Tekst ten dedykuję żonie Marii i syneczkowi Karolkowi z nadzieją, iż święta Bożego Narodzenia zawsze będą umacniać naszą rodzinę.

 

Św. Tomasz z Akwinu określa pierwsze tchnienie człowieka jako właściwy moment narodzin. To wtedy zdaniem największego teologa chrześcijańskiego występuje z nieba osobisty Anioł Stróż. Ciekawe, iż w wielowiekowej tradycji kościelnej, Boże Narodzenie zwykło się rozciągać na okres o wiele wcześniejszy (Zwiastowanie), a i kończyć daleko później, bo na kilkuletniej tułaczce Świętej Rodziny i szczęśliwym powrocie do Nazaratu, zwieńczonym znaną formułą: „Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością…” (Łk 2,40). O ile dzisiaj powszechnie wierzymy w opiekę osobistego Anioła Stróża nad każdym człowiekiem, to nie mamy żadnych przekazów dotyczących Anioła Stróża Jezusa. Nie znaczy to bynajmniej, że aniołowie nie byli w życiu Syna Bożego obecni. Wręcz przeciwnie – czuwali przy Świętej Rodzinie i dyskretnymi podpowiedziami pomagali wypełnić plany Boże. Prześledźmy to po kolei.

 

Pismo Święte

Tylko dwaj ewangeliści opisują narodzenie Jezusa: Mateusz i Łukasz. Pierwszy z nich skupia naszą uwagę na postaci św. Józefa. To do niego trzykrotnie przybywa tajemniczy Anioł Pański. Za pierwszym razem zachęca wahającego się mężczyznę do przyjęcia brzemiennej Maryi, następnie, ostrzegając przed szaleństwem tyrana Heroda, nakazuje salwować się Świętej Rodzinie ucieczką do Egiptu. Po raz ostatni przybywa anioł do Józefa, by powiadomić o śmierci despoty i możliwości powrotu do ojczyzny. Znamienne, iż we wszystkich tych trzech przypadkach Anioł Pański objawia się człowiekowi podczas snu, a Józef za każdym razem nie ma najmniejszej wątpliwości co do autentyczności wizji i posłusznie wypełnia polecenia dobrego ducha. Najistotniejsze jest to, że anioł za każdym razem wskazuje wolę Bożą w sytuacji trudnej, kiedy należy podjąć ważną decyzję życiową.

W późniejszej Ewangelii według św. Łukasza (współczesna egzegeza biblijna określa datę jej powstania na lata 70-80 po Chr.) znajdziemy również zaledwie kilka anielskich interwencji związanych z Bożym Narodzeniem. I tak anioł o imieniu Gabriel zwiastuje kapłanowi Zachariaszowi narodzenie syna, Jana Chrzciciela. Ponieważ Zachariasz nie chciał uwierzyć w przepowiednię, anioł odebrał mu na pewien czas mowę. W nieco łagodniejszej formie tenże sam Gabriel powiadamia Maryję o poczęciu Jezusa.

W sposób najbardziej spektakularny pojawia się anioł (uznaje się, że również w tym przypadku jest nim Gabriel) gromadzie pasterzy skupionych wokół nocnego ogniska. Niedaleko, w opuszczonej szopie-stajence rodzi się właśnie Syn Boży. Otoczony oślepiającą jasnością dobry duch kieruje przerażonych pastuszków do miejsca narodzenia Mesjasza: „a to będzie znakiem dla was: znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie”. I oto nagle spontanicznie przyłączają się do świetlistego anioła nieprzeliczone zastępy dobrych duchów. Wyobrażone przez Łukasza na podobieństwo wojsk lub świty dworskiej intonują hymn anielski „Chwała Bogu na wysokości, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania” (dawniej pisano „ludziom dobrej woli”). Dobre duchy, heroldowie Bożego Narodzenia, skończywszy pienia wracają do niebios, pastuszkowie zaś posłusznie wędrują do pobliskiego Betlejem, by powitać Dziecię. Jest to punkt kulminacyjny misterium narodzenia Syna Bożego. Wybrani przez aniołów pasterze dostępują zaszczytu reprezentowania przy żłobku całej ludzkości, są świadkami bezprecedensowego zdarzenia w dziejach. Święta Noc dobiega w końcu kresu. W ósmym dniu życia Dzieciątku zostanie nadane imię Jezus – zgodnie z tym, co zapowiedział anioł Gabriel.

