W naszej duchowości i pobożności chrześcijańskiej przyjęło się myśleć: jeśli pokocham Boga, uzyskam Jego przychylność i otrzymam od Niego łaskę. Tymczasem zapominamy o słowach Chrystusa, który zwraca się do swoich uczniów przed Męką: Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami…(Łk 22, 15a). Również Ewangelista
Jan przedstawia wydarzenie z Wieczernika jako uroczysty Posiłek przygotowany uczniom, podczas którego w geście największej pokory i cichości Jezus dokonuje obmycia nóg
Dwunastu, prosi usilnie za nimi Ojca Niebieskiego i oddaje im Ciało i Krew swoją na pokarm… Nam – ludziom XXI wieku – przypomina tę głębię chrześcijańskiej prawdy błogosławiony ks. Bronisław Markiewicz. W swoich Ćwiczeniach duchownych, wnika w tajemnicę daru Ciała i Krwi Pańskiej i wskazuje na Chrystusa w Eucharystii, używając
zakorzenionych w Tradycji Kościoła pięknych i poruszających określeń: Sakrament miłości, rękojmia, dowód i upominek miłości (s. 253). Do Chrystusa w Eucharystii, jak podkreśla
ks. Markiewicz, może zbliżyć się każdy, nawet najbardziej ubogi: Tak rzeczywiście [Jezus] nazywa tę noc godziną Swoją, ponieważ tej nocy miał ustanowić ten Boski Sakrament, ażeby się połączył wszystek z ukochanymi duszami ludzkimi. Tym pragnieniem przejęty powiedział wówczas: «Pożądaniem pożądałem pożywać tę paschę z wami». To znaczy: najgorętszą miłością pobudzony ku wam, chciałem połączyć się z wami w tym Sakramencie pod postacią chleba, aby każdy – nawet najuboższy z was – mógł Mnie przyjąć. Gdyby ukrył się pod postacią pokarmu wytwornego, wtedy ubodzy nie mogliby Go przyjmować; a nawet pod postacią pokarmu niewytwornego, lecz nie znajdującego się na wszystkich miejscach na ziemi, niebyłby przystępny dla ubogich. Dlatego Zbawiciel chciał pozostać pod postacią chleba, ponieważ chleb nie kosztuje wiele i znajduje się wszędzie, a tym sposobem ludzie mogą Go znaleźć wszędzie i przyjmować (Ćwiczenia duchowne, s. 254). Chrystus, dając Siebie podczas Ostatniej Wieczerzy na pokarm, jednoczy się metodą istotową i najgłębszą z każdym człowiekiem, a równocześnie wkracza w sposób prosty i rzeczywisty w najbardziej ludzki wymiar naszego życia, tak bardzo ludzki, jak jedzenie i picie… Stąd dla każdego człowieka, a szczególnie chrześcijanina, jak stwierdza René Coste w książce pt. Miłość która zmienia świat: „posiłek ma z istoty swej wspólnotowy charakter. Z wyjątkiem bardzo nielicznych osób powszechnie uważa się samotne spożywanie posiłków za coś bardzo smutnego. Samotność przy stole odczuwa się jako brak. Gdyby się jej tak nie odbierało, byłoby to poczytane za pewną anomalię. Uważa się wymianę zdań z kimś innym i jego bliskość w czasie posiłku za nie mniej ważne niż samo
jedzenie. Posiłek jest dla ludzi czymś więcej niż biologicznym odżywianiem się. Rodzina, która nie spożywałaby razem przynajmniej jednego posiłku dziennie, to rodzina, w której nie mogą rozwijać się normalnie relacje uczuciowe i wzajemne zrozumienie. Kiedy chce się okazać komuś przyjaźń, to zaprasza się go na wspólne spożycie posiłku i czyni się to często” (Rzym-Lublin 1992, s. 254). Uniżenie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie przekracza pojęcia i kategorie naszego rozumu i nie rozpoznamy Go inaczej jak tylko w cichości serca, stąd też w Zapiskach dotyczących życia wewnętrznego ponad 20 razy bł. Bronisław przywołuje w modlitwie słowa Mistrza: Uczcie się ode Mnie bo jestem
cichy i pokornego serca. Jezus pragnie, abyśmy rozpoznawali Go jako miłosiernego i tęskniącego za nami Boga – Człowieka…

Joanna Krzywonos

 

Tekst opublikowany w Któż jak Bóg w numerze 6/2007