Św. Ambroży z Mediolaniu żył w latach ok. 339-397. Jako syn wysokiego urzędnika cesarskiego, prefekta Galii, zdobył wszechstronne wykształcenie (por. szerzej ks. Jerzy Pałucki, Rola dziedzictwa kultury klasycznej w nauczaniu św. Ambrożego [w:] ks. F. Drączkowski i in. (red.), Ojcowie Kościoła wobec filozofii i kultury klasycznej, Polihymnia, Lublin 1998, s. 149-163), a następnie poszedł w ślady ojca – w roku 370 został prefektem prowincji mediolańskiej. Jego rządy od początku zyskały przychylną ocenę ogółu obywateli, toteż w roku 374 przy wyborze nowego biskupa ścierające się ze sobą orientacje ariańska i katolicka – nie mogąc dojść do ugody – wysunęły na wakujące stanowisko właśnie Ambrożego.

 

Ewenement polegał na tym, że Ambroży, należąc co prawda do chrześcijańskiej rodziny, nie był jeszcze nawet ochrzczony. W ciągu dwóch tygodni przyjął ekspresowo kolejno wszystkie sakramenty, od chrztu poczynając, a na sakrze biskupiej kończąc – tempo dzisiaj nie do pomyślenia, a i w IV wieku należało do bezprecedensowych. Dużo anegdot i cudowności z biografii Ambrożego dostarcza nam Żywot św. Ambrożego napisany przez jego sekretarza Paulina. Mimo że wielokrotnie pomija on sprawy ważne, i tak zawiera sporo interesujących informacji.

 

Problem zbłąkanej owieczki

Najbardziej znaną i wielokrotnie przytaczaną kwestią angelologiczną Ambrożego jest jego interpretacja (a właściwie nadinterpretacja) przypowieści o zabłąkanej owcy. Znamy ją z dwóch przekazów ewangelistów (por. Mt 18, 12-14 i Łk 15, 3-6). Ambroży odnosi się do zdecydowanie bardziej plastycznej relacji Łukasza: „On zaś opowiedział im taką przypowieść: Któż z was, zgubiwszy jedną ze stu owiec, które posiada, nie pozostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie chodzi za zagubioną, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, kładzie z radością na ramiona, wraca do domu, sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się razem ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”.

Obecnie bibliści w przeważającej większości widzą w tej przypowieści piękną metaforę miłosierdzia Bożego wobec grzesznika okazującego skruchę i wyobrażenie radości Bożej oraz aniołów z powodu jego nawrócenia. Wiedząc to spójrzmy na egzegezę Ambrożego: „Bogaty więc Pasterz, którego trzody my wszyscy jesteśmy setną częścią. Ma aniołów, ma archaniołów, panowania, potęgi, trony i innych niezliczone rzesze, które na górach pozostawił. Ponieważ są rozumne, nie bez podstawy cieszą się z odkupienia ludzi. Zresztą to też zachęca do dobrego przeświadczenia, iż każdy swym nawróceniem sprawia przyjemność rzeszom aniołów, o których opiekę winien się starać, albo wystrzegać się obrazy. I ty więc bądź radością dla aniołów; niech się cieszą z twego powrotu” (Wykład Ewangelii…, Księga siódma 210, s. 337).

Tradycja bardzo literalnie podeszła do pierwszego zdania z tego cytatu i uczepiła się wyrokować na tej podstawie o liczebności społeczności anielskiej. Skoro 99 owieczek grzecznych oznacza aniołów dobrych to setną zbłąkaną owieczką jest ludzkość zanurzona w grzechu i śmierci: tak powstała hipoteza jakoby ilość aniołów do wszystkich ludzi miała się jak 99:1 i takie opinie spotkamy w wielu opracowaniach o aniołach. Niestety, sąd ten jest wysoce naiwny, gdyż nie uwzględnia metody egzegetycznej Ambrożego opartej na szkole alegorezy aleksandryjskiej i wielkim Orygenesie. Metoda ta polegała na alegorycznym interpretowaniu tekstu biblijnego, stosowaniu porównań i metafor, w celu bardziej obrazowego przyswojenia treści oraz znaczeń ukrytych pod warstwą literalną tekstu. Metodę tę stosowało wielu innych Ojców Kościoła, aczkolwiek nikt na tak szeroką skalę jak Ambroży.

