Społeczeństwo wielu krajów w Europie, w tym również w Polsce, przejmuje bezrefleksyjnie elementy kultury azjatyckiej. Z roku na rok coraz większą popularnością cieszy się u nas promowane na dużą skalę hinduistyczne święto Holi, nazywane potocznie Festiwalem Kolorów. Inauguracja tego święta w Polsce odbyła się na Przystanku Woodstock w 2013 roku.

Należy się zastanowić, czy był to przypadek, zbieg okoliczności, czy zaplanowana akcja promocyjna ruchów związanych z Hare Kriszną, dla których Holi jest jednym z ważniejszych świąt. Być może jest to po prostu kolejny akt agitacji.

Popularność Festiwalu Holi rośnie szczególnie wśród młodych. W tym roku, w wielu miastach Polski, między majem a wrześniem zorganizowano aż 100 takich festiwali. Imprezy odbywały się m.in. w Poznaniu, Lublinie, Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Słupsku, a także w wielu innych, większych i mniejszych, miastach i miasteczkach Polski. W samym Władysławowie festiwal kolorów odbył się aż 7 razy w ciągu miesiąca! Festiwal ten gromadzi ogromną liczbę ludzi, zarówno młodzieży, dzieci, jak i dorosłych.

Czy tylko zabawa?

Pozornie imprezy te wyglądają jak fajna kolorowa zabawa. Osoby biorące w nich udział nie zastanawiają się nad ich genezą i pochodzeniem. Warto jednak podjąć refleksję nad tym czym jest święto Holi dla hindusów i jakie ma dla nich znaczenie. Religijność hindusa wyraża się w licznych świętach i obrzędach. Procesje upamiętniające czyny bogów i pielgrzymki do świętych miejsc gromadzą w Indiach rzesze wyznawców, w ten sposób oddających cześć bogom opiekuńczym albo zaklinających złe moce.

Jednym z takich świąt jest obchodzone na wiosnę święto Holi, czyli święto ku czci hinduistycznego boga Kriszny, celebrowane głównie w Indiach, Neapolu i innych regionach świata zamieszkiwanych przez Hindusów lub osoby pochodzenia indyjskiego. W ostatnich latach rozprzestrzeniło się ono również w Europie i Ameryce jako święto miłości i kolorów. W Indiach świętowanie jego rozpoczyna się wiosną w dzień po pełni księżyca. Najlepszymi miejscami do jego obchodzenia są Mathura i Vrindavan – tam celebracja jest najbardziej huczna. Inne znane miejsca to Barsana, Purulia czy Anandpur. W każdym z tych miejsc festiwalowi kolorów towarzyszy śpiewanie tradycyjnych pieśni i rytualne tańce. Uczestnicy obchodów obsypują się kolorowymi proszkami, rozpalają wielkie ogniska i wspólnie tańczą, świętując początek wiosny, który przypada na przełom lutego i marca. W większości regionów święto Holi trwa dwa dni. W czasie obchodów przestają mieć znaczenie podziały społeczne. Najważniejszym elementem święta jest atmosfera nieskrępowanej normami moralnymi i społecznymi radości i poczucia wspólnoty.

Zagrożenia dla ducha i ciała

Geneza tego święta wywodzi się z różnych mitów indyjskich, zależnych od wyznawanej tradycji hinduizmu (śiwanizm, wisznuizm) i rejonu Indii (stany północne, wschodnie lub południowe). W północnych Indiach ma ono związek z Kryszną, na południu z Śiwą i bogiem miłości Kamą. Samo słowo „holi” oznacza spalenie. Jego znaczenie tłumaczą liczne legendy. Na południu Indii, świętu Holi patronuje bóstwo Kama. Tradycja głosi, że tego dnia Kama został spopielony poprzez moce mistyczne siddhi z Adźna ćakry medytującego na himalajskiej górze Kajlas. Aby przypomnieć ból i smutek bogini Ratri po utracie męża, kobiety w niektórych regionach Indii śpiewają tego dnia pieśni pogrzebowe. Podczas Holi popularne są ofiary składane z drzewa Aśoki o czerwonych kwiatach, które mają symbolizować boga Kamę i miłość cielesną. Hinduizm ludowy kultywuje podczas obchodów Holi zwyczaj śpiewania pieśni o przesłaniu erotycznym.

