Anioł Pański zwiastuje pasterzom radosną nowinę o narodzeniu się Zbawiciela (Łk 2, 1-20)

 

Jesteśmy pod urokiem polskich kolęd, które chętnie śpiewamy w okresie świąt Bożego Narodzenia. Zachwycają one pięknem treści i melodii. Wiedzą o tym wszyscy, a zwłaszcza ci, których los rzucił daleko poza granice Polski.

 

Jakże chętnie wracają oni wtedy wspomnieniami do świąt Bożego Narodzenia, przeżywanych w domu rodzinnym. Przypominają im się słowa i melodie kolęd, które zwykle posiadają głębokie treści teologicznie, jak na przykład: „Bóg się rodzi, moc truchleje…”; „Ach, ubogi żłobie…”; czy chociażby: „Do szopy, hej pasterze, / do szopy bo tam cud. / Syn Boży w żłobie leży, / by zbawić ludzki ród”.

 

Okoliczności narodzin Jezusa Chrystusa

Opis narodzin Jezusa Chrystusa w Ewangelii według św. Łukasza posiada trzy charakterystyczne cechy. Po pierwsze, brak jest tam aluzji do tekstów starotestamentalnych, co ukazuje przyjście na świat Jezusa Chrystusa jako wydarzenie jedyne w swoim rodzaju w całej historii zbawienia. Po drugie, mamy tam szereg danych historycznych, geograficznych i obyczajowych. Po trzecie, o ile św. Łukasz tylko jednym zdaniem wspomina o narodzeniu się Jana Chrzciciela (1, 57), o tyle narodzeniu Jezusa Chrystusa poświęca bardzo wiele miejsca.

Opis rozpoczyna się od słów: „w owym czasie”, dosł. „w owych dniach”. Wyrażenie to służy podkreśleniu, że „ów czas”, „owe dni” są momentem przełomowym w całej historii zbawienia, ponieważ dokonuje się w nich narodzenie Zbawiciela:  „W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym świecie (…). Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (2, 1-7).

Przede wszystkim ewangelista informuje czytelnika, że narodzenie Jezusa dokonało się za czasów cesarza Oktawiana Augusta, który panował od 30 r. przed Chr. do 14 r. po Chrystusie. W historii Cesarstwa Rzymskiego był to złoty okres, nazywany pax romana, „pokój rzymski”, ponieważ za rządów tego cesarza pokój panował na terytorium całego Imperium Rzymskiego. Św. Łukasz podaje, że narodzenie Jezusa Chrystusa miało miejsce dokładnie wtedy, gdy w Judei przeprowadzano pierwszy spis ludności. To właśnie ten spis był zasadniczym powodem wędrówki Józefa i Maryi z Nazaretu do Betlejem.

Wydarzenie to pozwala zauważyć, że Józef, który będzie uważany za ojca Jezusa, pochodzi z Betlejem, które jest nazwane tutaj „miastem Dawidowym”, ponieważ właśnie tam urodził się król Dawid (1 Sm 16, 1nn). W tym względzie św. Łukasz nie dostosowuje się do tradycji starotestamentalnej, w której „miastem Dawidowym” jest nazwana Jerozolima, zdobyta przez Dawida od Jebusytów i przekształcona w stolicę Izraela (2 Sm 5, 7.9; 6, 10.12). Św. Łukasz określenie to stosuje do Betlejem, ponieważ właśnie o nim pisze prorok Micheasz, że z niego „wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności” (Mi 5, 1).

Św. Łukasz, zwracając uwagę na to, że Jezus urodził się w Betlejem, przekazuje przekonanie Kościoła pierwotnego, że Jezus jest drugim Dawidem, dzięki któremu spełniły się zbawcze obietnice, przekazane przez proroka, co jeszcze mocniej podkreśla Ewangelia według św. Mateusza: „A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela” (Mt 2, 6).

