Przyglądając się życiu zakonników, wyniosłam kilka cennych spostrzeżeń z ich modelu życia, które zaszczepiamy na polu małżeńskim.

Drogę uświęcenia we wspólnym życiu odkrył już na przełomie III i IV w. św. Pachomiusz, wprowadzając w Kościele formułę życia zakonnego nazywaną cenobityzmem. Wcześniej mnisi odchodzili na pustynię, aby dążyć do uświęcenia w samotności. Życie we wspólnocie zakonnej jest uporządkowane według reguły. Najbardziej rozpowszechnionymi zbiorami zasad, sprawdzonymi przez wielkie zakony, są reguły św. Benedykta oraz św. Augustyna.

Istotę wspólnego życia, także w małżeństwie, dobrze oddaje zdanie znane z dokumentów dominikanów, żyjących regułą św. Augustyna: Zgromadziliśmy się głównie po to, aby jednomyślnie mieszkać w domu, mając dusze i serca zjednoczone w Bogu. Przygotowując się do zawarcia sakramentu małżeństwa, poszukiwałam odpowiedzi na pytanie o najgłębszy sens drogi tego powołania. A powyższe zdanie z augustyńskiej reguły dopełnia katechizmową definicję, w której małżonkowie mają tworzyć wspólnotę całego życia.

Troska o dobro wspólne to kolejna cecha życia we wspólnocie. Zawstydza mnie fakt przypominania małżonkom o tak podstawowych regułach miłości. Uprzedzanie się we wzajemnej życzliwości i pomocy to realizacja przykazania miłości w małżeńskiej praktyce.

Życie wspólne, a jednak samotne przed obliczem Boga. Znalezienie przestrzeni na słuchanie w ciszy bicia serca Jezusa, sięganie po Słowo Boże każdego wieczoru i poranka pozwala obiektywizować wzniosłe pragnienia i weryfikować naszą drogę małżeńską, która bez takiej miary może zbaczać z wypełniania woli Bożej.

Wielką pokusą jest czytać żywoty świętych zakonników i pozostawać na poziomie pobożnego wpatrywania się w ich wizerunek. Sztuką życia jest odnaleźć w ich drodze do świętości wskazówki dla naszego życia.

Dorota Szumotalska

Artykuł ukazał się w majowo-czerwcowym numerze “Któż jak Bóg” 3-2018. Zapraszamy do lektury!