W wigilię holi Hindusi rozpalają ogniska upamiętniające Holikę, mityczną postać spaloną przez króla demonów. Następnego dnia, już od rana, wszyscy życzą sobie szczęśliwego święta Holi, a rytuał malowania rozpoczynają od zrobienia na czole kropki, która później ginie w ogromie innych kolorów. Wszyscy uczestnicy święta oblewają się wodą i obsypują się kolorowymi proszkami, symbolizującymi wiosenne ożywienie. Oryginalne barwniki wytwarza się z płatków kwiatów i suszonych owoców, w innych częściach świata częściej jednak używa się barwników przemysłowych. Do późnej nocy przez miasta przesuwa się wielotysięczna parada; niestety z każdym rokiem wzrasta także liczba ofiar kolorowego szaleństwa. Większość przypadków zdrowotnych powikłań udziału w święcie to astma, alergie, choroby skóry, a nawet przypadki utraty wzroku. To radosne święto stało się również okazją dla mężczyzn do molestowania niewiast, pod pretekstem święta wolności i miłości. Naturalne barwniki nawet w Indiach stosowane są zresztą coraz rzadziej, kosztem różnych mieszanin chemicznych. Ale nawet przy użyciu farb hipoalergicznych oczy pozostają narażone na niebezpieczeństwo.

Jak hinduista w Boże Ciało…

Jak wygląda Festiwal Kolorów w Polsce? Punktem kulminacyjnym każdej takiej imprezy jest jednoczesne wyrzucenie w powietrze kolorów holi. W tym momencie nad kilkutysięcznym tłumem tworzy się barwna chmura, która po chwili opada, kolorując uczestników od stóp do głów. Ze sceny zaczyna dobiegać wesoła muzyka, w tym również utwory indyjskie, a wszyscy uczestnicy rzucają się w wir szaleńczej zabawy i tańca. Nad miejscem zabawy latają drony wyposażone w kamery, uczestnicy trzymają smartfony na wysięgnikach, a fotografowie dwoją się i troją, aby uzyskać jak najlepsze ujęcia.

Może się nam więc wydawać, że całe to Holi to barwna i atrakcyjna zabawa. Należy się jednak zastanowić, czy osoba, która mówi o sobie, że jest chrześcijaninem wierzącym i praktykującym wiarę w Jedynego Boga w Trójcy Świętej, może brać udział w takiego rodzaju imprezach? Po przyjrzeniu się takim praktykom można stwierdzić, że z tym „świętem” ku czci hinduistycznych bóstw jest jak z jogą, którą przedstawia się jako neutralną technikę relaksacyjną. A taką jak wiemy nie jest, o czy pisałam w poprzednim numerze „Któż jak Bóg”.

Zwróćmy uwagę, że zarówno w artykułach prasowych, jak i w Internecie dla potrzeb marketingowych zamiast słowa „święto” pojawia się najczęściej tłumaczone z języka angielskiego słowo „festiwal”. A więc nie jest to święto Holi, a jedynie festiwal kolorów. To tak jakby powiedzieć „festiwal Bożego Narodzenia” czy „festiwal Wszystkich Świętych”. Mamy tutaj do czynienia z manipulacja znaczeniową, ponieważ w ten sposób spłyca i rozmywa się prawdziwe znaczenie hinduistycznego święta Holi, przez co wiele osób nie traktuje tego święta poważnie, a jedynie jako dobrą zabawę, której towarzyszy radość i sypanie się kolorowym proszkiem.

Katolicy pochodzący z krajów azjatyckich dziwią się, dlaczego w katolickim kraju ludzie organizują i świętują hinduistyczne święta, które wg nich nie są zabawą, a oddawaniem czci obcym bóstwom. Posypywanie się kolorowymi proszkami jest religijnym elementem obrzędowym hinduizmu i jakoś trudno mi sobie wyobrazić, by wierny religii hinduistycznej brał udział w procesji Bożego Ciała, sypiąc kwiaty przed Najświętszym Sakramentem, albo polewając się wodą święconą dla zabawy. Żyjemy w rzeczywistości duchowej, w której nawet gesty wykonywane dla zabawy mają znaczenie. A my, chrześcijanie, jak widać chętnie praktykujemy obrzędy innych religii. Z jednej strony Festiwal Kolorów wygląda bardzo efektownie i daje sporo radości i śmiechu, ale ta niewinna zabawa jest nie do pogodzenia z wiarą w Jezusa Chrystusa. Eksplozja kolorów godzi w pierwsze przykazanie. Dekalog mówi wyraźnie: „Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną”. A uczestnictwo w święcie Holi to dla osoby ochrzczonej bezmyślne odejście od Prawdy Objawionej. Możemy tutaj mówić o niewierności, a nawet, jeśli ktoś zaangażuje się głębiej, o bałwochwalstwie. Warto pamiętać, że w Festiwalu Kolorów zawarte jest odwołanie do bóstw hinduistycznych, a nie do Pana Boga. Decydując się na udział w nim wiedzieć trzeba o korzeniach i inspiracjach, które sprzeczne są z wyznawaną wiarą chrześcijańską, ponieważ nie można czcić Jezusa Chrystusa i jednocześnie kłaniać się obcym bożkom!

Małgorzata Więczkowska

Artykuł ukazał się we wrześniowo-październikowym numerze „Któż jak Bóg”. Zapraszamy do lektury!b24.pl