Różne są krakowskie Madonny. Jedne, jak Matka Boska Piaskowa z kościoła Karmelitów na Piasku, Królowa Eremitów, Matka Boska Loretańska, czy kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, lub Matka Boska Świętojańska, od wieków obecne są w tutejszych kościołach. Inne, jak Matka Boska Zbaraska i Matka Boska Sokalska, przybyły do Krakowa po II wojnie.

 

Przywieźli je wysiedleńcy z dawnych Kresów Wschodnich, którzy osiedlili się w Krakowie. Maryjne wizerunki były częścią ich „małych Ojczyzn”, które zabrali oni ze sobą opuszczając na zawsze rodzinne strony.

Matka Boska Bolesna z kościoła Franciszkanów należy do grupy pierwszej. Namalował ją w XV wieku malarz Jerzy, nazywany w literaturze fachowej „Mistrzem Rodziny Maryi”. Przedstawił on Matkę Boską w postawie stojącej, z pochyloną głową i załamanymi rękami, z długim mieczem tkwiącym w piersi. Miecz ów to symbol boleści i żalu po śmierci Chrystusa. Smętnej Dobrodziejce towarzyszy honorowa asysta czterech aniołów, rozmieszczonych przez malarza w czterech rogach obrazu.

Anioły są jednocześnie strażnikami „arma Christi”. Każdy z nich trzyma w swych rękach narzędzia kaźni Chrystusa: krzyż, włócznię, drabinę, młotek, sznury i kolumnę- pręgierz.

 Na twarzach aniołów także maluje się smutek. Nic w tym dziwnego. Bo choć asysta Królowej Aniołów jest zaszczytem, to przecież przyszło ją pełnić w jakże tragicznej chwili. Na krzyżu stracono Króla Świata, a zdarzenie to niczym miecz przeszyło serce Matki Boskiej. Anioły rozpaczają wraz z Nią.

Mijają lata, na świecie wciąż zachodzą zmiany, lecz dla Smętnej Dobrodziejki i anielskiej asysty nie ma to znaczenia. Jak dawniej anioły trwają niezmiennie na swych miejscach, pogrążone w rozpaczy, lecz mimo to słuchające ludzkich próśb i podziękowań za otrzymane łaski i dobrodziejstwa, zanoszonych każdego dnia przed oblicze Matki Boskiej przez wiernych przychodzących pomodlić się w Jej kaplicy.

 

Andrzej Nazar

Artykuł ukazał się w archiwalnym numerze Któż jak Bóg 2/2016. Serdecznie zapraszamy do lektury!