Światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki (J 3,19).

 

„Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon” (Łk 4,6-7). Tak mówi zły duch, i wykorzystuje ludzką chciwość. Chciwość powodują złe duchy chciwości i złe duchy nieuczciwych zysków. Chciwość sama w sobie nie byłaby wielkim wykroczeniem moralnym, ale ponieważ bazuje ona na próżności, i łączy się z wieloma innymi grzechami, z łatwością staje się korzeniem wszelkiego zła (1Tm 6,10).

 

Nienasycalna chęć

 

Łatwo przychodzi jednak pytanie, dlaczego chciwość jest grzechem, i co jest złego w tym, że np. ktoś ma sukienkę za 5 tys. zł. lub jeździ samochodem za 500 tys. zł., skoro go na to stać? Otóż chciwość dlatego jest zła, że nie jest pragnieniem, aby mieć, lecz jest nieustannym pragnieniem, aby mieć więcej; jest nadmierną i nienasyconą chęcią posiadania. Człowiek chciwy, nawet gdy ma wielkie bogactwa, zawsze uważa, że potrzebuje czegoś więcej. Chciwość jest zbiorem pragnień bez końca. Ponadto, chciwość jest marnotrawstwem, a człowiek chciwy nierozsądnie i nieodpowiedzialnie wykorzystuje pieniądze (np. za 5 tys. zł. można by oszczędnie żyć przez parę miesięcy albo zamiast wydać je na sukienkę, ulokować na lokacie w banku), gromadzi drogie i firmowe rzeczy, i wiele rzeczy niepotrzebnych. Człowiek chciwy chce żyć modnie; kupuje drogie, markowe sukienki, bluzki, buty, torebki, garnitury, krawaty, itp., na jeden sezon, a czasem nawet na jedno wyjście; kupuje, i płaci setki złotych za metkę z nazwą znanej marki, lub kupuje ubranie, w którym pójdzie tylko raz. Tu próżność łączy się z chciwością. Są czasem środowiska, które opanowane przez własną próżność i chciwość, próbują niejako wymusić je także na innych, np. nastolatki, albo znajome z pracy, które wyśmiewają koleżankę w tańszym, czy niemarkowym ubraniu. Bez względu jednak na to, czy przyczyną jest własna próżność, czy bycie wyśmiewanym przez innych, chciwość wielokrotnie popycha np. nastolatki do zostania galeriankami, studentki do znajdowania sobie sponsorów lub kobiety do prostytucji. Tu z kolei chciwość łączy się z nieczystością.

 

„Kobieta zamężna, troszczy się o sprawy tego świata, o to, aby się przypodobać mężowi, podobnie i mężczyzna, który wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy tego świata” (1 Kor 7,33-34). Człowiek chciwy jest zwykle rozrzutny i nieodpowiedzialny, wydaje pieniądze na drogie i markowe śmieci. Robi „pokazówkę”, i kupuje by się innym pokazać, pochwalić się, itp. Człowiek chciwy chce mieć to, co nowoczesne; według niego telefon należy zmieniać co pół roku, a czteroletni komputer jest za stary, i nie ma znaczenia, że świetnie działają, trzeba je zmienić, bo „należy iść z duchem czasu”. Ludzie, którzy mają wiele pieniędzy, wydają je w sposób wręcz absurdalny. Ale nie tylko bogaci bywają chciwi. Człowiek może mieć bardzo mało, ale i tak być chciwy. Jest tak dlatego, że chciwości nie mierzy się tym, co człowiek rzeczywiście posiada, lecz tym, jak bardzo i ile chciałby posiadać. Jest wielu ludzi, którzy np. zarabiają niewiele, ale biorą pożyczki na wystawne życie, by marnować pieniądze na podróże czy drogie sprzęty, albo żeby jeszcze inaczej żyć „ponad stan”, ponad to, co zarabiają, i ponad to, na co rzeczywiście ich stać. Ludzie tacy wielokrotnie „toną w długach” (których czasem nie są w stanie spłacić, i po jakimś czasie tracą wszystko), ale przed znajomymi prezentują swoje bogactwa. Rzadziej zdarza się, że człowiek chciwy jest skąpy i gromadzi wszystko z nadmierną oszczędnością; wtedy jego chciwość jest chciwością „pieniędzy dla pieniędzy”, czyli skupia się na zwiększaniu majątku na koncie.

