Opieka świętego Michała i Matki Bożej

ks. Mateusz Szerszeń

Tam, gdzie działa święty Michał Archanioł, tam też swoją opiekę roztacza Matka Najświętsza. Ale ktoś zapyta: Księże! Dowody! Jak to jest? Może to tylko jakiś zabieg kaznodziejski, żeby kazanie dobrze wyszło!

Mam przynajmniej 3 powody, żeby tak twierdzić. Patrzę na czcicieli św. Michała Archanioła, którzy zebrali się w kaplicy cudownego obrazu przed Matką Najświętszą. Oddają cześć Maryi razem ze św. Michałem Archaniołem. To pierwszy dowód na to, że tam, gdzie działa św Michał Archanioł, tam też swoją opiekę roztacza Matka Najświętsza.

Drugi dowód związany jest z życiem naszego ojca założyciela, bł. Bronisława Markiewicza, założyciela zgromadzeń michalickich. Człowiek, który wybiera na patrona nowego zgromadzenia św. Michała Archanioła, jest wielkim czcicielem Niepokalanej. Wszystko, co robi, każde dzieło jej oddaje. Przez jej wstawiennictwo ucieka się we wszystkich problemach. To drugi dowód. I wreszcie trzeci: kiedy popatrzymy na mapę placówek, w których pracują księża Michalici w Polsce i za granicą, okaże się, że prowadzimy nie tylko parafie św. Michała Archanioła i sanktuaria, ale znajdują się tam również parafie i sanktuaria poświęcone Matce Najświętszej.

Jako czcicielom św. Michała na pewno znana jest wam grota objawień we Włoszech na górze Gargano. To miejsce, gdzie pracują księża Michalici. Ale we Włoszech jest też drugie sanktuarium, które prowadzą nasi księża. Mniej znane, ale wcale nie uboższe w łaski. To sanktuarium znajduje się niedaleko Rzymu, w Castel Sant’Elia i zrządzeniem Bożym, jest miejscem, gdzie króluje Maryja, Madonna ze skał, a jednocześnie w małym kościółku oddawana jest cześć św. Michałowi Archaniołowi, który właśnie w tamtym miejscu się objawił. O tej historii chciałbym opowiedzieć, bo ona rzuca nowe światło na pobożność michalicką, która zawsze ukierunkowana powinna być również na Maryję. Otóż w Castel Sant’Elia pracowali benedyktyni. W dawnych czasach opat Anastazy udał się na modlitwę i kiedy wyszedł na zewnątrz objawił mu się św. Michał Archanioł, który zstąpił z nieba i przepowiedział mu rzecz dziwną, bo nie polecił mu gorliwie się modlić, nie polecił mu żadnego wielkiego zadania. Zapowiedział, że umrze, że on po niego przyjdzie i pójdą razem do nieba. Piękna obietnica, ale trudna. Opat poszedł do współbraci benedyktynów i mówi: – Słuchajcie, święty Michał Archanioł jutro mnie zabierze. 

Oni, co ciekawe, uwierzyli, mieli na tyle silną wiarę, że uwierzyli i mówią: – Idziemy z tobą.

Na szczęśce Pan Bóg spełnił tylko obietnicę Michała Archanioła, który rzeczywiście na drugi dzień zabrał opata Anastazego, a na tym miejscu pobożni współbracia postawili kapliczkę, a potem kościół. Ten kościół można odwiedzać, modlić się w nim, Ale Castel Sant’Elia to też miejsce, gdzie cześć odbiera Matka Najświętsza, Madonna ze skał. Tutaj historia też wiąże się z życiorysem pewnego pobożnego człowieka, pustelnika, mnicha. Urodził się w Bari, ale od dziecka miał takie pragnienie, żeby pogłębiać swoją wiarę, swoją modlitwę i pobożność. Udał się w okolice Nepi. Tam biskup powiedział: – Dobrze, jeżeli chceż żyć pobożniej, zostaniesz eremitą. Udaj się do Castel Sant’Elia.

I on, kiedy zobaczył, że ludzie tak bardzo się trudzą, żeby dotrzeć do Matki Najświętszej, bo muszą pokonać głęboki wąwóz, postanowił, że z góry wąwozu wykuje w skale drogę do Matki Najświętszej, ułatwi ludziom dostęp do Maryi. Przez kilkanaście lat wykuwał tunel, łącznie na 144 schody, modlił się, pościł, robił to w ukryciu, nie chciał próżnej chwały i wreszcie się udało.

Dzisiaj, kiedy pojedziemy do tego sanktuarium to właśnie przez ten tunel zejdziemy do tajemniczego miejsca wśród skał, gdzie Maryja króluje, uzdrawia, a po jej prawej stronie znajdziemy malutki grób, w którym ten pobożny braciszek spoczywa i cieszy się, że jego praca nie poszła na marne. 

Dlaczego opowiadam tę historię? Otóż, kiedy spojrzymy na tego pobożnego brata, który chce pogłębiać w skale przejście, to okaże się, że jest to też wielka alegoria tego, jak powinna wyglądać nasza droga do Matki Najświętszej i do św. Michała Archanioła. Pogłębianie! Cały czas pogłębiać!

Św. Ignacy ostrzegał przed tym, żeby nie mnożyć praktyk pobożnych. Wybrałeś? Jesteś czcicielem św. Michała Archanioła? Pogłębiaj, aż dotrzesz do źródła.

Na czym to pogłębianie ma polegać w naszym życiu? Kult S. Michała Archanioła to wielkie zadanie, które wynika z zawołania „Któż jak Bóg”. Dzisiaj każdy z nas na pewno zna zawołanie „Jezu, Udam Tobie” pozostawione przez św. Faustynę. Coraz więcej ludzi modli się nowym zawołaniem: ” Jezu, ty się tym zajmij”. Ojciec Dolindo pomaga, uciekamy się do Jezusa. Do tego wszystkiego wypadałoby dodać jeszcze „Któż jak Bóg!” To jest prawdziwa michalickość, to jest prawdziwe zawołanie, to jest wreszcie wiara w to, że Bóg może więcej niż ja sam. Co to oznacza w praktyce? Kiedy pojawia się choroba, trudność, wołam „Któż jak Bóg!”. Kiedy w rodzinie ktoś choruje, popada w nałogi, wołam Któż jak Bóg!”.Kiedy dręczą mnie wątpliwośći w wierze, bo nie potrafię zrozumieć wszystkiego, kiedy przychodzi do mnie pokusa i chce, abym popełnił kolejny grzech, wołam Któż jak Bóg. To zawołanie ma być częścią naszego życia. Dlaczego? Dlatego, że ono wyraża naszą wiarę. W co? Że Bóg może więcej, niż sobie wyobrażam, niż wyobrażają sobie aniołowie. Bóg jest hojny. Bóg na takie wezwanie nie pozostanie obojętny. To właśnie dzięki temu wezwaniu św. Michał Archanioł pokonał szatana.

Dzisiaj, kiedy stoimy przed Matką Najświętszą i patrzymy na figurę św. Michała Archanioła, nie pozostaje nam powiedzieć nic innego niż „Któż jak Bóg!. Przez Maryję, niech będzie Bóg uwielbiony, chwalebny w tym zawołaniu i w jego najświętszej Matce!”.

Amen.