Jak rozumieć wizytę trzech wędrowców u Abrahama i Sary pod dębem w Mamre, przedstawioną w Księdze Rodzaju (Rdz 18, 1-16)? Kto tak naprawdę ich wtedy odwiedził?

 

18 rozdział Księgi Rodzaju zaczyna się od słów: „Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy, dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich, podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziemi, rzekł: O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi” (Rdz 18, 1-3).

 

Abraham zaprasza ich na poczęstunek i zapewnia wodę do obmycia nóg. Jeden z gości informuje Abrahama, że za rok jego żona Sara, mimo podeszłego wieku, będzie miała syna, co kobieta przyjmuje z pełnym niedowierzania śmiechem. Następnie Abraham przez pewien czas odprowadza trzech mężczyzn, zmierzających w kierunku Sodomy. W tym momencie Bóg objawia mu swój zamiar zniszczenia grzesznych miast i kiedy wędrowcy oddalają się, patriarcha rozpoczyna swoiste targowanie się z Bogiem, aby ocalić mieszkańców przez wzgląd na ludzi sprawiedliwych.

 

Trzej aniołowie?

 

Biblia nazywa gości Abrahama po prostu „mężami” (enosz). Starając się zidentyfikować odwiedzających, kluczową wskazówkę znajdziemy w Rdz 19, 1, gdzie napisano: „Wieczorem przybyli do Sodomy dwaj aniołowie”. Skoro w jednym fragmencie mężczyźni, którzy odwiedzili Abrahama, zmierzają ku Sodomie, a w następnym fragmencie jest wzmianka o dwóch aniołach przybywających do Sodomy, narrator z pewnością chce, abyśmy połączyli te dwie sceny, co oznacza identyfikację dwóch z trzech gości Abrahama jako aniołów. Potwierdza to pośrednio także autor Listu do Hebrajczyków, pisząc „Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę” (Hbr 13, 2). Nie ma innego biblijnego opisu, aby sługa Boga gościł aniołów (nie anioła, bo takie opisy są, ale właśnie aniołów), którzy gościnnie zostali poczęstowani posiłkiem. Wszystko wskazuje więc na to, że List do Hebrajczyków nawiązuje do Rdz 18.

 

A co z trzecim odwiedzającym? Możliwe, że wszyscy trzej byli istotami anielskimi, które ukazały się Abrahamowi w postaci mężczyzn. Jest to popularny pogląd wśród komentatorów żydowskich. Ślady tej tradycji znajdziemy już w czasach starożytnych. Targum Jeruszalmi II (znany też jako Targum Neofiti), czyli aramejski przekład z II w. n.e., zawierający interpretację Tory, rozpoczyna 18 rozdział Księgi Rodzaju słowami: „Trzej aniołowie zostali posłani do naszego ojca Abrahama w czasie, gdy dokonał obrzezania”. Według rabinów wizyta miała bowiem miejsce trzy dni po wydarzeniach opisanych dwa wersety wcześniej (Rdz 17,26).

 

Niektórzy rabini uważają, że dialog Abrahama z Bogiem, odbywał się niejako niezależnie od wizyty trzech gości. To znaczy słyszał on głos Jahwe w swoim wnętrzu, równocześnie podejmując u siebie trzech aniołów. Ponieważ nie jest powiedziane, że do Sodomy poszło dwóch gości Abrahama (uważamy tak na podstawie Rdz 19, 1), według jednej z interpretacji opuścili go wszyscy trzej, a on nadal doświadczał obecności Jahwe. Z drugiej strony jednak nie byłoby też nic dziwnego w fakcie rozmawiania z Bogiem poprzez jego aniołów. Ponieważ aniołowie są posłannikami Jahwe i przemawiają w imieniu Jahwe, Abraham mógł rozmawiać z aniołami, jakby rozmawiał z Tym, który ich posłał.

