Halloween – przejaw kryzysu wiary

Od kilkunastu lat pod koniec października rozpoczyna się szaleństwo związane z pogańskim świętem. W wielu miejscach spotykamy dynie z wyciętymi otworami, oświetlone od wewnątrz, często towarzyszą im młodzi ludzie przebrani za czarownice, szkielety czy posępne postacie z powtarzanym pytaniem: psikus czy cukierek?

 

To wszystko, to nic innego, jak Halloween – nowa moda, „święto”, nowy zwyczaj, który przyjął się w ciągu ostatnich lat wśród dzieci, młodzieży, ale i ludzi dorosłych.

 

Jakie przesłanie?

Z większości gazet i innych przekazów medialnych dla dzieci i młodzieży można się dowiedzieć, jak spędzić ten dzień: w co sie bawić, za kogo się przebrać, gdzie iść na imprezę. Z niepokojem należy zauważyć, iż również w wielu szkołach i przedszkolach w tym okresie lansuje się w różny sposób to antyświęto. Gdzie nauczyciele bawią sie razem z uczniami, organizując różne gry i przygotowując odpowiednie dekoracje. Wielu rodziców czy pedagogów nie widzi w tym niczego złego. Mówiąc, że to przecież tylko zabawa.

Skoro jest ono tak powszechne, może warto sobie zadać pytanie, skąd wywodzi sie to „święto”? Jakie przesłanie ze sobą niesie? Czy jest to tylko niewinna zabawa, wykorzystująca stroje i rekwizyty śmierci? A może jest przejawem kryzysu wiary i pustki duchowej, którą trzeba czymś zapełnić, jeśli nie żyjemy wiarą i świętami chrześcijańskimi? I wówczas rodzi się przyzwolenie na różne pogańskie zwyczaje. Nie wiem na ile kultywowanie tego pogańskiego „święta” wśród katolików wynika z ich niewiedzy, a na ile z uległości wobec nowej mody?

 

Druidzkie demony

Kolebką „święta” Halloween w obecnej postaci jest Ameryka, która zdrobniale określa je jako „Święto cukierka” lub „Święto dyni”. Warto jednak wiedzieć, że to pogańskie święto ma swoje korzenie w modnej wśród okultystów kulturze Celtów, którzy witali Nowy Rok właśnie 1 listopada. Zamieszkiwali oni obecne tereny Anglii, Irlandii, Szkocji, Walii i częściowo Francji. Celtyccy kapłani, nazywani druidami, czcili 31 października w szczególny sposób boga śmierci Samhain. Tak więc dzień ten stał się świętem śmierci, gdyż tego dnia bóg celtycki wywoływał duchy złych zmarłych, którzy odeszli w ciągu ostatniego roku, żeby odpokutowali swoje złe czyny. Nieodzownym atrybutem tego święta były noszone przez kapłanów duże rzepy, ponacinane na podobieństwo demonów oraz przeraźliwie czarne stroje. Wierzono, że tymi strojami i dyniami będzie można zmylić krążące po świecie demony, by myślały, że jest to jeden z duchów i pozostawiły takiego człowieka w spokoju.

Wszystkie zdawałoby się niewinne symbole i przebrania związane dziś ze świętowaniem Halloween, mają swój początek w starożytnych obrzędach ku czci zmarłych. Uśmiechnięty i niegroźny wizerunek wydrążonej dyni to dziś symbol wesołej zabawy – kiedyś był to symbol potępionych dusz. W starożytności podświetlona dynia lub czaszka umieszczona na domu wskazywała, że jego mieszkańcy czczą szatana i należą im się względy demonów, przemieszczających się po świecie podczas Halloween`u. Najstraszliwszym z celtyckich obyczajów tej nocy było składanie o północy ofiar z ludzi. Dorosłych i dzieci wrzucano do wielkich ognisk, wokół których tańczyli wyznawcy kultu demonów.

W tym dniu druidzcy magowie podczas swoistych obrzędów spirytystycznych składali krwawe ofiary z ludzi. Starożytni druidowie czcili Samhaina jako jednego z największych władców demonów, boga śmierci i ciemności. Natomiast pośród współczesnych druidów, którzy nie uprawiają kultu szatana, rozpowszechniona jest wiara w moc medytacji pozwalająca kontaktować się z duchami zmarłych lub duszami, które opuściły ciała.

 

Karykatura chrześcijaństwa

Coraz częściej w wielu środowiskach Halloween jest mylnie brane za święto chrześcijańskie, z powodu skojarzenia go z Uroczystością Wszystkich Świętych, a nie jak błędnie się tę uroczystość nazywa (również w mediach): świętem zmarłych. Warto przypomnieć, że w pierwotnym zamyśle Kościoła uroczystość Wszystkich Świętych jest dniem radosnym i w takiej też atmosferze powinna być przeżywane. 1 listopada to bowiem dzień, w którym wszyscy nasi błogosławieni i święci patroni obchodzą swoje imieniny. W związku z tym, nie należy utożsamiać naszej chrześcijańskiej radości z niebezpieczną zabawą w pogańskie Halloween, które sięga swoimi korzeniami wiele tysięcy lat wstecz i wywodzi się z pogańskiego celtyckiego święta, ku czci boga śmierci.

