Powyższe pytanie wydaje się z pewnością dość dziwaczne, jeśli nie absurdalne. Faktem jest jednak, że w sztuce chrześcijańskiej dość często ukazywano węża-kusiciela z żeńskimi atrybutami cielesnymi. Dlaczego tak czyniono?

 

Jak wiadomo wąż (scharakteryzowany w Księdze Rodzaju jako „bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe”) skłonił pierwszych ludzi do aktu nieposłuszeństwa, czyli spożycia zakazanego owocu z Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego. W późniejszych księgach biblijnych został on w sposób jednoznaczny utożsamiony z Szatanem (por. Mdr 2, 24; J 8, 44; Ap 12, 9; 20, 2; Rz 3, 15). A zatem wąż to „maska”, ukrywająca nadprzyrodzony byt złowrogi względem człowieka i planów Boga. Teologowie snuli spekulacje, że Szatan osobiście przybrał postać węża bądź przemawiał przez niego jako medium. Ponieważ wąż został skazany za swe przestępstwo na pełzanie, zakładano, że wcześniej miał kończyny i czasem na obrazach ukazywano go na podobieństwo jaszczurki.

 

Hybryda węża i kobiety?

Mimo iż tradycja chrześcijańska mocno ugruntowała pogląd, że wąż był Diabłem, którego przestawiano jednoznacznie jako mężczyznę, w sztuce średniowiecznej znajdziemy również zaskakujące wyobrażenia, w których ciało węża-kusiciela połączono z ciałem kobiecym. Motyw ten był niezwykle rozpowszechniony w sztuce późnego średniowiecza i renesansu. Czasem wąż miał tylko głowę kobiety. Przykładem może być relief gotyckiej katedry w Amiens. Wąż z kobiecą głową i blond włosami pojawia się również na fresku Masolino de Panicale na pilastrze wejściowym do Kaplicy Brancacciego w S. Maria del Carmine we Florencji (1425) oraz na wielu innych obrazach:

W bogato iluminowanym manuskrypcie, znanym jako „Bardzo bogate godzinki księcia de Berry” (fr. „Les Très Riches Heures du duc de Berry”) z ok. 1410 roku, bracia Limbourg namalowali węża, będącego w górnej połowie rudowłosą kobietą z odkrytym biustem.

Na fresku Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej, wąż, wręczający Ewie zakazany owoc, pokazany został z głową i tułowiem kobiety. O tym, że ludzka część węża należy do kobiety, świadczy odsłonięta lewa pierś i długie włosy blond, które spływają z głowy. Wydaje się jednak, że ludzkie cechy węża sięgają aż do kolan, gdzie nogi stają się jednym wężowym ogonem, owiniętym spiralnie wokół drzewa. Istota prawą ręką trzyma się pnia drzewa, a lewą rękę wyciąga, aby spotkać podniesioną lewą rękę Ewy. Dużo tu symboliki. Michał Anioł chciał prawdopodobnie pokazać na czym polega uwodzicielstwo zła. Adam i Ewa widzą piękną postać, podczas gdy wężowy ogon jest przed nimi ukryty. Pokazuje to, że Diabeł jest ohydny bez względu na to, jak atrakcyjny może się wydawać.

Czasem na obrazach bądź ilustracjach wąż-kusiciel przypominał nawet małego dinozaura lub jaszczurkę z kobiecą głową i biustem. Fantazja artystów nie miała tu granic.

Niektórzy tłumaczą powyższy trend zainfekowaniem sztuki religijnej przez średniowieczną mizoginię czy też gynofobię. Kobiety utożsamiano z pokusą, a więc z grzechem. Nietrudno wyobrazić sobie więc, że odpowiedzialność kobiet za „grzech pierworodny” symbolicznie podkreślano przez dawanie kobiecej głowy również wężowi, skutkiem czego przyczyna upadku pierwszej pary stawała się podwójnie żeńska. Na niektórych obrazach, poczynając od renesansu, kobieca głowa węża wykazuje niezwykłe podobieństwo do głowy Ewy, jakby była jej klonem lub lustrzanym odbiciem (tak jest między innymi na obrazie włoskiego malarza Giuliano di Bugiardiniego).

 

Nieznany gatunek węży?

