– Najbardziej niesamowite było dla mnie to, że mogłam zawierzyć św. Michałowi całą swoją rodzinę. To, co jest dla mnie najważniejsze. – mówi, łamiącym się ze wzruszenia głosem, pani Anita, wierna z parafii Matki Bożej Królowej Aniołów na warszawskim Bemowie, szczęśliwa matka trójki dzieci. – Myślę zresztą, że nie tylko dla naszej rodziny był to dobry moment na zatrzymanie się w tej pogoni codziennego życia i zastanowienie się nad tym, co naprawdę w życiu istotne.

Głos pani Anity nie jest tutaj bynajmniej odosobniony. Na chwilę obecną [21.05.2013 – przyp. red.] spotkanie ze św. Michałem stało się już udziałem kilkudziesięciu tysięcy osób, z których niemal dziesięć tysięcy zdecydowało się przyjąć Szkaplerz z podobizną Anielskiego Wodza, wraz z wypływającymi z tego zobowiązaniami. Do miejsc Nawiedzenia przyjeżdżają całe grupy pielgrzymkowe, a także księża i siostry z innych parafii, kościoły przeżywają małe oblężenie nawet w środku tygodnia. Wśród tych, którzy zdecydowali się w tych niezwykłych wydarzeniach uczestniczyć są też i tacy, którzy dla św. Michała przebyli setki kilometrów.

– Przyjechałem tutaj, do Marek, aż spod Ełku – opowiada pan Jan, katecheta – sam uważałem się kiedyś za takiego „wojownika”, jakim jest św. Michał. Ćwiczyłem przez 10 lat karate, dopiero później zrozumiałem, że było to oparte na fałszywej duchowości. Ale na przykład dopiero po latach odkryłem, że w dniu, w którym składałem przysięgę wojskową, Gargano odwiedził Jan Paweł II, mówiąc właśnie m.in. o stawaniu do walki. I dlatego teraz chciałbym stanąć do niej już jako Rycerz św. Michała Archanioła; chciałbym móc mówić o nim swoim uczniom, którzy szukają w telewizji różnych superbohaterów, a tymczasem tutaj mają takiego niezwykłego superbohatera, który istnieje naprawdę.

A, że najmłodsi z niezwykłą skupieniem i prostą radością dziecięcego serca witać potrafią św. Michała, to przyznać trzeba. – Święty Michale Archaniele, dziś przybywasz na Bemowo, cieszą się z tego wszystkie dzieci, daję Ci na to moje słowo – recytuje 4-letni Maciek. Obok, w dwóch rządkach, przebrane za aniołki dzieci z niecierpliwością wypatrują Figury. Kilka metrów dalej ich rodzice dumnie pokazują sobie nawzajem swoje pociechy. A w Górsku jeszcze piękniej. Spotkaniu ze Świętym Michałem towarzyszy pierwsze pełne spotkanie dzieci z Panem Jezusem w Sakramencie I Komunii Świętej.

– Czas Mocy i Łaski to już nie tylko hasło promocyjne, ten Czas naprawdę nastąpił – kwituje przebieg peregrynacji ks. Piotr Prusakiewicz CSMA – Przyglądając się wiernym, którzy przybyli św. Michałowi Archaniołowi, widzę jak bardzo jego wsparcie jest im dzisiaj potrzebne. – wtóruje mu ks. Rafał Szwajca CSMA z warszawskiego Bemowa – I dało się odczuć tutaj jego, niewidzialną co prawda, obecność i działanie. Choćby w konfesjonałach, do których przyszło niemało ludzi takich, którzy nie spowiadali się od wielu lat; choćby w liczbie intencji, jakie ciągle spływają na modlitwy o uzdrowienie i uwolnienie z nałogów.

– Ja sam muszę przyznać, że kiedyś nie modliłem się ani do Anioła Stróża, ani do św. Michała Archanioła. A jak już się ją odmawiało po Mszy to tak trochę mechanicznie. No, ale na takie wydarzenie jak przybycie Figury św. Michała ze słynącej łaskami Groty oczekiwałem z niezwykłą niecierpliwością. Chciałem polecić jego opiece swoje dzieci i wnuki i czuję, że teraz już częściej będę prosił o jego pomoc i wstawiennictwo – przyznaje pan Henryk, parafianin z Bemowa.

***

Od rozpoczęcia peregrynacji minęło niewiele ponad miesiąc. Zainteresowanie Nawiedzeniem Figury św. Michała Archanioła wydaje się momentami przekraczać najśmielsze oczekiwania. Do tego stopnia, że w pewnej chwili zabrakło nawet Szkaplerzy wobec liczby chętnych, którzy pragną je przyjąć, a w Poznaniu, w kolejkach do stanięcia przed obliczem św. Michała Archanioła trzeba było stać nawet kilkanaście minut. Cały czas zgłaszają się też jeszcze kolejne parafie, które choć na moment pragną przyjąć Figurę do siebie. – Wydarzenie, które miało być w zasadzie naszym wydarzeniem wewnątrzmichalickim, szybko urosło do rangi ogólnopolskiej. To świadczy o tym jak bardzo orędownictwo św. Michała Archanioła jest dzisiaj potrzebne. Wciąż mamy zgłoszenia od kolejnych parafii, klasztorów, ale także grup modlitewnych czy szkół pod wezwaniem św. Michała. Utworzyła się wręcz kolejka, ale będziemy robić wszystko, by św. Michał dotarł wszędzie tam, gdzie wierni pragną się z nim spotkać. – podkreśla ks. Piotr.

A czym może zaowocować takie spotkanie? – Przede wszystkim wierni dowiedzą się kim jest Święty Michał, bo mówi się o nim niestety dość mało. Za tym może pójść ożywienie kultu pielgrzymiego do Groty Objawień na Gargano. – prognozuje ks. Rafał Szwajca. A co z owocami duchowymi? – My, wraz z całą rodziną, wychodziliśmy z nabożeństw umocnieni, pełni nadziei. Nadziei, bo przypomnieliśmy sobie, że jest ktoś, kto w tych trudnych czasach, w tym dzisiejszym świecie cały czas jest przy nas i możemy na niego liczyć. – zwierza się pani Anita. – Teraz już wszystko w rękach Pana Boga. On zna najlepiej czas i miejsce na dotknięcie serca każdego człowieka. – podsumowuje ks. Rafał.

Karol Wojteczek
współpraca:
ks. Rafał Szwajca CSMA

Artykuł ukazał się w archiwalnym numerze Któż jak Bóg 4/2013. Zapraszamy serdecznie do lektury!