Wolna wola, pokusa i napastliwość złych duchów

W naszych rozważaniach na temat angelologii Doktora Anielskiego doszliśmy do ostatniej kwestii poświęconej aniołom w Sumie Teologii (kwestia 114). W poprzednich rozważał on opiekę aniołów nad ludźmi. Tę ostatnią kwestię św. Tomasz poświęca złym duchom.

 

Nie rozważa on jednak tego zagadnienia dlatego, że złe duchy po prostu jako takie go interesują. W tej kwestii ciągle w tle jest obecne przekonanie, że złymi duchami warto się interesować tylko z jednego powodu – aby unikać ich pokus i napaści. Znając działanie złych istot duchowych można dużo szybciej rozpoznać ich podstępy. Poza tym niemniej istotne jest przekonanie, które także św. Tomasz wielokrotnie uzasadniał, że złe duchy nie mają żadnej możliwości działania przeciwko Bogu i jego Opatrzności, która byłaby poza kontrolą samego Boga. One oczywiście będą zawsze tego próbować, ale nigdy nie mogą Boga i Jego aniołów pokonać.

Niemniej jednak, ponieważ Bóg szanuje wolną wolę stworzeń – zarówno aniołów jak i człowieka, traktuje osobowe stworzenia z całą powagą i szacunkiem wynikającym z miłości. I choć przeznacza wszystkich do Zbawienia, to jednak ta właśnie wolność sprawia, że człowiek może się od Boga odwrócić. Choć jest to oczywiście przeciwstawienie się Bogu, to jednak nie podważa ono wcale Jego wszechmocy. Św. Tomasz w całej tej kwestii będzie nieustannie pokazywał, że odwrócenie się od Boga wcale nie oznacza, że upadły anioł czy człowiek może robić to, co mu się podoba i np. szkodzić innym bez żadnej obawy. Bóg nawet czynione przez stworzenia zło włącza w plan Swojej Opatrzności.

 

Złe duchy i Opatrzność

 

To, w jaki sposób zło może być wykorzystane przez Boga dla powiększenia dobra, Doktor Anielski wyjaśnia już w pierwszym artykule, w którym pyta o to, czy złe duchy napastują (impugnatio) człowieka. Użyty tutaj łaciński wyraz impugnatio oznacza, nie tylko napaść w sensie nękania człowieka, ale nieustanną walkę złych duchów przeciwko człowiekowi. Jest to o tyle istotne, że odpowiadając Akwinata odróżnia sam akt napaści złego ducha na człowieka od planowego i długoterminowego działania. O ile to pierwsze jest właściwe złym duchom, które usiłują przeszkadzać ludziom w postępach na drodze doskonałości, o tyle drugie już do złych duchów nie należy. Ponieważ nie mogą one nigdy być pewne przyszłości, starają się każdą chwilę wykorzystać na tyle, na ile mogą, aby odwieść człowieka od dobra. Bóg pozwala im czasem kusić człowieka, a czasem nie, poza tym nie wiedzą one kiedy nastąpi śmierć człowieka i tym bardziej nie wiedzą, kiedy będzie Sąd Ostateczny, a to oznacza, że nigdy nie wiedzą, ile czasu im jeszcze zostało. Dlatego nie mogą planować kuszenia i zwodzenia człowieka tak jak chcą. Z tej racji św. Tomasz pisze, że: „Szersze planowe kierowanie napastliwością jest w mocy Boga, który mądrze umie wykorzystać zło, wyprowadzając z niego dobro.” Ponadto dodaje, że sytuacja ta jest inna w przypadku dobrych aniołów, ponieważ one we wszystkim są poddane Bogu. Dlatego: „…gdy chodzi o dobrych aniołów, to zarówno samo stróżostwo, jak i szersze planowe kierowanie nim, poddane jest Bogu jako pierwszemu Twórcy.” (ST I, q.114, a.1, co.).