Co ciekawe, wyobrażenia o kobieco-wężowych hybrydach zyskały z czasem „naukowe” objaśnienie. W połowie XII wieku Piotr Komestor, scholastyczny uczony z opactwa św. Wiktora, napisał, że istnieje pewien gatunek węża, który ma twarz młodej dziewczyny, i że Szatan zdecydował się użyć tego właśnie rodzaju węża, aby oszukać Ewę (ze względu na swoiste „pokrewieństwo”). Twierdzenie to powtarzane było następnie przez kolejnych komentatorów, a domniemany gatunek węży uzyskał nawet łacińską nazwę (draconcopedes) i wymieniany był w niektórych średniowiecznych zoologiach. Wincenty z Beauvais (ok. 1190–1264) w „Speculum naturale” opisywał tę bestię jako długą wężową istotę z głową, twarzą i piersiami kobiety (Draconcopedes serpentes magni sunt, et potentes, facies virgineas habentes humanis similes, w: drakonum corpus desinentes). Podobne informacje zawarł Albert Wielki (ok.1200-1280) w dziele „Liber de animalibus”, zaliczając draconcopedes do rodzaju smoczego. Jeszcze w XIX wieku Charles Dickens w redagowanym przez siebie tygodniku „Household Words” cytował jako źródło Bedę Czcigodnego, podając, że jest to „wąż z kobiecą głową, który kusił Ewę”.

Poglądy te mogą budzić szczere zdziwienie, ale trzeba mieć świadomość, że wiedza dotycząca zoologii była w średniowieczu bardzo ograniczona i wierzono wówczas w istnienie wielu fantastycznych stworów.

 

Legenda o Lilit

Niektórzy historycy sztuki skłonni są dopatrzeć się w kobiecych wyobrażeniach węża-kusiciela wpływu żydowskiej legendy o Lilit. U korzeni jej powstania leży istnienie dwóch biblijnych opisów stworzenia człowieka. W Rdz 1, 27-28 czytamy, że szóstego dnia: „Stworzył Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę”. Tymczasem drugi opis (przypisywany przez biblistów tak zwanemu Jahwiście) zakłada stworzenie najpierw Adama, a Ewa powstaje dopiero jakiś czas później, ukształtowana z żebra mężczyzny podczas jego snu (Rdz 2, 4b-15). Tę pozorną sprzeczność niektórzy żydowscy komentatorzy chcieli rozwiązać, przyjmując hipotezę, że Adam miał przed Ewą inną żonę, która go porzuciła i dlatego otrzymał od Boga drugą. Fragment Księgi Rodzaju 1, 26-27 byłby więc opisem stworzenia Adama i jego pierwszej żony, natomiast Rdz 2, 27 opisem stworzenia Ewy (jej następczyni).

Domniemanej pierwszej kobiecie nadano imię Lilit. Nazwa ta pochodzi od starożytnych babilońskich demonów, zwanych lilu lub lilitu. W Biblii słowo „lilit” pojawia się tylko w jednym jedynym wersecie Księgi Izajasza, gdzie czytamy: „Zdziczałe psy spotkają się z hienami i kozły [satyry] będą się przyzywać wzajemnie; co więcej, tam Lilit przycupnie i znajdzie sobie zacisze na spoczynek” (Iz 34, 14). Tekst ten nie precyzuje, kim jest Lilit. Przekłady Biblii albo zostawiają jej imię, albo w jego miejsce wstawiają różne określenia. Na przykład w łacińskiej Wulgacie św. Hieronim użył słowa „Lamia” (w mitologii greckiej jest to imię potwora o kobiecej postaci, pożerającego dzieci i młodych mężczyzn podstępnie zwabionych złudną pięknością). W polskich przekładach mamy natomiast: „jędza” (Biblia Gdańska), „upiór nocny” (Biblia Warszawska), a nawet „kozłokształtny demon” (Przekład Nowego Świata). Wielu biblistów podejrzewa, że Izajasz miał na myśli po prostu… sowę, ale prawdopodobnie chodzi o nocnego demona z wierzeń ludowych.