 

Talmud wyjaśnia bardzo szczegółowo, że gośćmi Abrahama byli Rafael, Mikael i Gabriel (Bawa Meci’a 86b). Bardzo interesujące rozwinięcie tego pomysłu znajdziemy w słynnym komentarzu rabbiego Szlomo ben Icchaka, znanego jako Raszi. Ten zmarły w 1105 roku aszkenazyjski Żyd był autorem najważniejszych i cieszących się największym szacunkiem w judaizmie komentarzy do Tory. Postawił on pytanie, dlaczego do Abrahama przyszli trzej aniołowie, ale tylko dwaj poszli do Lota. Raszi doszedł do wniosku, że każdy z aniołów goszczących u Abrahama wykonywał tylko jedną, poruczoną mu misję. I tak oto – według Rasziego – anioł Michał powiedział Sarze, że będzie miała dziecko (Rdz 18,10). Później w Sodomie Rafael powiedział Lotowi, aby uciekł z miasta (Rdz 19,17), a Gabriel dokonał aktu zniszczenia. Skoro Michał został posłany tylko po to, aby poinformować Sarę, że jej dziecko urodzi się w przeciągu roku, nie miał żadnych interesów w Sodomie. Dlatego, po opuszczeniu namiotu Abrahama, wrócił po prostu na swój urząd przy Świętym Tronie Bożym. Pozostali dwaj aniołowie podążyli zaś do grzesznego miasta, ponieważ misją Gabriela było zniszczenie Sodomy, a Rafael otrzymał rozkaz ocalenia Lota.

 

Na bardzo wielu chrześcijańskich obrazach trzej goście Abrahama ukazani są z typowym dla ikonograficznej tradycji anielskim atrybutem, jakim są skrzydła u ramion. Co prawda teksty biblijne w ogóle nie sugerują, że aniołowie ukazywali się ludziom w takiej postaci (pomijając wizję serafinów oraz cherubów), ale to już inna kwestia.

 

Bóg w towarzystwie dwóch aniołów?

 

Kiedy czytamy Rdz 18, jeden z trzech gości Abrahama wydaje się jednak być samym Bogiem. Najpierw w Rdz 18, 1 dowiadujemy się, że „Pan ukazał się Abrahamowi”, co jest wprowadzeniem do wizyty trzech gości. Warto zauważyć, że kiedy Abraham pokłonił się przed przybyszami, powiedział: „O Panie, jeśli mnie darzysz życzliwością, racz nie omijać Twego sługi”, czyli ujrzał trzech wędrowców, ale zwrócił się do – w jego mniemaniu – najważniejszego, nazywając go „Adonaj”. Tekst wydaje się więc sugerować, że byli to nie tyle trzej równorzędni przybysze, co jeden w towarzystwie dwóch. Takie jest pierwsze wrażenie, bo w następnych zdaniach Abraham mówi już do grupy postaci i nie wyróżnia żadnej z nich, okazując swój głęboki szacunek wszystkim przybyszom: „Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego”. Według Rdz 18, 5 Abraham uzyskał odpowiedź od wszystkich trzech („Uczyń tak, jak powiedziałeś”). W wersecie 9 pytają oni, gdzie jest żona patriarchy, a w wersecie 10 jeden z gości mówi: „O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna”. Następnie w wersetach 13, 20, 26 i 33 wypowiada się już osobiście Pan czyli Jahwe (mamy tutaj użyty tetragram JHWH). Z kontekstu możemy się domyślać, że właśnie On przepowiedział w wersecie 10 narodziny Izaaka. W Rdz 18, 22 czytamy: „Wtedy to ludzie ci odeszli w stronę Sodomy, a Abraham stał dalej przed Panem”. Wszystko to świadczy o tym, że jednym z gości patriarchy był sam Bóg, który dyskutował z Abrahamem o losie Sodomy, podczas gdy dwaj pozostali goście szli do tego miasta, aby przekonać się, czy zasługuje ono na ocalenie. Dlatego właśnie na mozaikach w Kościele Santa Maria Maggiore w Rzymie ( V. w.) środkowy Wędrowiec wyodrębniony jest poprzez umieszczenie jego postaci w owalu – symbolu wieczności i stref niebieskich.

 

Wyraźnie wyróżniony jest też jeden z trzech gości w filmie „Abraham” (1993). Patriarcha grany przez Richarda Harrisa zaprasza Wędrowców, ale tylko dwaj z nich mają odkryte twarze. Oblicze środkowego gościa jest przez cały czas skryte w cieniu kaptura i to właśnie Jego Abraham traktuje z największym szacunkiem oraz czcią należną Bogu.