 

Skaza niewdzięczności

 

„Pewien bogacz miał wiele owiec i bydła, jego sąsiad jedną owieczkę, kiedy przyszli goście do bogacza, zabrał na ucztę owcę sąsiada, gdyż żal mu było wziąć którąś ze swoich owiec” (2 Sm 12,1-4). Człowiek chciwy wciąż chce mieć więcej, i nie potrafi się cieszyć z tego co ma, bo to mu nigdy nie wystarcza. Zawsze można mieć więcej biżuterii lub droższą, ubrania lepszej marki, droższy samochód, itd. Człowiek chciwy chce mieć więcej, i wciąż więcej; zarabiając 2 tys. chce zarabiać 3 tys., gdy to osiągnie chce 4 tys. itd. Albo porównuje: on ma dom jednopiętrowy, a kolega dwupiętrowy, więc ma mniej od niego i musi zrobić coś, żeby to zmienić, najlepiej tak, żeby sam miał jak najwięcej; i tu chciwość często łączy się z pożądaniem tego, co mają inni, a czasem z zawiścią i zazdrością. Człowiek chciwy nie umie dziękować, nie potrafi doceniać tego, co ma, ponieważ wciąż chce mieć więcej. Nie ucieszy go mały prezent dany od serca, gdyż pomyśli, że to tylko jakiś bezwartościowy drobiazg, a chce dostawać drogą biżuterię lub sprzęt RTV, itd. Człowiek chciwy nie cieszy się tym, co ma; nie umie być wdzięczny za to, co małe, a czasem wcale, nie potrafi więc być wdzięczny Bogu, ani ludziom, gdyż wciąż chce więcej.

 

„Gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje” (Mt 6,21). Chciwość rodziców powoduje czasem, że chcą aby ich dzieci realizowały ich niespełnione marzenia; albo że układają dorastającym lub dorosłym dzieciom życie według swoich upodobań i zdarza się, że do tego stopnia chcą postawić na swoim, że próbują wybić dziecku z głowy powołanie, bo chcą aby było sławne lub bogate. Inni rodzice, którzy ,,się dorobili”, dają zbyt drogie i markowe rzeczy swoim dzieciom, które potem zwykle nie szanują rzeczy, poniżają biedniejszych i wyrastają na egoistów. Chciwość popycha także ludzi do postrzegania innych (a często także siebie), oceniania ich, postrzegania ich wartości, przez to, co człowiek ma, a nie przez to, kim człowiek jest. Dla człowieka chciwego, człowiek jest wartościowy bardziej lub mniej przez to, że ma lub przez to, że nie ma (pieniędzy, itp.); bardziej ceni to, co materialne, od tego, co duchowe, w relacjach z innymi i w ich ocenie; człowiek jest dla niego tyle wart, ile ma na koncie.

 

Wbrew przykazaniom

 

„Pobuduję spichlerze, żeby pomieścić moje bogactwa – pomyślał bogacz. I usłyszał: głupcze, jeszcze dziś zażądają duszy od ciebie” (Łk 12,15-21). Chciwość polega też na tym, że człowiek nie potrafi się dzielić (także, gdy go na to stać, nie wspiera Kościoła), bo sam chce wciąż mieć więcej. Także przesadne umiłowanie dóbr czyni z nich bożka, stawia na równi z Bogiem, albo co gorsza ponad Niego, i przeszkadza w życiu duchowym, np. gdy ktoś pracuje całą niedzielę, dla większego zysku, i przez to nie przeznacza czasu na udział we Mszy Świętej; albo uważa, że szkoda mu czasu na modlitwę, skoro zamiast niej może jeszcze chwilę popracować. Taka chciwość oddala człowieka od Boga i często staje się źródłem złamania pierwszego i trzeciego przykazania.

 

„I Judasz wydał im Jezusa, za trzydzieści srebrników” (Mt 26,14-16). W chciwości najgorsze jest to, że człowiek chciwy często posiada pieniądze splamione krwią. Człowiek chciwy potrafi bezwzględnie dążyć do zysku. Z powodu chciwości ludzie kradną, oszukują, szantażują, robią przekręty finansowe, a czasem nawet zabijają. Niektórzy bezpośrednio zwracają się po pomoc w osiągnięciu zysków do złych duchów i odprawiają czary o powodzenie w firmie itp. Ale o niegodziwe zyski także wielu ludzi zwraca się pośrednio po pomoc do demonów, to nieuczciwi dziennikarze, oczerniający niewinnych ludzi, tylko po to, żeby mieć „dobry” temat; to nieuczciwi prawnicy, którzy dla kariery i zysku bronią i uniewinniają winnych; to przekupstwa fałszywych świadków (bardzo znaczący przykład: żołnierze zostali przekupieni i rozpowiedzieli, że Ciało Chrystusa wykradli uczniowie (Mt 28,11-15)). Chciwość popycha do przeróżnych nieuczciwych form zdobywania pieniędzy i niegodziwego pomnażania zysków.

 

***

 

Pan Jezus mówi wprost: „uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia” (Łk 12,15). Lekarstwa na chciwość są cztery, bardzo proste: wdzięczność przede wszystkim Bogu, ale także ludziom, za to, co się ma; radość, z tego, co się ma; umiar, jako z jednej strony oszczędność, a z drugiej rozsądna hojność; i Bóg na pierwszym miejscu, bo wtedy, można mieć to co ziemskie, gdyż mądrze się o to troszczy, a przede wszystkim pamięta się, by ,,gromadzić sobie skarby w niebie” (Mt 6,20).

 

Anna M. Noworol, OV

 

Artykuł ukazał się majowo-czerwcowym numerze “Któż jak Bóg” 3-2017. Zapraszamy do lektury!