 

Objawienie się Anioła Pańskiego

Po tym historycznym poniekąd opisie narodzin Chrystusa Pana, św. Łukasz umieszcza scenę o charakterze apokaliptycznym, w której ukazuje znaczenie Dzieciątka, zrodzonego i złożonego w żłobie. Czyni to za pomocą światła z góry i słów objawienia, przekazanych przez aggelos kyriou, „Anioła Pańskiego” ubogim pasterzom, którzy „trzymali straż nocną nad swoją trzodą” (Łk 2, 8). Otóż pośród nocy, nagle, nieoczekiwanie, „stanął przy nich Anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. I rzekł do nich Anioł: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu; dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie»” (w. 9-12). Tym razem ukazujący się Anioł, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich zwiastowań (por. Łk 1, 19.26), nie posiada własnego imienia. Przypuszcza się jednak, że św. Łukasz i tym razem miał na myśli Anioła Gabriela. Chodziłoby więc o postać anielską, jaką tradycja starotestamentalna zna pod nazwą male’ak JHWH, „Anioł Pański”.

Pojawieniu się male’ak JHWH, „Anioła Pańskiego” towarzyszy doksa kyriou, „chwała Pańska” (w. 9). Wyrażenie greckie doksa kyriou jest tłumaczeniem hebrajskiego wyrażenia kābôd JHWH, które należy rozumieć jako pojawienie się olśniewającego światła, które całkowicie otoczyło pasterzy. W tradycji starotestamentalnej jest to zjawisko bardzo dobrze znane. Hebrajski rzeczownik kābôd, „majestat”, „chwała”, „cześć” łączy w sobie wspaniałość, piękno, okazałość, blask i uniesienie. W odniesieniu do Boga oznacza samego Boga, ukazując Go w majestacie, w blasku świętości i w całej mocy Jego Boskiej istoty. Świętość Boga i Jego chwała wyrażają transcendencję Boga. Oba pojęcia łączy doskonale Księga Izajasza: „Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały” (6, 3). A zatem św. Łukasz przedstawia ukazanie się pasterzom Anioła Pańskiego jako objawienie samego Boga. Wskazuje na to przede wszystkim towarzysząca Aniołowi światłość, która w symbolice biblijnej jest atrybutem Boga.

Bóg jest niewidzialny, ale Jego kābôd, „chwała” przejawia się w teofaniach i w dziele stworzenia. Stanowi widzialne ukazanie się Bożego majestatu i Bożej mocy. Jest namacalnym znakiem obecności Boga pośród swego ludu. Chwała Pańska jest Bożym atrybutem. Psalm 97 opisuje ją następująco: „Ogień idzie przed Jego obliczem / i pożera dokoła Jego nieprzyjaciół. / Jego błyskawice świat rozświetlają, / a ziemia patrzy i drży. / Góry topnieją jak wosk przed obliczem Pana, / przed obliczem Władcy wszystkiej ziemi” (w. 3-5).

Natomiast Psalm 145 podkreśla, że chwała Boża wyraża się przede wszystkim w Jego różnorakich zbawczych działaniach, jak „podnoszenie wszystkich zgnębionych” (w. 14), „karmienie wszystkiego, co żyje” (w. 15-16), „spełnianie ludzkich próśb” (w. 19), „przychodzenie z pomocą wołającym do Niego” (w. 19). Psalmista zapewnia, że JHWH, Bóg Izraela, „jest blisko wszystkich, którzy szczerze Go wzywają” (w. 18).

Według Księgi Wyjścia „widok chwały Pana był w oczach Izraelitów jak ogień pożerający” (24, 17), albo „jako słup ognia” (13, 21). Mojżesz zstępujący z góry Synaj, po czterdziestu dniach pobytu z Panem twarzą w twarz, powraca z „obliczem promieniującym” (por. Wj 34, 29-35). Takim blaskiem chwały Pana przyodziani są szczególnie aniołowie, członkowie dworu niebiańskiego. Stąd niekiedy aniołowie w tradycji judaizmu palestyńskiego i w tradycji nowotestamentalnej są nazywani doksai, „Chwałą” (por. Jud 8 = 2 P 2, 10).

 

Palestyńscy pasterze

Pasterze w ówczesnej Palestynie nie cieszyli się uznaniem, a nawet doznawali pogardy, gdyż ich zawód był uważany za nieczysty. Doskonale charakteryzuje tych ludzi Roman Brandstaetter w swoim wybitnym dziele „Jezus z Nazaretu”: „[Pasterze] byli ludźmi nieuczonymi, synami ziemi, prostakami. Większość spośród Izraela uważała ich za złodziei, za ludzi gwałtownych, nieokrzesanych, skorych do burd i bijatyk. Ta opinia, może krzywdząca, a może słuszna – trudno to ustalić dzisiaj – miała swoje źródło w szczególnym sposobie ich życia. Żyjąc wśród dzikich gór, w ciągłych utarczkach z hienami, szakalami i wilkami, i ze złodziejami bydła, wyrobili w sobie twardość charakteru i zachowanie niezbyt gładkie, czupurność, zawadiactwo i nadmierne poczucie nieokiełzanej swobody. Ludzie się ich bali.

Dlatego niektórzy mędrcy doradzali czcigodnym ojcom rodzin, aby synów nie wychowywali na pasterzy, bo – jak twierdzili – pasterstwo jest zawodem bandyckim, aby w sądach nie powoływali się na ich świadectwo, gdyż zawsze rozmija się ono z prawdą, aby nie kupowali u nich wełny i mleka, gdyż nie wiadomo, czy nie kradzione. Z drugiej jednak strony pasterz był w świętych księgach symbolem wzniosłości, a król Dawid, który za czasów dzieciństwa wypasał bydło swojego ojca Jessego z Betlejem, wyśpiewał natchniony psalm na chwałę tego zawodu i nawet samego JHWH, Boga Izraela, uczynił pasterzem wypasającym sprawiedliwego człowieka na zielonych pastwiskach i prowadzącym go do spokojnej wody.

Jak pogodzić te dwa sprzeczne wyobrażenia o pasterskim zawodzie? Może mostem łączącym te sprzeczności była kontemplacja, tak znamienna dla zawodu pasterskiego, ów bezcenny dar, dzięki któremu nawet w najdzikszym i najbardziej nieokrzesanym sercu następuje mądre wyrównanie wartości i ubytków w obliczu Boga, ludzi, gór i dolin” (R. Brandstaetter, „Jezus z Nazaretu”, tom I-II, Kraków 2012, s. 143-144).

Nie śmiem do tego cudownego tekstu dodawać czegokolwiek, chcę jedynie przypomnieć, że w Piśmie Świętym spotykamy się raczej z idealnym obrazem pasterza, począwszy od Abla, „[który] był pasterzem trzód”, a jednocześnie wzorem doskonałej pobożności (Rdz 4, 2-4). Warunki pasterstwa w Izraelu, które znacznie odbiegały od istniejących współcześnie, dostarczały podstaw dla licznych odnośników o charakterze metaforycznym. Zwierzęta nie przebywały na ogrodzonych pastwiskach, lecz były pozostawione same sobie. Całkowicie zależały one od pasterza w kwestii ochrony, trawy, wody, schronienia i opatrywania ran. Bez opieki pasterza owca nie przeżyłaby. Zwierzęta te, oprócz silnej zależności, cechował naturalny brak orientacji, toteż często błądziły i nie potrafiły odnaleźć drogi do owczarni, nawet gdy była ona w zasięgu ich wzroku.

Bezbronność owiec pomaga również wyjaśnić postępowanie i cechy dobrego pasterza, który jest w Piśmie Świętym wzorem opieki i współczucia. Do zadań pasterza należało zaprowadzenie owiec na noc do owczarni, zaś w dzień – na bezpieczne pastwisko i do wodopoju. Po porannym wypasie i napojeniu, owce leżały zwykle przez kilka południowych godzin w ocienionym lub chłodnym miejscu (Pnp 1, 7); na noc powracały zaś do owczarni, gdzie pasterz opatrywał zranione sztuki.

Dla ochrony owiec przed drapieżnikami pasterze wykorzystywali zwykle dwa narzędzia: kij i laskę (jedna przypominała maczugę, druga jest stosowanym i dziś kijem pasterskim dla obrony, ratowania i dotykania grzbietu, podczas liczenia zwierząt wchodzących do zagrody, co określano jako przechodzenie pod laską pasterską). Pasterze byli zatem żywicielami, przewodnikami i obrońcami owiec, stale też towarzyszyli zwierzętom. Dla owiec powierzonych ich opiece byli oni uosobieniem władzy i bezpieczeństwa. Do takich oto ludzi Bóg posłał swego Anioła. Są oni tutaj przedstawicielami ubogich, pogardzanych, opuszczonych, do których Jezus w szczególny sposób przychodzi jako ich Zbawiciel. Oni należą do grona „prostaczków”, w których Ojciec niebieski ma upodobanie i objawia im wielkie tajemnice wiary (por. Łk 10, 21).