 

Przypuszczenie, że patriarchę w towarzystwie dwóch aniołów odwiedził osobiście Bóg Wszechmogący, który przybrał ludzką postać, wydaje się wynikać wprost z Pisma i takie objaśnienie zawiera chociażby przypis w Biblii Tysiąclecia. Byłby to jednak jedyny taki przypadek w Starym Testamencie, gdy Bóg pozwala się zobaczyć w tak bardzo antropomorficzny sposób, nie tylko przybierając ludzką postać, ale również myjąc sobie nogi (Rdz 18, 4) i jedząc posiłek (Rdz 18, 8). Prawdopodobnie w zamyśle autora fragment ten miał podkreślać wyjątkową zażyłość patriarchy Abrahama z Bogiem. Pamiętajmy jednak, że do Mojżesza Bóg powiedział: „Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu” (Wj 33, 20). W 1 J 4, 12 czytamy, że „nikt nigdy Boga nie oglądał”, a w J 1,18, że: „Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył”. Także Paweł mówi nam, że Ojca, który zamieszkuje światłość niedostępną „żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć” (1 Tm 6,16). W świetle tych tekstów osobiste odwiedzenie Abrahama przez Boga w ludzkiej postaci jest trudne do zrozumienia, jak bowiem pogodzić ze sobą te fragmenty?

 

Syn Boży i dwóch aniołów?

 

Jak już wspominałem, liczne teksty biblijne (Wj 33, 20; 1 Tm 6, 16 czy 1 J 4, 12) zaprzeczają, jakoby Bóg objawiał się bezpośrednio śmiertelnikom w widzialnej postaci. Z wielu biblijnych opisów wynika też, że gdy Pismo mówi o teofanii w Starym Testamencie, to nie należy rozumieć jej jako osobistego pojawienia się Jahwe, ale raczej kogoś, kto Go reprezentował i przez kogo Bóg przemawiał. Taką postacią jest zazwyczaj Anioł Jahwe (Malak JHWH) – emisariusz Boga, który wkraczał do akcji w szczególnie ważnych momentach dziejów zbawienia. W starszych tekstach zdarza się, że sam Bóg przemawia jakby ustami swego Anioła, a nawet zachodzi jakaś wymienność Anioła Jahwe z samym Bogiem Jahwe, np. zaczyna mówić Anioł, po czym włącza się sam Bóg, który rozmawia z człowiekiem. Tak jest w historii Hagar na pustyni, w scenie ofiarowania Izaaka oraz w hierofanii na górze Horeb. Mojżeszowi ukazał się w krzaku ognistym Anioł Pański, ale potem już sam Bóg zawołał do niego ze środka krzewu i dialog toczył się między Jahwe i Mojżeszem. Anioł Jahwe był przez niektórych chrześcijańskich pisarzy utożsamiany z Logosem, czyli Słowem Boga.

 

Wiemy, że Jezus jest „obrazem niewidzialnego Boga” (Kol 1,15) i kto Jego zobaczył, zobaczył także Ojca. Stąd wyciągnięto wniosek, że kiedy Bóg pojawiał się przed oczami ludzi w Starym Testamencie, za każdym razem był to właśnie Syn Boży. Boga Ojca nikt nigdy nie widział, ale mógł być On poznany przez Boga Syna, wieczne Słowo, które ostatecznie stało się ciałem w Jezusie Chrystusie (J 1,14). Wielu teologów spekulowało, że Jezus mógł ukazywać się ludziom jeszcze przed Wcieleniem (czyli de facto zanim stał się Jezusem). David Limbaugh napisał na ten temat bardzo interesującą książkę „The Emmaus Code: Finding Jesus in the Old Testament”, w której próbował wykazać, że Jezus wielokrotnie pojawiał się na kartach Starego Testamentu. Zdaniem autora, to właśnie Syn Boży przemawiał do Mojżesza z gorejącego krzewu, walczył nocą z Jakubem, a także odwiedził Abrahama pod dębami Mamre. Interpretacja, że kiedy Abraham gościł u siebie trzech Wędrowców, objawił mu się Syn Boży w towarzystwie dwóch aniołów (czyli że patriarcha gościł u siebie drugą Osobę Trójcy Świętej) jest typowa zwłaszcza dla protestantów.

