Coś więcej niż koraliki

Istnienie przewlekanych paciorkami łańcuszków sięga w czasie głębiej niż historia, nowożytnego w końcu, chrześcijaństwa. Dopiero jedna pierwsi mnisi zmienili ozdobne przeznaczenie tego typu rekwizytów, nadając mu wartość modlitewną.

 

Współczesna historia różańców[1] rozpoczyna się, podobnie jak w przypadku szkaplerzy, od objawienia. Wedle tradycji, w 1206 r. różaniec, taki jak znamy go dzisiaj, miała objawić Matka Boża św. Dominikowi Guzmanowi, założycielowi dominikanów. Bracia z Zakonu Kaznodziejskiego stali się więc na kolejne stulecia głównymi propagatorami różańca (choć dość szybko upowszechnił się on również wśród karmelitów czy później wśród jezuitów i lazarystów). Spośród też dominikanów wywodził się bł. Alan z la Roche, który w 1470 r. (inne źródła podają również rok 1464 r. lub 1468), dla odnowienia wiary w zbawczą moc Pozdrowienia Anielskiego, założył w Kolonii pierwsze Bractwo Różańcowe. Wyrastając jak grzyby po deszczu, już w kilkanaście lat później podobne Bractwa powstawać zaczęły na ziemiach polskich.

Podkreślić przy tym należy, iż w pierwszych wiekach funkcjonowania różańce zastępowały niepiśmiennym wiernym psałterze; w czasie, gdy zakonnicy śpiewali 150 kolejnych psalmów, zgromadzeni na nabożeństwie odmawiali równolegle na paciorkach 150 Paternosters. Dopiero po pewnym czasie jako element tej modlitwy pojawiło się Pozdrowienie Anielskie. Tradycja zaś odmawiania na różańcach całego Zdrowaś Maryjo upowszechniła się dopiero w wieku XVI, w przeszło 300 lat po objawieniu Guzmana.

Na marginesie tego tła historycznego wspomnieć warto, iż pewne formy rekwizytów religijnych o wyglądzie zbliżonym do różańca znajdują swoje miejsce również w rytuałach islamu i buddyzmu. W samym zaś chrześcijaństwie różańce, traktowane w sensie rekwizytu, ewoluowały również do postaci koronek, ze zdobywającą ostatnimi czasy dużą popularność Koronką Miłosierdzia Bożego czy Koronką Anielską na czele.

 

Z różańcem przed karabiny

W historii rozwoju nabożeństwa różańcowego do Maryi, ona sama nie stroniła od nadprzyrodzonych interwencji, w których objawiała wiernym łaski duchowe możliwe do otrzymania dzięki modlitwie na różańcu. Po objawieniu św. Dominika Guzmana złożyła Ona choćby., za pośrednictwem bł. Alana, tzw. „15 obietnic”, mówiąc m.in. iż „różaniec będzie najpotężniejszym pancerzem przeciw piekłu; zniszczy występki, osłabi grzech, obali niewiarę”.

W roku 1884 r. Matka Boża objawiła się ciężko chorej Fortunie Agrelli, obwieszczając jej swą szczególną radość z racji tytułowania jej „Królową Różańca Świętego”. Na chwałę Maryi i jej tamtego objawienia, a także w dowód otrzymania za jej pomocą szczególnej duchowej łaski nawrócenia, dzieło propagowania modlitwy różańcowej podjął wówczas bł. Bartolo Longo. Jako dopełnienie objawień i ostatni póki co tak wielki akt maryjnej interwencji traktować należy objawienia fatimskie, z zawartym również i w nich apelem Matki Bożej o modlitwę i rozważanie różańcowych tajemnic. To wtedy do każdej dziesiątki dodano formułę „O mój Jezu…”, jakiej Maryja nauczyła tam dzieci.

Historia różańca jest zresztą nierozłącznie związana z życiorysami wielu świętych i błogosławionych, a nawet całych narodów. Swoje nawrócenie zawdzięczał mu, jak sam twierdził, św. Karol. Św. Franciszek Ksawery dotknięciem swego różańca uzdrawiał Bożą Łaską chore osoby, św. Dominik nawracał z jego pomocą albigensów, a św. Miguel Pro, meksykański męczennik, modlił się na różańcu klęcząc przed plutonem egzekucyjnym. Modlitwie różańcowej narodów przypisuje się obronę katolickiej wiary w Irlandii, porewolucyjnej Francji, czy nawet całej Europie, która oparła się osmańskiej nawale.

