Modlitwa z nakładaniem rąk. Zagrożenie? Egzorcysta odpowiada

W dwumiesięczniku „Któż jak Bóg” znajduje się dział pt: „Egzorcysta odpowiada”, w którym na pytania Czytelników odpowiada ks. Zbigniew Baran, egzorcysta.

Jak powinniśmy podchodzić do świeckich grup charyzmatycznych i modlitewnych, posługujących modlitwą z nakładaniem rąk i modlitwą wstawienniczą, mimo braku odpowiedniej formacji? Coraz częściej mamy w Kościele do czynienia z takimi wspólnotami. Czy powinniśmy ich unikać?

Czytelniczka

Ludzie posługujący w ten sposób kierują się najczęściej pragnieniem czynienia dobra. Oczywiście, zdarzają się w tego rodzaju wspólnotach również osoby niedojrzałe, pragnące zabłysnąć. Czasem też lgną do takich grup osoby głęboko rozbite wewnętrzne i modlitwa takiej osoby nad innymi rzeczywiście może być niebezpieczna.

Czy to jednak oznacza, że wspólnot charyzmatycznych powinniśmy co do zasady unikać? Diabeł bardzo by tego chciał, gdyż oddalibyśmy mu w ten sposób pole do działania. Przez modlitwę wstawienniczą spływa na ludzi cały ogrom Bożej łaski. Znam wiele osób, które dzięki takiej modlitwie całkowicie przemieniły swoje życie.

Jeśli żyjemy w stanie łaski uświęcającej, nosimy w sobie żywego Pana Jezusa, uwielbiamy Go, to nawet gdyby przez taką grupę wstawienniczą próbował zadziałać diabeł, my nie mamy się czego obawiać. Oczywiście, ważne jest również nasze roztropne rozeznawanie, ale kluczowe jest zaufanie co do dobroci Boga.

Artykuł ukazał się w dwumiesięczniku „Któż jak Bóg” (1/2021)

Któż jak Bóg, 1/2021