Pracując na warszawskim Bemowie, od początku mojego pobytu w tym mieście, doświadczam niezwykłej obecności człowieka, którego fizycznie między nami nie ma. Ksiądz Jerzy Popiełuszko – bo o nim mowa – działa cuda i rozwiązuje ludzkie problemy. Można bez wątpienia powiedzieć, że prowadzi najlepsze duszpasterstwo w całej Warszawie.

Za każdym razem, kiedy odwiedzam grób księdza Jerzego, stoi lub klęczy przy nim ktoś, kto w cichej modlitwie radzi się go i prosi o pomoc. W życiu duszpasterskim często słyszę o tym, jak potężne jest jego wstawiennictwo. Zmierzają do niego ci, którzy borykają się z problemem zdrowotnymi lub nadchodzącą śmiercią, ale także rodziny i małżeństwa dręczone problemami. Nie brakuje także tych, którzy pragną wrócić do Boga i często w niewyjaśniony sposób są przyciągani do sanktuarium na Żoliborzu.

Zaskakujące jest też to, jak popularny stał się ksiądz Jerzy wśród najmłodszych. Pracując jako katecheta w szkole podstawowej, zadałem kiedyś pytanie, czy uczniowie wiedzą coś na temat św. Stanisława Kostki lub Dominika Savio. Wydawali mi się oni najbardziej popularnymi świętymi świata dziecięcego. Jak się jednak okazało tylko jeden uczeń słyszał o Dominiku Savio i to tylko dlatego, że przygotowywał się do ministrantury. Poruszony wewnętrznym natchnieniem zapytałem o księdza Jerzego. Jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy nagle zobaczyłem kilkanaście rąk wzniesionych do góry. Może nie wszyscy potrafili od razu powiedzieć, kim był, ale przynajmniej nazwisko było im znane. Co więcej, historia życia księdza Jerzego, mimo skomplikowanych okoliczności historycznych, była dla dzieci ciekawa i budziła autentyczny podziw.

Jestem przekonany, że nie jest to przypadkiem, że Bóg dał nam współcześnie takiego świętego, który nawet po śmierci prowadzi działalność duszpasterską wśród dorosłych i dzieci. To, co przerwała jego męczeńska śmierć, kontynuowane jest przez niego dzisiaj z nieba i trzeba powiedzieć, że ksiądz Jerzy ma pełne ręce roboty. Cieszy także fakt, że nie jest zapomniany i tysiące ludzi odwiedza jego relikwie. W młodym pokoleniu natomiast zostało zasiane ziarno, które kiedyś może wydać stokrotne owoce. A może urodził się już nowy ksiądz Jerzy, który będzie zło dobrem zwyciężał? Dowiemy się o tym w przyszłości.

ks. Mateusz Szerszeń CSMA