Szczególną gorliwość w modlitwie różańcowej zalecali również wszyscy papieże, począwszy od Sykstusa IV. Pius XI poświęcił jej nawet cały miesiąc – październik, a znany nam jako autor modlitwy do św. Michała Leon XIII dodał do litanii do NMP inwokację: „Królowo Różańca”. Opisywany wreszcie w tym numerze Jan XXIII miał w zwyczaju codzienne odmawianie wszystkich jego tajemnic.

Wśród inicjatyw współczesnych na szczególne wspomnienie zasługują założone w 1826 r. przez Marię Paulinę Jaricot „Towarzystwo Żywego Różańca” i „Wieczysty Różaniec” pomysłu o. Tymoteusza Ricciego OP z roku 1935. Dzięki takim inicjatywom ufać możemy, iż gdzieś w świecie, w tej właśnie chwili, ktoś modli się do Maryi w intencji naszej i całego świata, a przede wszystkim w intencji nawrócenia grzeszników i wspomożenia umarłych.

 

Nie popaść w rytualizm

Aby jednak w odmawianiu różańca nie popaść w pewien rytualizm czy automatyzm, pamiętać musimy, że tym co stanowi istotę modlitwy różańcowej są, oparte na kluczowych wydarzeniach z Pisma Świętego, tajemnice, które rozważamy. To w zdarzeniach przez te tajemnice opisanych zawiera się istota chrześcijańskiej wiary, którą kontemplujemy.

Jest jednocześnie w różańcu niezwykła właściwość koncentrowania pełnej uwagi człowieka na modlitwie – angażując jego głos, słuch, dotyk, a także i wzrok. Dla modlącego się w ten sposób jest to jednocześnie niepowtarzalna okazja do prześledzenia, wraz z Maryją, historii Zbawienia ludzkości, jaka dokonywała się na jej oczach, począwszy od zwiastowania, a skończywszy na ukoronowaniu Matki Bożej na Królową Nieba i Ziemi. Realizując dziś obcowanie świętych z Matką Bożą łączymy się niejako z Jej pierwszą modlitwą różańcową, jaką odmawiała całym swoim życiem, jako pierwsza zgłębiając „na żywo” tajemnice ewangeliczne, które dziś kontemplujemy. Oprócz jednak oczywistych korzyści duchowych, przynoszonych przez różaniec, warto zwrócić uwagę na jego bardzo ważny wymiar społeczny. Do dziś w wielu miejscowościach naszego kraju na kołach różańcowych gromadzą się wieczorami całe rodziny. Tworzy się wspólnota. Wspólnota, która, jak już wspomnieliśmy, może w trudnych chwilach obejmować narody. O taki, rodzinny, wymiar modlitwy różańcowej apelowali swego czasu i Jan Paweł II i Matka Teresa z Kalkuty, widząc w niej istotny element cementowania trwałości rodziny i zapewnienia w niej pokoju. Nawet, gdy czasem brak nam sił, chęci i koncentracji, by odmówić ją w skupieniu jakie jej przynależy.

 

***

 

Warto na zakończenie tego tekstu przywołać jeszcze za Scottem Hahnem, również do medytacji, słowa, wspomnianego już bł. Jana Pawła II, który mówił o różańcu następująco:

Różaniec bowiem, choć ma charakter maryjny, jest modlitwą o sercu chrystologicznym. W powściągliwości swych elementów skupia w sobie głębię całego przesłania ewangelicznego, którego jest jakby streszczeniem. W nim odbija się echem modlitwa Maryi, Jej nieustanne Magnificat za dzieło odkupieńcze Wcielenia, rozpoczęte w jej dziewiczym łonie. Przez różaniec lud chrześcijański niejako wstępuje do szkoły Maryi, dając się wprowadzić w kontemplację piękna oblicza Chrystusa i w doświadczenie głębi Jego miłości. Za pośrednictwem różańca wierzący czerpie obfitość łaski, otrzymując ją niejako wprost z rąk Matki Odkupiciela.

 

oprac. Karol Wojteczek

na podstawie:

Ann Ball, Katolickie sakramentalia

Scott Hahn, Znaki życia

 

[1] (łac. rosarium – ogród różany; Rosa mistica – Róza mistyczna to jedno z określeń modlitewnych Maryi, w czasach średniowiecznych ku chwale Maryi składano biało-czerwone różane wieńce)

 

Artykuł ukazał się w marcowo-kwietniowym numerze „Któż jak Bóg” 2-2014. Zapraszamy do lektury!

POST TAGS: