Myślę, że niektórzy księża nie zgodzą się z tym, co tutaj napiszę, dlatego chciałby podeprzeć się autorytetem Pisma, które porusza pewną kwestię.

Czytamy: „Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali słowo Boże, a obsługiwali stoły – powiedziało Dwunastu” (Dz 6,2).

To jeden z jaśniejszych przekazów, jakie kieruje Pismo Święte w odniesieniu do apostołów i ich następców. Ksiądz ma zajmować się głoszeniem Słowa.Dzieje opisują sytuację, w której apostołowie zaczęli zajmować się czymś innym i okazało się, że robią to źle, dlatego trzeba było szybko wyznaczyć siedmiu mężczyzn mających o tych sprawach pojęcie.Historia Kościoła podaje, że księża w ciągu wieków potrafili zajmować się różnymi rzeczami, które z głoszeniem Ewangelii niewiele miały wspólnego. Zdarzało się nawet, że biskupstwo nadawane było jako nagroda za wybitne osiągnięcia polityczne, dyplomatyczne, towarzyskie etc.

Pewne jest jednak to, że ksiądz ma dzielić się tym, co wypływa z jego wiary. Ma być świadkiem!

Wiem, że wiele stanowisk, tytułów i synekur jest bardzo kuszących dla duchownych. Są one często wygodniejsze i łatwiejsze niż głoszenie Ewangelii i nie niosą za sobą prześladowania, które jest naturalną konsekwencją ewangelizacji. Zdarza się, że słyszę wtedy wymówki w stylu: „Ja to robię dla Jezusa”, albo „Nikt inny nie zrobi tego lepiej niż ja”, ale oby nie okazało się kiedyś, że Jezus zwróci się do nas szorstko: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie”.

Ksiądz jest do głoszenia i kropka. Wszystko inne mogą zrobić nie-księża.

ks. Mateusz Szerszeń CSMA

POSŁUCHAJ TAKŻE:

(fot. pixabay/sensay)