Alegoryści na ogół popadali w przesadę; czepiając się drobnych szczegółów przekazu biblijnego „wydobywali” z nich rzekomo ukryte myśli i idee, w cytowaniu ksiąg natchnionych stosowali zbyt dużą swobodę, co niejednokrotnie prowadziło do niewłaściwej interpretacji. Uważniejsze przeczytanie tego fragmentu (Pasterz to oczywiście Chrystus) winno nasunąć nawet laikowi skojarzenie, że Ambroży stosuje tu poetyckie wzmocnienie, mające podkreślić jak bardzo wszyscy aniołowie cieszą się z powrotu i nawrócenia każdego upadłego, jak bardzo każdy z nas jest cenną istotą dla Pasterza, gotowego opuścić całe stado i ryzykować jego dobro dla ratowania każdego z nas z diabelskich sideł. Utwierdzą nas w tym przekonaniu dodatkowo dwa fragmenty z innych dzieł Ambrożego: (1) O pokucie: „Radują się wszyscy aniołowie, «większa jest bowiem radość w niebie z powodu jednego grzesznika czyniącego pokutę, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują pokuty»” (por. Wybór pism…, Tom 1. O pokucie 26, s. 29) i (2) W sprawie spalonej synagogi 25 [w:] Mowy…, s. 307), gdzie odnajdziemy ponownie jednoznaczną wzmiankę o aniołach cieszących się z każdego nawróconego grzesznika, z każdego aktu pokuty.

 

Chrystus zawsze w centrum

Źle odczytana przez tradycję interpretacja Ambrożego jest niestety tą najbardziej znaną. W jego dziełach znalazłem jednak także kilka innych angelologicznych wypowiedzi, które nie odbiły się już tak szerokim echem. I tak biskup Mediolanu przypomina, iż anioł zapowiedział nie mającym nadziei na potomstwo małżonkom narodzenie syna siłacza-Samsona, opatrując to ciekawym komentarzem o zniknięciu anioła w postaci oddalającego się gwałtownego płomienia (por. Sdz 13,3-5) (List 62 10-11 [w:] Listy…, Tom II, s. 102-103). Objawienie się anioła oślicy Balaama, a nie samemu Balaamowi, wyjaśnia jako świadomy czyn anioła (a raczej przemawiającego przez jego usta Boga), mający na celu poniżenie i upokorzenie zbyt pewnego siebie człowieka (List 28 7-8 [w:] Listy…, Tom I, s. 205). Z kolei anioł ze złotą kadzielnicą, który występuje w Ap 8,3-4, symbolizuje według Ambrożego zanoszenie Bogu modlitw ludzkich: „dano mu wiele kadzideł z modlitw wszystkich świętych” (List 54 5 [w:] Listy…, Tom II, s. 65). Wspominając z kolei archanioła Gabriela wchodzącego do domu Maryi (List 56 16 [w:] Listy…, Tom II, s. 77), objaśnia zmieszanie Maryi jako wyraz jej skromności i pokory (Wykład Ewangelii…, Księga druga 8, s. 52).

Inną bardzo znaną perykopę o zstępowaniu Anioła Pańskiego do sadzawki jerozolimskiej (tzw. Sadzawka Owcza) i poruszającego przy tym cudowną wodę leczącą tego, kto pierwszy wchodził do basenu-zbiornika zaraz po wzburzeniu tafli (por. J 5,1-8), Ambroży traktuje nie jako sprawę Anioła Pańskiego (lub – jak chce tradycja judeochrześcijańska – św. Michała), ale jako alegorię działania Ducha Świętego i Syna Bożego (O tajemnicach… 22, s. 56; O Sakramentach… II 3-6, s. 73-74). Taka chrystocentryczna postawa jest dla biskupa Mediolanu wysoce typowa, np. o ile w słupie obłoku towarzyszącym w wędrówce Żydom pod wodzą Mojżesza wielu innych Ojców Kościoła widziało Anioła Pańskiego, bądź św. Michała jako patrona Narodu Wybranego, to Ambroży objaśnia ten znak jako prefigurację samego Chrystusa (por. O sakramentach… I 22, s. 72).

