierwszym komentującym ten post.

Podziel się swoim komentarzem