 

Taką wizję znajdziemy też w pierwszym odcinku amerykańskiego mini-serialu „The Bible” (2013). Najpierw Abraham słyszy głos, wzywający jego imię. To skłania go do skierowania wzroku na pobliskie wzgórze, gdzie widzi trzy tajemnicze postacie. Trzej mężczyźni zbliżają się do obozu Abrahama i zostają zaproszeni, aby usiedli w namiocie. Tam zdejmują kaptury, ale widać twarze tylko dwóch. Trzeci gość siedzi tyłem do widza. Co ciekawe reprezentują oni różne grupy etniczne – jeden jest Murzynem, drugi Azjatą z Dalekiego Wschodu. Obaj mają na sobie czerwone peleryny z kapturami, czyli dokładnie taki sam strój, jaki noszą aniołowie w innych epizodach serialu, co potwierdza ich identyfikację jako aniołów. Natomiast trzeci z podróżnych, siedzący tyłem, odróżnia się od nich kolorem szaty – jest ona biała z narzuconym na wierzch szarym płaszczem. Jak już wspomniałem, nie widzimy Jego twarzy, tylko tył głowy, ale możemy się domyślić, że jest to Syn Boży, bo przypomina aktora, który w serialu gra Jezusa. Podejrzewam, że jest to naprawdę ten sam aktor.

 

Bóg we wszystkich trzech Osobach?

 

Należy wspomnieć o jeszcze jednej interpretacji, bardzo popularnej w okresie patrystycznym. Wielu Ojców Kościoła pojmowało ukazanie się trzech mężów Abrahamowi jako objawienie, aczkolwiek nie bezpośrednie, całej Trójcy Świętej. Zauważyli oni, że Abraham zwraca się do gości raz w liczbie pojedynczej, raz w mnogiej. Sugestię, że do Abrahama przyszedł Bóg we wszystkich swych Trzech Osobach, czyli jako Ojciec, Syn Boży i Duch Święty, znajdziemy na przykład u św. Cezarego z Arles, który w homilii „O trzech mężach, którzy ukazali się Abrahamowi” pisał: „Kiedy Abraham przyjął trzech mężów, położył chleby z trzech miar. Bracia, czy nie dlatego uczynił w ten sposób, że zrozumiał tajemnicę Trójcy? (…) Abraham wybiega naprzeciw trzech «mężów», ale oddaje cześć jednemu. Przez to, że zobaczył trzech, jak już zostało powiedziane, wyraził, iż zrozumiał tajemnicę Trójcy. A przez to, że oddał cześć jakby jednemu, wyraził, że w trzech Osobach jest jeden Bóg. Do jednego przecież zwrócił się, gdy mówił: „Pochyl się nad twoim sługą”. Dodał wszakże, jakby mówił do «kilku» ludzi: „Wezmę wodę, aby obmyć wasze nogi (…). O wizji tej Pan mówił do Żydów w Ewangelii: „Abraham ucieszył się z tego, że zobaczył mój dzień”. Powiada: „zobaczył mój dzień”, gdyż poznał on tajemnicę Trójcy. Zobaczył dzień Ojca, dzień Syna i dzień Ducha Świętego, a w tych trzech «dniach» – jeden dzień. Tak samo jak Ojciec jest Bogiem, Syn Bogiem i Duch Święty Bogiem, a wszyscy trzej też są jednym Bogiem. Każda z Osób jest w pełni Bogiem, a równocześnie wszystkie trzy są jednym Bogiem. Tak samo całkowicie zasadnie mówi się, że owe trzy miary najlepszej mąki – ze względu na jedność substancji – wskazują na Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Homilie do Księgi Rodzaju, tł. Antoni Żurek – Homilia 3 [83]). Jak widać, według tej interpretacji trzy miary najczystszej mąki symbolizują równą cześć dla trzech Osób Bożych oraz ich jedność w naturze. Tak samo nawiedzenie Abrahama rozumieli św. Ambroży, św. Maksym Wyznawca, czy św. Jan z Damaszku.

 