Bardzo chętnie i często określał natomiast Ambroży aniołów jako zastępy dobrych wojowników postępujących za swym wodzem Chrystusem (Wykład Ewangelii…, Księga druga 50, s. 72). Dzieła zbawienia – podkreśla Ambroży – dokonuje bowiem sam Bóg, a aniołowie pełnią w tym jedynie rolę pomocniczą (List 68 16 [w:] Listy…, Tom II, s. 134), są wykonawcami woli Stwórcy i pozostają na usługach Chrystusa; oczekują w stanie gotowości, mimo że nie zawsze Syn Boży korzysta z ich pomocy. Aniołowie nie zostali dopuszczeni do wielu tajemnic dotyczących dzieła zbawienia – zastanawiają się np. „kim jest ten Król chwały”, widząc wstępującego do nieba Zbawiciela (O tajemnicach… 36, s. 59). Dobre duchy nie znają także wszystkich spraw i uczynków ludzkich (Mowa na śmierć Teodozjusza… 18, s. 27), nie mają też pojęcia o sprawach ostatecznych (Ambroży stosuje określenie „przyszła chwała”), skoro usilnie – jak świadczą pisma pawłowe – pragną w te sprawy wejrzeć (List 9 11, List 11 4 [w:] Listy…, Tom I, s. 90, 103). Nie są także wszechmocni, nie są w stanie uleczyć ze wszystkich chorób: „Czyż jednak mogą mi pomóc, abym nie zgrzeszył, skoro i sam archanioł od grzechu wstrzymać się nie mógł?” (Wykład Ewangelii…, Księga piąta 67, s. 158).

 

Zapomniane nauczanie

Najwartościowsze moim zdaniem refleksje Ambrożego o aniołach dotyczą misji dobrych duchów wykonywanych w świecie ludzkim. Aniołowie są co prawda bezpośrednimi wykonawcami woli Boga, ale z ludźmi łączy ich pokrewieństwo duchowe. W ślad za Orygenesem Biskup Mediolanu pisze o istnieniu aniołów-opiekunów Kościołów oraz o aniołach – indywidualnych opiekunach ludzi, a zatem można dopatrywać się tu zwiastuna dużo późniejszej nauki kościelnej o aniołach stróżach. Wszyscy dobrzy aniołowie są według Ambrożego pasterzami – pomocnikami najwyższego Pasterza-Chrystusa (Wykład Ewangelii…, Księga druga 50, s. 72).

Ambroży odznaczał się wielką wrażliwością na sprawy społeczne. Wielokrotnie przestrzegał przed krzywdzeniem słabszych: „A ty, skąd wiesz, czy podstępem kogoś sprawiedliwego nie pozbawiłeś zapłaty; tym gorzej, jeśli chorego? Biada bowiem temu, kto zgorszy kogoś z tych maluczkich. Czy nie wiesz, że w nim jest anioł? Ani bowiem wątpić nie powinniśmy, że w pracowniku najemnym może być anioł…” (Wybór pism…, Tom 2. O Tobiaszu 91, s. 120). Nie znaczy to jednak, że aniołowie jedynie bronią i ochraniają „maluczkich”. Kiedy i ci wykonają coś złego, aniołowie są zmuszeni do karania i strofowania. Ambroży wyobraża sobie z jakim trudem przychodzi aniołom aplikowanie grzesznikom należnych im kar i plag: „ci, którzy radują się z odkupienia jednego grzesznika (por. Łk 15,10), z całą pewnością wzdychają z powodu nieszczęść tylu grzeszników” (List 21 10 [w:] Listy…, Tom I, s. 171).

Biskup Mediolanu często podkreślał jak wielkiej mocy dostarcza autentyczna i żywa wiara: „Gdzie bowiem jest wiara, tam jest i armia aniołów” (Mowa na śmierć Teodozjusza… 10, s. 21; Przeniesienie relikwii św. Gerwazego i Protazego I 9 [w:] Mowy…, s. 290). Świadomość obecności niewidzialnej armii anielskiej dodaje zatem wierzącym dodatkowej mocy i stwarza przewagę nad niewierzącymi. Nawet w sytuacjach pozornie bez wyjścia można liczyć bowiem na niespodziewaną pomoc anielską, jak w przypadku Piotra wyprowadzonego przez anioła z więzienia (Mowa przeciw Auksencjuszowi 11-12 [w:] Mowy…, s. 273).

