Nikt z nas nie wie jak często Anioł Stróż ingeruje w nasze życie. W jakich sytuacjach możemy liczyć na pomoc naszego życiowego trenera? Czy jego rola ogranicza się tylko do spraw wielkiej wagi? A skoro uczestniczy w planowaniu naszych sukcesów, to czy pomaga też w uniknięciu porażek? Czy Anioł Stróż wesprze nas w zwykłych, codziennych sytuacjach? Czy uratuje nas w chwilach zagrożenia życia? Szczególnie zaś nurtujące jest zagadnienie, czy Anioł Stróż może nas kiedyś opuścić?

Anioł do spraw codziennych

Wielu z nas na pewno zastanawia się nad tym, jak mocno Anioł Stróż jest zaangażowany w życie człowieka. Wydawać by się mogło, że te niezwykłe istoty duchowe stworzone są do wyższych celów i nie mieszają się w banalne sprawy dnia codziennego. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że Anioł Stróż pomaga nam w całkiem zwyczajnych, z pozoru błahych sytuacjach. Istnieją liczne świadectwa osób, które twierdzą, że doświadczyły takiej pomocy. Trudno tu wymienić wszystkie czynności, które były udziałem aniołów. Można wspomnieć o prowadzeniu samochodu, gotowaniu posiłku dla zakonników, dzwonieniu na nabożeństwo. Mówi się również, że warto poprosić swojego Anioła, by w porę nas obudził, gdy następnego dnia czekają nas jakieś ważne wydarzenia.

O niezawodności tej metody przekonany był wspomniany już w poprzedniej części naszego cyklu Ojciec Pio. Ten niezwykły zakonnik pozostawił po sobie niezliczoną ilość historii o anielskiej pomocy. Jedną z nich opowiedział o. Alessio Parente, jego sekretarz. Twierdził on, że wiele razy zdarzyło mu się zasnąć w swojej celi podczas, gdy słynny stygmatyk sprawował o świcie mszę świętą. Zadaniem sekretarza było czekanie pod koniec mszy w zakrystii na starego zakonnika, by pomóc mu zdjąć szaty liturgiczne i wspomóc w wejściu po schodach do celi, ojciec Pio był już bowiem wówczas bardzo osłabiony. Ojciec Alessio wyznał, że zawsze kiedy zdarzyło mu się zaspać, budziło go łomotanie do drzwi. Gdy zrywał się z łóżka i natychmiast je otwierał, zawsze okazywało się, że korytarz jest pusty. W końcu, gdy doszło do rozmowy na temat spóźnień, ojciec Pio poradził swemu sekretarzowi, by ten kupił sobie porządny budzik, bo nie ma zamiaru ciągle wysyłać do niego swojego Anioła Stróża.

Czy Anioł Stróż może uratować nam życie?

Skoro Anioł Stróż może pomagać w sytuacjach z pozoru banalnych, czy jest możliwe, że ustrzeże nas przed wypadkiem, uratuje od śmierci? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Z jednej strony możemy powiedzieć, że zdarzają się nadzwyczajne interwencje anielskie. Jeśli zatem taki jest plan Pana Boga względem nas, Anioł Stróż, może nam w szczególnej sytuacji pomóc. Doświadczają tego jednak nieliczni. Przykładem może być święty Josemaría Escrivá de Balaguer, założyciel Opus Dei. Pewnego razu, w środku dnia, został on napadnięty na ulicy. Nagle, pojawił się jakiś młodzieniec, który ocalił go z opresji, szepcząc mu jednocześnie do ucha: „Osiołek, osiołek”. Święty Josemaría Escrivá był przekonany, że to jego Anioł Stróż go ocalił, bowiem nikt poza jego spowiednikiem nie wiedział, że tak nazywa on siebie podczas modlitw. Sam atak uznał zaś za działanie diabelskie.