W tradycji talmudycznej oraz w legendach żydowskich Lilit stała się jedną z najpopularniejszych postaci żydowskiego folkloru. Postrzegano ją jako uosobienie pokusy i żeńskiego sukkuba nawiedzającego śpiących mężczyzn. Mniej więcej między VIII a X wiekiem, Lilit pojawiła się w satyrycznym zbiorze opowiadań o postaciach z Biblii i Talmudu, zatytułowanym „Alfabet Ben Sira” (Alphabetum Siracidis, Othijoth Ben Sira). To właśnie autor tego tekstu jako pierwszy uznał ją za wcześniejszą żonę Adama. Adam i Lilit ciągle się kłócili, gdyż Lilit była jedyną istotą na świecie, która nie chciała się podporządkować Adamowi. Uważała się za równą jemu, gdyż tak jak on została ulepiona bezpośrednio przez Boga z pyłu ziemi. Z tego powodu odmawiała leżenia na plecach, gdy Adam chciał z nią spółkować. Pragnęła wypróbować inne pozycje, ale Adam preferował tylko jedną. Kiedy próbował przemocą zmusić ją do posłuszeństwa, Lilit wykrzyknęła tajemne niewymawialne imię Boga (Szem ha-meforasz) i odleciała na skrzydłach, które jej w tym momencie wyrosły. Gdy Adam poskarżył się Bogu, że opuściła go żona, Bóg niezwłocznie wysłał na jej poszukiwanie trzech aniołów – Senoja, Sansenoja i Semangelofa – z rozkazem, aby przyprowadzili Lilit z powrotem do Ogrodu Eden. Ci odnaleźli ją nad Morzem Czerwonym, gdzie współżyła sobie beztrosko ze wszelkiej maści demonami i rodziła im ponad sto lilim dziennie. Aniołowie zagrozili Lilit, że jeśli nie wróci do Adama, utopią ją, ale ona odwołała się wtedy do władzy, jaką otrzymała nad wszystkimi nowonarodzonymi dziećmi – chłopcami do dnia ósmego, czyli dnia obrzezania, a dziewczynkami do dnia dwudziestego. Lilit zgodziła się pójść na ugodę. Przyrzekła aniołom, że oszczędzi te dzieci Adama, nad którymi umieszczony będzie amulet z imionami trzech aniołów, którzy po nią przybyli, a w zamian za to aniołowie mieli dać jej spokój.

W żydowskim folklorze Lilit łączono również z postacią Samaela (Szatana), z którym miała rzekomo współżyć oraz współpracować nad dziełem deprawacji ludzi. Stąd był tylko krok, aby uznać, że ponieważ pragnęła zniszczyć szczęście Adama i Ewy, wślizgnęła się do ogrodu Eden pod postacią węża. W żydowskiej Kabale Lilit łączono czasem z symboliką węża.

Na jej postać mogło nałożyć się ponadto kilka śródziemnomorskich bogiń posiadających związek z wężami (np. kananejska Astarte czy nawet egipska Izyda). Pomysł, że Lilit przyczyniła się do upadku Adama i Ewy pojawia się jednak dopiero we współczesnych wariacjach tego mitu. Obraz Johna Colliera z 1887 roku ukazuje Lilit jako nagą kobietę oplecioną wężem, a współczesny ukraiński malarz Yuri Klapouh wprost utożsamił Lilit z wężem kuszącym Ewę zakazanym owocem. Na jego obrazie Lilit ma skrzydła i wężowy dół ciała, a w dłoni trzyma jabłko, kusząc nim leżącą na plecach Ewę.\

 

Brak dobrego wytłumaczenia

Czy żydowska legenda o Lilit faktycznie mogła mieć wpływ na sztukę chrześcijańską dawnych wieków? Nie jestem jakoś przekonany, aby było to wiarygodne wyjaśnienie. Chrześcijańskie wizerunki nie przedstawiają nigdy żydowskiej opowieści ludowej z Alfabetu Ben Sira o rzekomej pierwszej żonie Adama. Co prawda postać Lilit znana była w kabalistycznym judaizmie tego okresu, ale nie ma żadnych dowodów na to, że żydowskie legendy na jej temat mogły przeniknąć do wiary ludowej chrześcijan. Nie ma też żadnych tekstów, które potwierdzałyby tezę, że chrześcijanie późnego średniowiecza i renesansu znali historię o Lilit. Pogląd, że istniały jakieś chrześcijańskie wersje tego mitu, które przetrwały jedynie w ikonografii, nie ma wartości naukowej. Żydzi i chrześcijanie, choć żyli obok siebie, egzystowali w zupełnie innych światach. Jedynym miejscem potencjalnego kontaktu i wymiany myśli były alchemiczne spekulacje, gdzie widzimy zapożyczanie idei z żydowskiego mistycyzmu. To jednak zbyt mało, aby wyjaśnić powszechność motywu węża o kobiecym ciele w sztuce chrześcijańskiej.

 

Roman Zając

 

Artykuł ukazał się w lipcowo-sierpniowym numerze „Któż jak Bóg” 4-2019. Zapraszamy do lektury!