Ambroży bardzo wysoko cenił, jak i cała jego epoka, stan dziewiczy. Wielokrotnie porównywał bezżennych do aniołów („są równi aniołom bożym”), powołując się naturalnie na Łk 20, 35-36 (Wybór pism…, Tom 2. O dziewicach 51, s. 195; List 57 19 [w:] Listy…, Tom II, s. 88). Nie każdy jest jednak predysponowany do takiego stanu, podobnie jak nie każdy dostąpił daru widzenia aniołów, jak np. Izajasz oglądający w proroczej wizji serafinów (Wykład Ewangelii…, Księga pierwsza 26, s. 37). Biskup Mediolanu chętnie porównywał także aniołów do kwiatów (najczęściej do lilii): „Zdaje się, iż w pięknie barw (kwiatów) możemy widzieć chwałę niebiańskich Aniołów, którzy prawdziwie są kwieciem tego świata” (Wykład Ewangelii…, Księga siódma 126, s. 300).

Niezwykle ważnym zagadnieniem jest według Ambrożego rola dobrych aniołów w czasach ostatecznych. Wszyscy ludzie, jacy narodzili się od początku świata, wyczekują „pełni czasu” (wieczności): dokonawszy cielesnego żywota jako nieśmiertelne dusze otrzymają należną im wypłatę (kara lub chwała). Podczas tego oczekiwania na „wypełnienie się czasu”, tzn. na Sąd Ostateczny, jednym nie brakuje cierpienia, a drugim nagrody. Ich tymczasowych mieszkań strzegą aniołowie (Wybór pism…, Tom 1. O dobrach przynoszonych przez śmierć 46-47, s. 161). Ci, którzy osiągną wieczną zapłatę i zostaną policzeni w poczet zbawionych, dostąpią trwania „przy Chrystusie w gronie aniołów”, będą tam w niebiosach jak aniołowie (por. List 16 9 [w:] Listy…, Tom I, s. 134; List 51 2 [w:] Listy…, Tom II, s. 45).

 

Herbert Oleschko

 

Rekonstrukcji ambrozjańskich poglądów o aniołach dokonałem na podstawie jego dzieł: Wykład Ewangelii według św. Łukasza (tłum. O. Władysław Szołdrski, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1969, wydanie w serii „Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy” Tom XVI); Mowy (przeł. Jan Czuj, Poznań 1939, wydanie w serii „Pisma Ojców Kościoła” Tom XXI); Mowa na śmierć Teodozjusza (w nowszym przekładzie Anny Kotłowskiej, UAM w Poznaniu, Poznań 2008, wydanie w serii „Źródła do Historii Bizancjum” Zeszyt II); Wybór pism (tłumaczenie O. Władysław Szołdrski, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1971, wydanie w serii „Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy” Tom VII); Wybór pism część druga (przekład J. Jundziłł, ks. P. Libera, ks. K. Obrycki, R. Pankiewicz, ks. W. Szołdrski, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1986, wydanie w serii „Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy” Tom XXXV); Hexaemeron (przeł. O. Władysław Szołdrski CSsR, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1969, wydanie w serii „Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy” Tom IV); Listy (przeł. O. Polikarp Nowak OFM: Tom I. Listy 1-35 – Kraków 1997, Tom II. Listy 36-69 – Kraków 2003, Tom III. Listy 70-77, 1-15 (poza zbiorem) Akta synodu w Akwilei – Kraków 2012. Wydanie całej trylogii listów dokonało Wydawnictwo „M” w serii „Biblioteka Ojców Kościoła”); Wyjaśnienie symbolu. O tajemnicach. O sakramentach (przeł. ks. Ludwik Gładyszewski, Wydawnictwo WAM Księża Jezuici, Kraków 2004, wydanie w serii „Źródła Myśli Teologicznej” nr 31).

 

Artykuł ukazał się w archiwalnym numerze Któż jak Bóg 3/2013. Zapraszamy do lektury!