W świecie mrówek zamieszanie. Ktoś na wlocie do mrowiska przypiął kawał liścia. Na nim skrzętnie napisano, że w mrowisku źle się dzieje i w zasadzie los królestwa został przesądzony. Niczym tezy słowa mrówcze oczy kolą. Wysunięto postulaty, że wśród mrówek czas na zmiany, bo to chwila jest dziejowa i że przespać jej nie wolno. A kto prawdy nie posłucha, temu marny los pisany.

Tak się sprawy miały. Zwykłe mrówki miały dość tyranii i skostniałej polityki, która całe rzesze mami. „Opium ludu” – rzekła starsza mrówka. „Podpalimy to, co stare jest i marne. Niechaj płonie jako pomnik żywy, że nowości przyszła nuta”. Wszyscy razem dali odzew: „Niech nam żyje nowy świat bez ducha!”.

Tak w mrowisku doszło do zamieszek, jakich jeszcze tu nie było. Mrówka mrówce nie odpuści, bo tu o ich wolność chodzi. Mrówkom zwykłym już się marzy, aby wreszcie wyjść do świata i rozmawiać z owadami. Kto to widział całe życie tylko z samym sobą gadać? Można przecież do mrowiska także inne stwory przyjąć. Swoje miejsce w tym kompleksie będą miały osy, pszczoły, a i może słoń się zmieści. Przecież to nie jego wina, że tak wielki urósł. Nawet kosztem ścian mrowiska pokój jakiś się mu znajdzie. Trzeba tylko drzwi z zawiasów wyrwać, bo to przecież symbol stary i zamknięcie przypomina. Drzwi na oścież mają stanąć i do środka nową świeżość wpuścić.

Najpierw mowa o sumieniu, że tu nie o prawo chodzi, lecz o pragnień wielkich losy.

Wróćmy jednak do apelu, bo tam wielkie sprawy są spisane. Najpierw mowa o sumieniu, że tu nie o prawo chodzi, lecz o pragnień wielkich losy. Na cóż komu jakieś prawo skoro w ludziach sumień głosy? Niech się każdy siebie słucha, przecież mrówka wie najlepiej, co jest dla niej dobre, a że kogoś może skrzywdzić to już jego mrówczy problem. Mógł się przecież nie narodzić. Na cóż komu tyle mrówek?

Wolność wiedzie lud na barykady. Za nią równość się potyka.

W drugim punkcie rzecz jest nowa. Odtąd wszystkie mrówki będą równe. Na co im królowa? Wolność wiedzie lud na barykady. Za nią równość się potyka. Mrówki równe są i basta. Rewolucja ich dotyka. Ona światło światu niesie. Z domu mrówek wyjdzie iskra, która wnet rozniesie się po lesie. Tak poszycie lasu w pięknym ogniu stanie, który znakiem jest odwagi.

Mowa także jest o tolerancji. Od tej pory nic nikomu nie tłumaczyć: schylić głowę, kornie słuchać, może Bóg nam to wybaczy. Lepiej drugiej stronie przyznać rację, bo się może wnet obrazić. I co będzie z demokracji? Mrówki mają żyć w pokoju, a kto wrogiem jest pokoju ten już miejsca tu nie znajdzie. Szybka sprawa, srogi wyrok i wygnanie na skraj lasu. Tam jest miejsce dyletanta. Jego życie bliskie kresu.

Chmura przecież nie jest głupia i jak pismo ma z urzędu, to się przecież musi słuchać.

Na sam koniec teza ważna, bo mrowisko to za mało. Trzeba zebrać wszystkie siły, by planetę całą ruszyć. Mrówka przecież siłą jest i mocą. Zmienia klimat, niszczy lasy, a i przez nią deszcz nie pada. Pismo jednak zmieni całą sprawę. Jak napiszesz, tak i będzie. Chmura przecież nie jest głupia i jak pismo ma z urzędu, to się przecież musi słuchać.

Tak z apelem mrówki poszły w las. Echo niosło się daleko. Smutny los je czekał. Ktoś je kiedyś nawet spotkał, ale nie chciał wiele o nich mówić. Tak mrowisko puste pozostało. Wszyscy mogli wejść do niego. Nic tam jednak nie zostało. Tylko wiatr, który liść z apelem porwał.

ks. Mateusz Szerszeń CSMA