Pewna organizacja o nazwie Angels for Animals wzywa ludzi, aby byli aniołami dla zwierząt. W ramach kampanii reklamowych różne słynne modelki i aktorki fotografują się jako anielice (tzn. ze skrzydłami u ramion), przytulając jakieś zwierzątko. Cel jest szlachetny, bo chodzi o zwrócenie uwagi na złe traktowanie zwierząt, choć wątpliwości budzi, czy modelki muszą się w ramach tej kampanii rozbierać. Oczywiście określenie „być aniołem dla kogoś” w tym wypadku oznacza po prostu „bycie dla kogoś dobrym, troskliwym, opiekuńczym”. W tym artykule jednak chciałbym zastanowić się całkiem poważnie, co to znaczy być aniołem dla zwierząt i rozważyć z teologicznego punktu widzenia, jaka jest relacja między światem bytów czystych, posyłanych przez Boga, i światem zwierząt? Czy aniołowie opiekują się również zwierzętami?
 
W perspektywie biblijnej opieka aniołów nad zwierzętami wydaje się rzeczą oczywistą. Przecież troska Boga obejmuje cały system stworzeń. Z woli Boga część aniołów troszczy się o ciała niebieskie, część o ziemskie i ich elementy składowe: o wytwory ziemi, drzewa, rośliny, kwiaty i owoce. Jednym powierzone jest rządzenie wiatrem i morzami, rzekami i źródłami, a jeszcze innym z pewnością opiekowanie się zwierzętami. Nie istnieje żadne widzialne stworzenie, duże czy małe, które pozbawione byłoby anielskiej opieki. Już ojcowie Kościoła od początku powszechnie uczyli o pełnieniu opieki przez aniołów nad całym światem materialnym. Bardzo wyraźnie mówi o tym „Pasterz” Hermasa, według którego opiekę nad dzikimi i nierozumnymi zwierzętami ma anioł Thegri (Pastor. Visio IV 23, 4 – PSP 45, 151). W tradycji żydowskiej opiekę nad światem zwierząt, roślin i ryb przypisuje się z kolei aniołowi Habuhiahowi. Prawdopodobnie jednak znacznie więcej aniołów pełni taką funkcję.
 
Co ciekawe, zwierzęta wydają się wykazywać większą zdolność do wyczuwania obecności aniołów niż ludzie. Gdy prorok Balaam wyruszył w drogę, aby nałożyć klątwę na lud Izraela, drogę zagrodził mu anioł. Jednak prorok nie dostrzegł go, natomiast – o dziwo – zagradzającego drogę anioła ujrzała jego oślica Trzykrotnie zwierzę odmawiało posłuszeństwa i trzykrotnie otrzymało od swego właściciela tęgie razy. Anioł obdarzył więc biedne zwierzę głosem, a potem sam się za nim ujął: „Czemu aż trzy razy zbiłeś swoją oślicę? Ja jestem tym, który przyszedł, aby ci bronić przejazdu, albowiem droga twoja jest dla ciebie zgubna. Oślica ujrzała mnie i trzy razy usunęła się z drogi. Gdyby się nie usunęła, byłbym cię dawno zabił, a ją przy życiu zostawił” (Lb 22, 32-33).
 
Dzikie lwy w jaskini, do której został rzucony na pożarcie Daniel, nie tknęły go przez całą noc. Gdy zdumiony król zauważył co się stało, usłyszał od Daniela: „Mój Bóg posłał swego anioła i on zamknął paszczę lwom; nie wyrządziły mi one krzywdy, ponieważ On uznał mnie za niewinnego” (Dn 6, 23). Lwy były posłuszne aniołowi. Jego obecność podziałała na nie w sposób uspokajający. Potrafiły one nawet poskromić instynkt zaspokojenia głodu.
 