 

Anioł Pański i zastępy anielskie

Pasterze, ku swemu wielkiemu zaskoczeniu, widzą i słyszą Anioła Pańskiego. Uspokaja ich on, mówiąc: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu; dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan» (Łk 2, 10-11). By rozwiać wszelkie wątpliwości pasterzy, Anioł Pański daje im znak: «Znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie» (w. 12). Jest to znak szczególny: Zbawiciel, Mesjasz, Pan, który leży w żłobie. Nie przychodzi na świat w pałacu królewskim. Nie położono Go w złotej kołysce, ale zjawia się pośród ludzi skromnych i ubogich. Anioł Pański, pełen blasku i mocy, obwieszcza tutaj istotę Dobrej Nowiny: wam, ludziom ubogim, poniżonym, narodził się Zbawiciel.

Ewangelia mówi, że „nagle przyłączyło się do Anioła [Pańskiego] mnóstwo stratia ouranios, «zastępów niebieskich», które wielbiły Boga” (w. 13-15a). O zastępach niebieskich mówi dość często Stary Testament. Hebrajskie wyrażenie sebā’ haššāmajim, „zastępy niebieskie” posiada w Starym Testamencie dwa odrębne znaczenia. Jedno dotyczy ciał niebieskich, szczególnie gwiazd (Ps 33, 6; Iz 40, 25-26; 45, 12), a drugie wojsk Boga, przypuszczalnie złożonych z aniołów (Ps 103, 21; 148, 2).

W 1 Krl 22, 19 (= 2 Krn 18, 18) określenie „zastępy niebieskie” odnosi się do niebiańskiego dworu JHWH, Boga Izraela. Prorok Micheasz, syn Jimli, widzi Boga siedzącego na swym tronie, „a stały przed Nim po Jego prawej i po lewej stronie wszystkie zastępy niebieskie”. Otóż jednym z zadań zastępów niebieskich jest wielbienie i oddawanie czci Bogu. Koncentrując swą uwagę na Bogu i nieustannie chwaląc Go, zastępy niebieskie pomnażają chwałę, która otacza tron Boży. Zastępy niebieskie to ogromna liczba aniołów, potężnych i szlachetnych, których łączy z Bogiem taki sam związek, jak rycerzy z feudalnym władcą: oddają hołd, służą i stają na rozkaz do bitwy. Tworzą olbrzymią armię realizującą wiernie cele i pragnienia Boga.

Psalmista nazwał ich „Jego sługami, pełniącymi Jego wolę!” (Ps 103, 21). Jozue spotkał przedstawiciela zastępów niebieskich, który powiedział o sobie: ja jestem śar-sebā’-JHWH, „wodzem zastępów Pańskich” (Joz 5, 14). Zgodnie z mentalnością semicką „zastępy niebieskie” są postrzegane na podobieństwo wojska ziemskiego. Posiadają swoich dowódców i są wyposażone w ogniste konie oraz rydwany (por. 2 Krl 2, 11). Wyrażenie „zastępy niebieskie” podsumowuje wiarę Izraelitów, że JHWH jest jedynym Stwórcą i Panem na niebie i ziemi. Jedynym, któremu kāl-sebā’ haššāmajim, „wszystkie zastępy niebieskie” nieustannie oddają cześć, będąc też wiernymi posłańcami i wojownikami.