 

Ewangelie apokryficzne

W późniejszych tekstach, datowanych na II-V wiek po Chr., naśladujących stylem, tematyką i osobą domniemanego autora ewangelie kanoniczne, znajdziemy mnóstwo szczegółów dotyczących Bożego Narodzenia, które na stałe weszły do kultury duchowej chrześcijaństwa. Wśród kilkudziesięciu wyobrażeń nie posiadających uzasadnienia w Piśmie Świętym odnajdziemy sporo związanych z aniołami. I tak na samym początku opowieści apokryficznych, pojawiają się mocno podstarzali Anna i Joachim, którym anioł przynosi wieść o mających nastąpić narodzinach ich dziecka, Maryi. Ta – po rychłej śmierci rodziców – zostaje oddana na służbę do świątyni, gdzie przyjmuje pokarm z anielskich rąk. Zrządzeniem niebiańskiego posłańca (powszechnie znana historia z różdżkami) otrzymuje za męża wdowca Józefa. Samo narodzenie miało miejsce – twierdzą apokryfy – w grocie (jaskini) przepełnionej nieziemskim mistycznym światłem i wszędobylskimi bytami anielskimi. Kiedy Salome, druga z przybyłych akuszerek, zwątpi przez chwilę w cudowne urodzenie Mesjasza, zostanie ukarana paraliżem dłoni. Za poradą anioła akuszerka dotyka Dzieciątka i natychmiast odzyskuje zdrowie. Podczas podróży do Egiptu Świętej Rodzinie towarzyszą aniołowie i smoki, a merdające ogonami lwy zgodnie spacerują z owieczkami. Kiedy głodnej i spragnionej Maryi pustynna palma usłużnie podaje owoce oraz wodę, pojawia się anioł i na polecenie Dzieciątka zabiera gałązkę palmową do nieba. Te oraz inne wyobrażenia apokryficzne (np. przysłowiowy wół i osioł klęczący przed żłobkiem: „bo poznał wół swojego Pana”, Izajasz), na stałe weszły do ikonografii bożonarodzeniowej. Szeroko rozpisują się na ten temat tzw. ewangelie dzieciństwa. Najważniejsze z nich to Ewangelia Jakuba, Ewangelia Pseudo-Mateusza, Ewangelia Tomasza, Ewangelia Dzieciństwa Ormiańska, Ewangelia Dzieciństwa Arabska.

 

Jasełka

Do rozpropagowania wątków apokryficznych przyczyniła się w wiekach średnich pobożność franciszkańska. To właśnie bracia od św. Franciszka zainicjowali praktykowany do dzisiaj i tak lubiany nie tylko przez dzieci zwyczaj ustawiania w kościołach szopek. Zrazu były to jedynie gipsowe lub drewniane figury Świętej Rodziny. Anioł i gwiazda betlejemska dopełniali scenerii. Z czasem zaczęto dodawać sceny z życia świeckiego – pasterzy pilnujących stada, kobiety piorące bieliznę, drwali przy wyrębie lasu, piekarzów z chlebami itd. Kiedy w większych miastach przybyła franciszkanom szopkowa „konkurencja” ze strony bernardynów i kapucynów, zaczęto wprowadzać różne innowacje mające w założeniu uatrakcyjnić widowisko. Tym sposobem pojawiły się sporych gabarytów rusztowania z podłużnymi szparami do ekspozycji lalek. Ukryci pod spodem braciszkowie odgrywali coś na kształt teatrzyku kukiełkowego. Zabawne scenki bynajmniej nie dotyczyły wyłącznie Bożego Narodzenia. Parodiowano i ośmieszano zacne osobistości, wady i słabostki ludzkie. Ponieważ teatrzyki te cieszyły się ogromnym powodzeniem, i to nie tylko u widzów dziecięcych, kościoły zamieniały się na okres bożonarodzeniowy w istne „jarmarki”. W XVII wieku władze kościelne zakazały wystawiania podobnych widowisk w świątyniach i jasełka zagnieździły się zrazu w szkolnych teatrzykach jezuickich, a później znalazły poczesne miejsce w klasyce literatury. Najbardziej znane w Polsce jest naturalnie „Betlejem polskie” Lucjana Rydla, ale wspomnieć należy też niezwykle popularną „Szopkę polską” Artura Oppmana oraz jasełka Emila Zegadłowicza, Teofila Lenartowicza i Marii Konopnickiej. We wszystkich tych dziełach aniołowie odgrywają niezwykle istotną rolę. Pozostaje tylko żałować, że ten tak mocno osadzony w polskiej obyczajowości podgatunek literacki nie znalazł kontynuatorów wśród luminarzy współczesnej literatury. Niestety, wśród nowych pozycji jasełkowych (a jest ich bardzo dużo) przeważają dzieła mierne, epigońskie i grafomańskie. Wyróżnić nie sposób żadnego.

 

* * *

 

Boże Narodzenie to święta wybitnie rodzinne i kameralne, integrujące i spajające miłość członków rodziny. Zapewne dlatego są one tak przez wszystkich lubiane. Ukazują rodzinę jako fundament właściwego funkcjonowania społeczeństwa. Intuicyjnie wyczuwają to nawet ludzie niewierzący, którzy odrzucając aspekt religijny, traktują Boże Narodzenie jako święto familijne. Mało kto nie kocha tych świąt, a wśród znikomej mniejszości dominują ci, którym z takich lub innych powodów nie udało się zbudować dobrej rodziny.

 

Herbert Oleschko

 

Artykuł ukazał się w styczniowo-lutowym numerze „Któż jak Bóg” 1-2013. Zapraszamy do lektury!