Braterstwo aniołów, ludzi i zwierząt
 
Aniołowie i zwierzęta wydają się być bytami bardzo od siebie odległymi. Pod względem biologicznym człowiek co prawda też jest gatunkiem zwierzęcia, ale jesteśmy zarazem stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Nieśmiertelne dusze upodabniają nas do aniołów. Posiadamy rozum i wolną wolę. Sam Bóg stał się jednym z nas, a naszym przeznaczeniem jest Niebo, gdzie będziemy tworzyć społeczność razem z aniołami. A jednak jest coś, co łączy nas wszystkich: aniołów, ludzi i zwierzęta. Istnieje wspólny mianownik. Wszyscy jesteśmy bytami stworzonymi przez Boga. Nasze istnienie zawdzięczamy temu, że kiedyś zostaliśmy wymyśleni przez Stwórcę. To przywodzi na myśl kategorię braterstwa, tak bliską duchowości franciszkańskiej. Możemy powiedzieć, że anioł jest naszym starszym bratem (niejeden teolog używał takiego porównania), a zwierzęta są tak jakby naszymi braćmi mniejszymi (jak mawiał św. Franciszek). Znajdujemy się więc pośrodku. Ale jeśli naszymi braćmi są zarówno aniołowie, jak i zwierzęta, to możemy mówić również o braterstwie między aniołami i zwierzętami.
Co ciekawe według Biblii pierwotna egzystencja w Raju miała taki właśnie charakter. Tworzyliśmy wspólnotę. Autor Ewangelii według św. Marka w swoim opisie kuszenia Jezusa nawiązuje właśnie do sceny z rajskiego ogrodu, w którym Adam żył w zgodzie ze wszystkimi zwierzętami i z aniołami, dopóki nie została ona zakłócona przez grzeszny upadek i wypędzenie z Raju. „Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali” (Mk 1, 12-13). Przed grzechem pierworodnym ludzie, zwierzęta i aniołowie trwali w jednej, wielkiej wspólnocie i zgodzie. W Izraelu oczekiwano, że Mesjasz przywróci tę rajską wspólnotę i harmonię całego świata stworzonego. Prorok Izajasz kreśli wizję mesjańskiego królestwa, w którym „niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii” (por. Iz 11, 1-8). Przedstawiając Jezusa wśród dzikich zwierząt i aniołów, Marek chciał wskazać, że oto rozpoczynają się czasy ostateczne (czyli mesjańskie, eschatologiczne). Ewangelista prawdopodobnie chciał w ten sposób pokazać, że Jezus jest nowym Adamem, który pokonuje Szatana, mocą Ducha Świętego przywraca zachwianą harmonię i usuwa nieprzyjaźń między człowiekiem a stworzeniem.
 
Los przyrody jest ściśle związany z losem ludzi. Złe postępowanie człowieka wyciska swoje niszczycielskie piętno na obliczu całej przyrody (zob. Jr 4,22-26; 23,10; Ez 12,19), zwłaszcza zaś na świecie zwierząt (zob. Jr 36,29; Ez 14,13.17.19.21). Ocalenie jest obietnicą Boga dla wszystkiego, co istnieje: „(…) ocalasz, Panie, ludzi i zwierzęta” (Ps 35,7). Świat roślin i zwierząt stanowi widzialną część stworzenia, oczekującą wyzwolenia i ostatecznej przemiany. Każde istnienie jest cenne w oczach Boga.
 
Prorocy ukazują eschatyczne zbawienie w jego wymiarach kosmicznych. Szczególne znaczenie ma obraz trwałego pokoju wśród zwierząt (zob. Iz 11,6-9; 65,25). Bóg zawarł przymierze nie tylko z Noem, ale również „z wszelką istotą żywą (…), z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi (…), ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi” (Rdz 9,10; zob. Rdz 9,15). Według proroctwa Ozeasza Bóg zawrze przymierze „ze zwierzem polnym i ptactwem powietrznym, i ze zwierzętami pełzającymi po ziemi” (Oz 2,20). Znamienne są tu słowa św. Pawła z Listu do Rzymian „Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia” (Rz 8,19-22).
 
Kenoza aniołów w zwierzętach?
 