Koncepcja ta jest szczególnie żywa w Kościele prawosławnym. Teksty liturgiczne wprost nazywają odwiedziny u Abrahama objawieniem Trójcy Świętej: „Błogosławiony Abraham ujrzał Trójcę tak, jak człowiek mógł tego dostąpić i przyjął Ją jak dobry przyjaciel” głosi Kanon Niedzieli Patriarchów (Pieśń 5), a inny stwierdza: „Święty Abraham wita Boga, Który jest jeden w trzech Osobach” (Kanon nabożeństwa Świętych Ojców, Pieśń 1). Znalazło to swoje odzwierciedlenie w prawosławnych ikonach. Goście Abrahama są na nich co prawda ukazani jako aniołowie, ale bynajmniej nie są aniołami. Pod postaciami aniołów skrywają się bowiem Osoby Boskie. Najbardziej znana jest oczywiście „Ikona Trójcy Starotestamentowej” zwana też „Gościnnością Abrahama”, namalowana przez Andreja Rublowa dla monasteru Trójcy Świętej około 1410 roku, którą można podziwiać w Galerii Trietiakowskiej w Moskwie. Rosyjski teolog prawosławny Paul Evdokimov uznał tę ikonę za jeden z najdoskonalszych przejawów syntezy teologicznej. Wszystkim aniołom na ikonie nadana jest taka sama godność. Każdy trzyma w ręku laskę, która jest symbolem boskiej władzy oraz siedzi na bogato zdobionym tronie. Różnią ich natomiast pozy i ubrania. Postacie znajdujące się na ikonie nie są podpisane, dlatego od wielu wieków trwa spór, kto jest kim. Zazwyczaj środkową postać utożsamia się z Synem Bożym. Dąb za jego plecami ma symbolizować krzyż. Odzienie środkowego anioła (czerwony chiton i narzucona na niego niebieska szata) podobne są do ubrań, w jakich przedstawiano Zbawiciela, aby pokazać, że porzucił błękit Nieba, aby przyodziać szatę człowieczeństwa i męczeństwa. Postać po lewej stronie jest opisywana jako Bóg Ojciec (za którego plecami znajduje się dom, symbolizujący Kościół). Z kolei nad postacią z prawej strony widać górę, co może być aluzją do skały, z której trysnęła woda. Paul Evdokimov uważał, że Bóg Ojciec, jako pierwszy i najważniejszy, znajduje się w środku ikony (a drzewo za nim symbolizuje Drzewo Życia z Raju), Syn Boży to postać z lewej strony (dlatego za jego plecami jest Kościół). Odziana jest ona w jasnoliliowy kolor ubrań świadczący o godności królewskiej. Niektórzy jednak uważają, że jest to kolor nieokreślony – przezroczysty, co wskazywałoby raczej na pierwszą osobę Świętej Trójcy. Każdy może sobie wybrać interpretację, która mu bardziej odpowiada. W każdym razie ikona jest naprawdę piękna, a kiedy uświadomimy sobie, że powstała w roku bitwy pod Grunwaldem, tym większy możemy czuć podziw.

 

Wspominałem już o tym, jak epizod z Rdz 18 ukazywano w biblijnych ekranizacjach, więc i tym razem odwołam się do artystycznej wizji pewnego reżysera. W filmie „The Bible: In the begining” (1966), kiedy trzej goście stają przed Abrahamem, możemy zobaczyć, że przybysza znajdującego się po środku gra znany aktor Peter O’Toole, a twarze dwóch pozostałych skrywają się w cieniu kapturów. Kiedy jednak goście zasiadają, okazuje się, że Peter O’Toole siedzi również po lewej i po prawej stronie środkowego gościa. Innymi słowy – jeden aktor zagrał wszystkich trzech gości. Co chciał przez to pokazać reżyser, tego nie wiemy, ale być może chodziło mu właśnie o uwzględnienie prawdy, że każdy z gości był tym samym Bogiem, tyle że inną Boską Osobą.

 

Pogląd, że Abrahama odwiedziły Trzy Osoby Boskie jest jednak pod wieloma względami problematyczny, bo czy to oznacza np., że do Sodomy udali się Syn Boży i Duch Święty? Czy właśnie ich chcieli napastować Sodomici?

 

Dlatego zamiast twierdzić, że pojawienie się „trzech mężów” u Abrahama było objawieniem Trójcy Świętej, bardziej sensowne jest mówienie o prefiguracji, czy też swoistej teologicznej intuicji autora. Chodzi o to, że wizyta trzech mężów u Abrahama mogła być pewnym symbolicznym znakiem, którego znaczenia sam patriarcha jeszcze nie pojmował. Może Bóg chciał o sobie powiedzieć coś, co stało się zrozumiałe dopiero po dwóch tysiącach lat, gdy uczniowie Jezusa poznali tajemnicę wcielenia?

 

Roman Zając

 

 

Artykuł ukazał się we wrześniowo-październikowym numerze „Któż jak Bóg” 5-2017. Zapraszamy do lektury!