Warto jeszcze wspomnieć o innym aspekcie działania złych duchów na człowieka, o którym pisze Doktor Anielski w odpowiedzi na zarzuty. W pierwszym zarzucie pada wątpliwość, że Bóg nie może wysyłać złych duchów do kuszenia człowieka, ponieważ oznaczałoby to, że chce On, aby człowiek upadł. Odpowiadając św. Tomasz przyznaje, że Bóg w takim celu nie posługuje się złymi duchami, Bóg nigdy nie nakazuje im też kusić człowieka, ale jedynie dopuszcza takie ich działanie. Jest to bardzo ważne rozróżnienie. Złe duchy kuszą i zwodzą człowieka tylko i wyłącznie z własnej woli, która jest zaślepiona zazdrością. Bóg jedynie dopuszcza ich działanie, a i taka sytuacja ma miejsce wtedy, kiedy Bóg przewiduje, że „wyjdzie to na chwałę wybranych.” Dochodzimy tutaj do bardzo ważnego problemu, który musimy dobrze zrozumieć. Ktoś bowiem mógłby powiedzieć, że skoro Bóg zawsze dopuszczając pokusy, myśli o chwale wybranych, to dlaczego ludzie upadają? Dlaczego ciągle zdarzają się takie sytuacje, że ludzie ulegają pokusom? Otóż bierze się to znów z wolnej woli stworzeń. Bóg dopuszczając jakąś pokusę i pozwalając działać złemu duchowi, zawsze daje nam wszystkie potrzebne nam środki, przede wszystkim w postaci łaski i opieki Anioła Stróża, abyśmy tym pokusom nie ulegli. Jednak, jeżeli taka sytuacja zawsze, niejako z definicji, miałaby zakończyć się naszym zwycięstwem, to nie byłoby to wcale żadne nasze zwycięstwo, skoro i tak z góry byłoby zaplanowane przez Boga. Jeżeli jednak zwyciężymy, to jest to faktycznie nasze zwycięstwo nad złym duchem, które nas umacnia w łasce i przybliża do Boga. Innymi słowy, także w tym przypadku Bóg nie pragnie, abyśmy jak marionetki byli przez niego kierowani, ale chce, aby nasze decyzje były autentycznie nasze, bo na tym polega szacunek płynący z miłości.

 

Złe duchy i Boża sprawiedliwość

 

Okazuje się jednak, że w pewnej sytuacji Bóg może się posługiwać złymi duchami. Czyni to, aby człowieka karać zgodnie z doskonałymi wyrokami swojej sprawiedliwości (ST I, q.114, a.1, ad 1.). O takiej sytuacji mówi także Pismo Święte, kiedy to Bóg posyła ducha kłamstwa w usta proroków dla ukarania Achaba (1 Krl 22, 18-23). Takie przypadki zdarzają się jednak także zawsze w kontekście Boskiej Sprawiedliwości. Bóg karze tylko tych, którzy na to zasłużyli, a poza tym, co może jeszcze ważniejsze, kara ma w takich wypadkach znaczenie napominające, to znaczy, nakłania grzeszników do poprawy postępowania. Dokładnie tak, jak dzieci, my także czasem potrzebujemy kary, która nas niejako otrzeźwi i postawi z powrotem na Bożych drogach. Poza tym św. Tomasz zwraca uwagę jeszcze na to, że złe duchy wcale nie chcą wykonywać Bożej sprawiedliwości. One szkodzą człowiekowi z nienawiści do niego, natomiast intencją Boga nie jest szkodzenie człowiekowi, ale raczej nakłonienie go do poprawy postępowania i przemiany serca.

Na koniec naszych rozważań zauważmy, że wynikają z nich bardzo praktyczne wnioski. Jeżeli dobrze zrozumiemy te zagadnienia to nie będziemy mogli zarzucać Bogu, że działa na szkodę człowieka. Bóg zawsze, nawet wtedy, kiedy wydaje się nam, że jest inaczej, kieruje się naszym najwyższym dobrem – Zbawieniem. Z drugiej jednak strony nie będziemy naiwnie uważać, że złe duchy mogą być nam w czymkolwiek pomocne. Jest to jedno z podstawowych kłamstw, jakim się posługują. Nikt przecież nie chce nawiązywać i utrzymywać relacji z kimś, kto tylko szkodzi i aż kipi nienawiścią. Dlatego złe duchy zawsze starają się nas przekonać, że mogą być pomocne, że mogą zaoferować siłę i wielkość. One zawsze najpierw muszą stworzyć pozór dobra i tego, że zależy im na naszym dobru. Czyż nie było tak już w raju, kiedy wąż przekonywał pierwszych rodziców, że Bóg zabrania im wiedzy i ich ogranicza? Czyż nie jest tak dziś, kiedy w tak licznych filmach, grach komputerowych, książkach fantasy, mamy przedstawienia demonów, którzy ludziom pomagają i dają im sobą kierować? Od tego właśnie kłamstwa, które można nazwać kłamstwem podstawowym, zaczyna się wszelkie działanie złych duchów. Od przekonania człowieka, że zło nie jest złe, tylko dobre, a złe duchy wcale nie są złośliwe i napastliwe, tylko pomocne, dbające o to, aby człowiekowi było przyjemnie i miło. Jeżeli będziemy potrafili bezbłędnie odczytać to pierwotne kłamstwo, które może mieć wiele postaci, to z pewnością uda nam się uniknąć bardzo wielu innych podstępów złośliwych i zazdrosnych upadłych aniołów.

 

Ks. Tomasz Stępień

 

Artykuł ukazał się w lipcowo-sierpniowym numerze „Któż jak Bóg” 4-2012. Zapraszamy do lektury!