Z tekstu Ewangelii wynika, że zastępy niebieskie sprawują niebiańską liturgię na cześć Mesjasza, który rozpoczyna na ziemi swoją zbawczą misję (por. Hbr 1, 6). Stąd też śpiewany przez nich hymn można uważać za mesjańską aklamację, która ma podkreślić niezmiernie ważny moment w historii zbawienia. W chwili narodzin Mesjasza, Bóg otrzymuje szczególną chwałę w niebie, a na ziemi dla ludzi rozpoczyna się dzieło odkupienia. Anielski hymn głosi, że dzięki pojawieniu się Mesjasza dwa światy, Królestwo Boga i królestwo ludzi, przybliżyły się do siebie. Zaistniała pomiędzy nimi ścisła więź, która przynosi Bogu chwałę, a ludziom pokój i szczęście. Chodzi tu o pełnię życia nadprzyrodzonego, którego może udzielić jedynie Bóg. Tylko On jest źródłem prawdziwego i pełnego zbawienia.

Jednym słowem, owocem zbawienia dokonanego przez Boga na ziemi jest pokój. Pisarze biblijni, żyjąc pośród ludów, które wzajemnie się zwalczały, bardzo słusznie uważali pokój za jedną z największych wartości zbawczych i ukazywali go jako owoc działalności Bożego Pomazańca, Mesjasza. Pokój jest wartością, która skupia w sobie wszystkie błogosławieństwa czasów ostatecznych, oznacza bowiem kres nieprzyjaźni między Bogiem a człowiekiem, spowodowanej grzechem, oraz koniec wszelkich waśni, ucisku i niepokoju między ludźmi.

Również w hymnie Aniołów jest mowa o ludziach, których Bóg sobie upodobał. Występujące tu greckie słowo eudokia, „upodobanie”, „pragnienie dobra”, „dobra wola” nie odnosi się do niektórych tylko, wybranych przez Boga osób, ponieważ w wyrażeniu: „a na ziemi pokój ludziom” przy rzeczowniku „ludzie” nie ma rodzajnika. Oznacza to, że życzenie pokoju odnosi się tu do całego rodzaju ludzkiego, wszystkich bowiem ludzi Bóg chce zbawić i wszystkim pragnie udzielić swych duchowych dóbr. Tym sposobem chwała Boga w niebie oraz pokój na ziemi w świecie ludzi stają się dwoma ściśle związanymi ze sobą owocami Tajemnicy Wcielenia Syna Bożego.    

Po odejściu Aniołów pasterze naradzają się nad tym, co mają dalej czynić, i dochodzą do wniosku, że słowa Anioła powinni odczytać jako wezwanie i nakaz, który powinien być spełniony. Co więcej, z całym zaufaniem przyjmują jako absolutną prawdę to, co im zostało powiedziane, dlatego decydują się szukać objawionego im znaku, mówiąc: „Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił” (Łk 2, 15b). Po swych niełatwych z pewnością poszukiwaniach odnajdują Świętą Rodzinę w okolicznościach takich, jakie im zostały przedstawione. „Udali się też pośpiesznie i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę” (w. 16). Widząc Niemowlę położone do żłobu, rozpoznają w Nim objawionego im Zbawiciela. „Gdy je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym Dziecięciu” (w. 17). Innymi słowy, pasterze zabierają głos i dzielą się swą wiedzą i radością z innymi. „A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli” (w. 18). Ich opowieść wywołuje zdumienie zarówno z powodu niezwykłej treści ich słów, jak też dlatego, że to właśnie oni, ubodzy pasterze, stali się odbiorcami i przekazicielami Bożego objawienia. Pasterze swoją postawą ukazują wzór człowieka wierzącego i posłusznego Bożym nakazom.

Ze zdumieniem otoczenia kontrastuje postawa Maryi, która „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (w. 19). Maryja nie tylko zachowała orędzie pasterzy, ale starała się je także zgłębić. Jest więc ukazana jako wzór tych, którzy słuchają Słowa Bożego. Opis kończy wzmianka o powrocie pasterzy, „wielbili i wysławiali Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli” (w. 20).

 

***

 

Aniele Pański, który pasterzom jako pierwszym przyniosłeś radosną nowinę o narodzinach Zbawiciela świata, a następnie wraz z zastępami aniołów oddawałeś Mu należny hołd i uwielbienie, pobudzaj i nas do poznawania i miłowania naszego Zbawiciela, Chrystusa Pana. Amen.  

 

ks. Henryk Skoczylas

Artykuł ukazał się w dwumiesięczniku „Któż jak Bóg” (6/2022)