W ostatnim moim rozważaniu „Lekarstwo na duchowe pasożyty” poruszyłam temat wpływu demonów na człowieka. Obecna refleksja jest kontynuacją tego zagadnienia.

 

Na początku chciałabym odwołać się do społecznego nauczania ks. Bronisława Markiewicza. Blisko połowa jego publikowanych tekstów odnosi się do ubóstwa i uzależnień Polaków. Do głównych wymienianych przez niego wad należały złodziejstwo, pijaństwo, nikotynizm i hazard. Ich skutkiem są ubóstwo i nędza, zarówno moralne i duchowe, jak i materialne.

Ks. Markiewicz zauważył również, że szczególnie narażone na te słabości było terytorium Galicji. Mimo iż był to obszar pod zaborem austriackim, najmniej uciążliwym dla Polaków w porównaniu z dwoma pozostałymi zaborami, to jednak plagi tych uzależnień były tu najbardziej widoczne i odczuwalne. Wynikające z tych uzależnień stagnacja, ospałość i brak perspektyw na przyszłość, utrwalały negatywne postawy, zamykając ludzi w błędnym kole. Ks. Bronisław pragnął wyrwać ludzi z tego letargu, proponując jako lekarstwo żywą wiarę w Boga, powściągliwość i pracę. Modlitwa, umiarkowanie oraz ciężka praca miały być sposobem odzyskania utraconej godności ludzkiej oraz drogą do poprawy warunków materialnych.

W 10 rozdziale Księgi Daniela możemy przeczytać o jego tajemniczym widzeniu. Oto pewien mąż ubrany w lniane szaty, który według dalszego opisu jest najprawdopodobniej aniołem posłanym, aby dać Danielowi zrozumienie widzenia, wyznaje, że jego przybycie zostało opóźnione, gdyż przez 21 dni sprzeciwiał mu się książę królestwa Persów. Z pomocą zaś przyszedł Michał, jeden z pierwszych książąt (por. Dn 10, 5-13). Powszechna interpretacja biblijna rozpoznaje w tym opisie Michała Archanioła walczącego z jednym z książąt ciemności, czyli świata złych duchów. Książę królestwa Persów sugeruje demona, pod którego wpływem jest określony obszar terytorialny – królestwo Persów.

Stosując analogię tego opisu do wspomnianej wyżej sytuacji w Galicji można wnioskować, że piętnowane przez ks. Markiewicza nałogi Polaków były związane z wpływem demonów panujących na tym obszarze. Taki wniosek może wydawać się na pierwszy rzut oka szokujący i rodzić pytanie, czy nie jest przesadą przypisywanie ludzkich nałogów działaniu demonów. W poprzednim rozważaniu wspomniałam, że złe duchy mogą oddziaływać na życie ludzi w różnym stopniu. Objawem ich wpływu może być sytuacja, w której człowiek mimo najszczerszych chęci nawrócenia i prób zmiany w życiu, nie może utrzymać nowego, dobrego kierunku, ale ciągle jest pociągany w dół i upada. Człowiek wolny, decydując się na odwrócenie się od zła, byłby w stanie to uczynić. Decyzja o rezygnacji ze szkodliwych dla zdrowia papierosów skutkowałaby łatwym rzuceniem palenia. Podobnie powinno być w przypadku hazardu czy pijaństwa. Wiemy jednak, że tak się nie dzieje. Ktoś co prawda mógłby wskazać na substancje lub czynniki uzależniające obecne w tych używkach lub zachowaniach. Psychologia zresztą próbuje wyjaśnić mechanizmy uzależnień. Jednakże patrząc na nałogi od strony duchowej, widać, że są one skutkiem utrwalonego grzechu, który krępuje człowieka wewnętrznie i trzyma na uwięzi. W człowieku jest coś silniejszego od niego samego. Jakaś wewnętrzna siła związała jego wolę. Taki stan można nazwać zniewoleniem, a to przecież typowy objaw oddziaływania demonów na człowieka. Wiedza o tym, że źródłem niemocy i powodem ciągłych upadków w życiu duchowym mogą być naciski demonów, może pomóc w obraniu właściwej i skutecznej drogi uwolnienia. Nie chodzi tu o zrzucenie całej odpowiedzialności na działanie złych duchów. Trzeba jasno powiedzieć, że poza rzadkimi przypadkami całkowitego opętania, demony mają ograniczony wpływ na nasze życie. Jednak na tyle silny, że trzeba się z nimi rozprawić i się ich pozbyć.

Mieszkając przez dłuższy okres w różnych częściach Polski moją uwagę zwróciły typowe dla danego regionu problemy społeczne i zagrożenia duchowe. Zauważyłam na przykład, że w niektórych częściach Polski dominującymi problemami są alkoholizm, wyuzdanie seksualne, rozbite rodziny, konsumpcja, brak uprzejmości, a w innych natomiast – niezaradność, lenistwo czy hipokryzja. Potwierdzałoby to zatem tezę, że określone zwierzchności duchowe oddziaływają na ludzi mocniej w danym regionie, podczas gdy inne – na innym terenie. Świadomość „rejonizacji” działania demonów może pomóc w walce z nimi, ochronić przed ich wpływem, uwrażliwić się na obszary duchowych zagrożeń we własnym życiu i życiu innych. „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich” (Ef 6,12).

 

Joanna Krzywonos

Artykuł ukazał się w Któż jak Bóg 2/2016. Zapraszamy serdecznie do lektury!