Czy przywożone z krajów afrykańskich pamiątki związane z wierzeniami tamtejszych ludów (maski, naszyjniki, bransoletki itp.) mogą stanowić zagrożenie duchowe? Czy są one niebezpieczne dla osoby, która je nosi, jak również dla innych domowników?
Monika

ks. Zbigniew Baran CSMA, egzorcysta: Diabeł tym różni się od Pana Boga, że Pan Bóg zawsze będzie szanował naszą wolną wolę, a diabeł wykorzystywać będzie każdą możliwą szczelinę, by przejąć nad nami władzę. I wspomniane wyżej pamiątki mogą stać się takimi szczelinami.
W książkach poświęconych rzeczywistości walki duchowej wiele jest tego rodzaju świadectw. Osobiście znam zresztą małżeństwo, które przywiozło z podróży do Afryki kilka drobiazgów związanych z życiem tamtejszych plemion. Od momentu tamtej wycieczki narastała między małżonkami niechęć, która w końcu przerodziła się w otwartą nienawiść. Po usunięciu podejrzanych przedmiotów, ich problemy zniknęły jak ręką odjął.
Nie możemy się oczywiście doszukiwać diabła w każdej jednej pamiątce i demonizować. Tym niemniej, choćby taki przedmiot przykuwał nasz wzrok pięknym, artystycznym wykonaniem, może być do niego „przyłączony” zły duch. Wiele takich pamiątek, zwłaszcza przywożonych z krajów Afryki i Dalekiego Wschodu, wykorzystywanych było np. w seansach spirytystycznych, a wykonujący je szamani świadomie przyłączali do nich złe duchy.
Nabywając tego rodzaju przedmioty nigdy nie mamy pewności, że nie stoi za nimi taka właśnie historia. Powinniśmy więc zadać sobie pytanie: „Po co ryzykować?”. Stoimy przed wyborem: albo oddajemy chwałę Bogu, albo otwieramy się na działanie złego.
Artykuł ukazał się w dwumiesięczniku „Któż jak Bóg” (2/2021)