Jednakże pomoc anielska nie przychodzi jedynie do świętych. Znany reżyser Federico Fellini prawdopodobnie także jej doświadczył. Podczas pobytu w Grand Hotelu w Rimini, reżyser upadł nagle w swym apartamencie uderzając głową o róg komody. Przez jakiś czas leżał na podłodze w stanie półprzytomności. Stracił czucie w jednej ręce, nie mógł wstać ani sięgnąć po telefon. W pewnej chwili usłyszał dobiegający z korytarza głos dziecka, które mówiło po angielsku. Reżyser chciał głośno krzyknąć, ale nie był w stanie wydobyć z siebie dźwięku. I nagle stał się cud. Drzwi apartamentu otworzyły się, a do środka weszło dziecko. Chłopiec ubrany był w strój marynarski i lizał dużego loda, którego trzymał w ręku. Reżyser wydusił z siebie cichą prośbę o pomoc. Dzieciak odwrócił się na pięcie i wyszedł. Chwilę później na ratunek Felliniemu przybył personel hotelu. Kiedy reżyser nieco doszedł do siebie, opowiedział o wszystkim swemu przyjacielowi, a ten rozpoczął poszukiwania chłopca. Rozpytano personel, sprawdzono rejestry gości, okazało się jednak, że nikt takiego dziecka nie widział. Nie było śladu po jego obecności w hotelu.

Czy zatem rzeczywiście możemy spodziewać się, że nasz Anioł Stróż spróbuje ocalić nas przed śmiercią? Odpowiedź na to pytanie przynosi po części Psalm 91. Ukazuje nam, że Bóg chroni swoich wybranych właśnie za pośrednictwem aniołów. Musimy jednak pamiętać, że na słowa tego psalmu powołuje się szatan kusząc Pana Jezusa (Mt 4,6). Sugeruje on Jezusowi, że ten może rzucić się w przepaść, a i tak nic mu się nie stanie. Tekst Ewangelii jest także i dla nas ostrzeżeniem, że nie można kusić losu. Nie możemy robić rzeczy nazbyt ryzykownych tylko dlatego, że jesteśmy strzeżeni przez Anioła Stróża.

Czy Anioł Stróż może nas kiedyś opuścić?

Niewątpliwie Aniołowie Stróżowie są nam dani dla obrony. Według pierwszych pisarzy, to właśnie nasze modlitwy i chęć życia w świętości sprawiają, że gotowi są oni trwać zawsze przy nas i bronić nas przed duchowymi wrogami. Izaak Syryjczyk pisze, że szatan „nie jest w stanie przeciwstawić się aniołowi, który pomaga człowiekowi i dodaje mu sił”. Aniołowie Stróżowie nie tylko dokładnie planują różne wydarzenia w naszym życiu, ale także wspierają nas w chwilach słabości, tak by uchronić nas przed porażką. Gdy jesteśmy wyjątkowo słabi i gdy grozi nam upadek, Anioł Stróż pomaga nam w ucieczce. Jest to jednak ostateczność. Bóg pragnie bowiem, byśmy umieli przeciwstawiać się pokusom, gdyż w ten sposób stajemy się silniejsi, ale i uczymy się pokory. Dlatego również dopuszcza w naszym życiu ataki demonów. Musimy umieć się im przeciwstawić.

Czy zawsze jednak możemy liczyć na swojego Anioła Stróża? Z całą pewnością aniołowie wolą towarzystwo świętych, gdyż sami tacy właśnie są. Musimy sobie zatem uświadomić, że nasze grzechy obrażają naszych Aniołów. Można się nawet spotkać z twierdzeniem, że jeśli uporczywie trwamy w grzechu, nasi Aniołowie odsuwają się od nas. Może nie opuszczają nas na zawsze, ale jednak nie chcą być blisko nas. Izaak Syryjczyk dowodzi, że możemy skrzywdzić swojego Anioła. Jeśli ktoś nieustannie tkwi w pysze „anioł opatrzności, który stoi obok niego i porusza w nim troskę o prawość, odsuwa się od niego”. Ta niepokojąca uwaga świętego urodzonego ok. 640 roku, nabiera sensu, gdy uświadomimy sobie, że Anioł to nie jakiś abstrakcyjny byt, lecz osoba, którą można zranić lub obrazić.

Święta Faustyna umieściła w swoim Dzienniczku takie zdanie: „(…) Kiedy wsiadłyśmy do pociągu w Warszawie do Krakowa, znowu ujrzałam swojego Anioła Stróża obok siebie, który modlił się do Boga, a moja myśl szła za nim (…)” (Dz 490). Te słowa ukazują nam prawdę o naszych Aniołach Stróżach. Oni nieustannie są przy Bogu. Nawet wtedy, kiedy nie oddalają się od nas na krok, są przy Panu, wpatrują się w Jego Oblicze i zanoszą tam nasze modlitwy i swoje o nas starania.

Halina Czyżewska

Artykuł ukazał się w dwumiesięczniku „Któż jak Bóg” (2/2018)