Prawosławny teolog, mistyk i malarz Jerzy Nowosielski uważał, że cała psychika w świecie ewoluuje w stronę tych stanów świadomości, jakie znajdujemy u ludzi. Dlatego u wyższych zwierząt, a zwłaszcza u tak zwanych zwierząt domowych, żyjących w ludzkim środowisku, znajdujemy rzeczywiste zbliżenie się do ludzkiej psychiki. Zdaniem Nowosielskiego wyżej rozwinięte zwierzęta powinny mieć już samoświadomość, choć w formie prymitywnej – na przykład zaczątki altruizmu, a także uczucia estetyczne. Być może nawet można mówić o ograniczonej duchowości. Nowosielski zwrócił także uwagę na obecność symboliki zwierzęcej w anielskiej i Boskiej ikonografii.
„Aniołowie bardzo często występują pod postaciami zwierząt, jak chociażby w wizji Ezechiela symbole Ewangelistów. Jan Chrzciciel jest uważany w tradycji prawosławnej za stojącego szczególnie blisko bytów anielskich, dlatego na ikonach bywa przedstawiany ze skrzydłami. Na widok Chrystusa, jak pamiętamy, wypowiada znamienne słowa: ‘Oto Baranek Boży’. Sama idea ofiary ze zwierząt w Starym Testamencie była wciągnięciem bytów subtelnych w sferę rytuału” [zob. Teologia chwały. Wywiad T. Wyszomirskiego z Jerzym Nowosielskim, „Tygodnik Podlaski”, 5(1988), z. 10(43), s. 1].
 
Jerzy Nowosielski poszedł jednak jeszcze dalej, twierdząc, że zwierzęta są tak naprawdę… cierpiącymi aniołami w stanie kenozy, czyli wyniszczenia (zob. Flp 2, 7; gr. kénosis – umniejszenie, ogołocenie, samoograniczenie). W ten sposób aniołowie rzekomo z własnej inicjatywy uczestniczą w kenozie samego Chrystusa. Związek aniołów ze światem zwierząt Jerzy Nowosielski uważał za jedną z ważniejszych swoich intuicji, którą uzasadniał w bardzo interesujący sposób. Jak wiadomo, św. Paweł w Liście do Rzymian wyraził tęsknotę całego stworzenia za integralnością i zbawieniem (por. Rz 8,19-22). Apostoł napisał między innymi, że w związku z tą tęsknotą „całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia”, co niektórzy interpretują w sensie soteriologicznym jako uczestnictwo całego stworzenia w cierpieniu Chrystusa. Jeśli jednak wszystkie stworzenia są włączone w proces cierpienia, mającego charakter zbawczy, to można – według Nowosielskiego – mówić także o cierpieniu aniołów, gdyż aniołowie są stworzeniami Bożymi. Z drugiej strony ich duchowa natura i status ontyczny wydaje się wykluczać możliwość cierpienia, przynajmniej fizycznego. Być może więc, jeżeli aniołowie pragną włączyć się w cierpienie całego stworzenia, szukają sposobu, który umożliwiłby im odczuwanie niedoskonałości, strachu, zmęczenia, głodu i bólu. Doprowadziło to Nowosielskiego do następujących wniosków:
„Podejrzewam, że zwierzęta są aniołami w stanie kenotycznym, że poniżenie i cierpienie zwierząt to jest kenosis anielska i że to pozostaje w dogmatycznej jedności z kenosis Chrystusową i dziełem zbawienia świata. Do tego uprawniają mnie pewne elementy tradycji prawosławnej (…). Zwierzęta są doskonale uformowanymi stworzeniami, tylko przebywającymi w stanie katastrofy, w jakiejś kenosis, jakimś piekielnym upadku, stanie niezawinionego cierpienia, ale piękność anielska znajduje w nich swoje bezpośrednie odzwierciedlenie (zob. Z. Podgórzec, Wokół ikony. Rozmowy z Jerzym Nowosielskim, Warszawa 1985 s. 56-57).
 
Oczywiście poglądy Nowosielskiego są kontrowersyjne nawet dla chrześcijan z Kościoła Prawosławnego, toteż należy je potraktować jako fantazje artysty i poetyckie medytacje, albowiem poezja rządzi się własnymi prawami. Niezależnie jednak od tego czy Nowosielski ma rację (w co osobiście wątpię), warto spojrzeć nieco innym okiem na naszych zwierzęcych braci i zastanowić się, jakimi braćmi dla nich jesteśmy.
 
Roman Zając
 
 
Artykuł ukazał się w lipcowo-sierpniowym numerze „Któż jak Bóg” 4-2014. Zapraszamy do lektury!