Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając ze sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: „Żal Mi tego tłumu. Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze”. Na to rzekli Mu uczniowie: „Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić takie mnóstwo?” Jezus zapytał ich: „Ile macie chlebów?” Odpowiedzieli: „Siedem i parę rybek”. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął te siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.

Pierwsze czytanie (Iz 25,6-10a), jak mało który fragment prorocki w Starym Testamencie, kieruje naszą myśl ku czasom mesjańskim i Eucharystii. Może wydawać się to dziwne, bo przecież Adwent nie jest przygotowaniem do Paschy, ale do Bożego Narodzenia. A jednak liturgia Kościoła podaje nam dzisiaj temat spożywania wieczerzy, która ma być wypełnieniem czasów Bożej obecności. Kiedy Mesjasz przyjdzie, wtedy wszyscy zasiądą do stołu. Wspomina o tym Jezus w Ewangelii, gdy mówi: „Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim”. Bóg zatem planuje ucztę o wymiarze globalnym. Nawet największe uczty świata nie będą w stanie jej dorównać. Zaproszenie zostało bowiem wystosowane do wszystkich, chociaż jak wiemy z innej Ewangelii, nie wszyscy na nie odpowiedzą.

Bóg chce nam powiedzieć, że przyjdzie taki czas, gdzie głód będzie jedynie wspomnieniem. Nadchodzi bowiem Ten, który zaspokoi wszelkie głody człowieka. Będzie to czas objawienia Bożego, gdy niesprawiedliwość i grzech zostaną definitywnie pokonane. Także Apokalipsa wskazuje na ten czas w 19. rozdziale: „Błogosławieni, którzy są wezwani na ucztę godów Baranka”. Bóg chce nas karmić, jak matka własne dziecko, bo bycie karmionym oznacza „bycie drogim”. Karmi ten, kto chce, aby karmiony pozostał przy życiu, w zdrowiu, w szczęściu, w czułej opiece kogoś bliskiego. Posiłku odmawia się tylko tym, którzy ponieść mają najcięższą karę. Tak było w przypadku o. Maksymiliana Kolbe.

Podobnie sprawa została postawiona w Ewangelii. Biesiadowanie ma w sobie coś z mistyki. Ucztowanie z Jezusem stało się największym z sakramentów. Motyw uczty zanika we współczesnej liturgii. Pierwsi chrześcijanie prawdopodobnie mocniej odczuwali ten aspekt Eucharystii. Jak przy każdym ucztowaniu obowiązują konkretne zasady. Przy stole trzeba umieć się zachować. Kto zaburza kulturę stołu ten nie rozumie czym jest ucztowanie. Nie docenia wartości jedzenia, o które modlimy się codziennie słowami: „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”.

Chleb w kulturze chrześcijańskiej jest święty. To jeden z niewielu symboli, który nawet dla ludzi niewierzących pozostaje wartością. Zanika co prawda praktyka całowania bochenka chleba przed jedzeniem i czynieniu na nim znaku krzyża, ale nadal jest w nas poczucie, że chleba nie powinno się źle potraktować. Gdyby go kiedyś zabrakło oznaczałoby to również nasz koniec. Aż ciarki przechodzą, gdy wyobrazimy sobie, że mogłoby nam braknąć tego, dzięki czemu żyjemy.

Warto zwrócić uwagę na pewien szczegół, że gdy zabrakło w Kanie Galilejskiej wina to Maryja musiała podejmować interwencję. Jezus wydawał się obojętny wobec tego faktu. Kiedy natomiast na pustkowiu ludzie nie mają chleba Jezus od razu reaguje i wyraża swój żal, że są z nim ludzie, którzy mogą odejść głodni. Bez wina da się żyć, ale bez chleba człowiek nie przeżyje długo. Nakarmienie tłumów pokazuje, że Jezus daje to, co najbardziej potrzebne do życia – to, co najistotniejsze. Także w naszej codziennej relacji z Nim mamy tendencje do proszenia o rzeczy drugorzędne. A tu przecież brakuje chleba!

Jaka jest moja kultura stołu, jedzenia, rozmawiania przy stole?

Jakie są moje głody? Czego mi w życiu brakuje?

Czy potrafię rozróżnić rzeczy na te, które są ważne i te, bez których mogę się obyć?

ks. Mateusz Szerszeń CSMA