Halloween, poprzedzające Uroczystość Wszystkich Świętych, jest jego karykaturą – jak zresztą wszystkie złe zwyczaje kalendarzowo związane z chrześcijańskimi świętami. W tradycji amerykańskiej to kalendarzowe „święto” Halloween wygląda pozornie niewinnie. Dzieci przebierają się za czarownice, wampiry, duchy czy diabły. Problem polega jednak na tym, że wszystkie te postacie w tradycji duchowości chrześcijańskiej związane są z osobą szatana. Obcowanie z tymi tematami, choćby tylko na poziomie znaczeń i zabawy, może przygotować otwarcie się na tę niebezpieczną i realną rzeczywistość duchową. Zamiast więc wyciszenia, refleksji i modlitwy, mamy przyzywanie złych duchów i ich zaklinanie.

Jako odpowiedzialni za wychowanie chrześcijańskie: rodzice, nauczyciele czy katecheci musimy rozstrzygnąć, czy pozwolić brać udział dzieciom i młodzieży w okultystycznych obchodach na cześć sił ciemności. W Piśmie Świętym mamy wskazówkę, co w takiej sytuacji robić: „Wszystko badajcie, a co szlachetne zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma chociaż pozór zła!” (Tes 5, 21-23)

 

Diabelski biznes?

Za świętem Halloween kryje się również wielkie przedsięwzięcie marketingowe, nakierowane zasadniczo na konsumpcję. Dla wielu sprzedawców jest to doskonała okazja do zarabiania pieniędzy. Wystarczy zobaczyć co w ostatnich dniach października i pierwszych dniach listopada oferowane jest w sklepach. Nie mam w tym miejscu na myśli zniczy czy kwiatów na groby, ale odrażające maski, dynie, płaszcze i kapelusze oraz inne przebrania. Halloween jest komercyjną ofertą święta dla młodych, dostarczającego rozrywki, święta prowokacyjnego, kiedy ludzie przebierają się za zjawy, czarownice, kościotrupy oraz tańczą na przyjęciach. Wiele szkół, domów kultury, kin czy restauracji zaprasza na „upiorne zabawy” czy „maratony filmowe”. Aby uczestniczyć w tych imprezach trzeba się obowiązkowo przebrać w odpowiednio mroczny strój. Poza tańcami można wówczas zasięgnąć rady magów i chiromantów, skonsultować horoskop albo sięgnąć po przepowiednię tarota. W ten sposób przyciąga się uczestników w formie zabawy do praktyk magicznych i zabobonów, a święto przekształca sie w swego rodzaju pomost pomiędzy światem młodych, a światem okultyzmu.

Uczestnicząc w tych obrzędach przebierańców, bierze się udział w praktykach ezoterycznych. Przy bawieniu się symbolami śmierci, naśladowaniu różnych praktyk magicznych, czy wywoływaniu duchów, możemy przekroczyć granice niewinnej zabawy. Bardzo niebezpieczne jest wywoływanie duchów, ponieważ poprzez tę praktykę człowiek nie wchodzi w kontakt z duchami zmarłych, których przyzywa, lecz ze złymi duchami, które mogą doprowadzić do zniewolenia czy dręczenia demonicznego. W ten sposób dąży się na różne sposoby do tego, by wzbudzić zainteresowanie magią i ezoteryzmem, tworząc wokół nich przyjazna atmosferę, tak aby były postrzegane jako coś dobrego, użytecznego, mające wręcz charakter pewnego rodzaju rozrywki. Mamy tu również do czynienia z banalizacją symboliki magiczno-ezetorycznej, która może zaowocować późniejszym otwarciem się na praktyki okultystyczne.

 

Kolejki do egzorcystów

Halloween nie może być uważane tylko za zwykły interes biznesowy czy formę zabawy, ale należy właściwie ocenić jego korzenie kulturowe, a także implikacje ezoteryczne, które nałożyły się na siebie i które w datę związaną z tym dniem wniosły dwuznaczne treści. Warto w tym miejscu przypomnieć, że 31 października stał się ważną datą dla kultów satanistycznych i ezoterycznych. Sam Anton LaVey, autor „Biblii szatana”, przyznał, że „Halloween jest dla satanistów najważniejszym dniem w roku, jest bowiem czasem niezwykłej potęgi szatana. Dlatego wtedy odprawiają oni swoje „czarne msze”, podczas których składają krwawe ofiary oraz dokonują rytualnych zabójstw”. Jak widzimy data ważnego wspomnienia – najpierw dla kultury celtyckiej, a potem dla chrześcijańskiej – stała się częścią kalendarza okultystycznego. Chociaż formy praktykowania kultu i ich intensywność mogą sie różnić, okultyści i sataniści darzą szczególnym uznaniem obrzędy podczas Halloween, kiedy przyzywają duchy, aby posiąść tajemna moc.

Praktyka duszpasterska egzorcystów pokazuje, że to nie wiara w szatana kieruje młodego człowieka do zainteresowania się okultyzmem, ale zainteresowanie okultyzmem rozbudzone w czasie zabaw, prowadzi do zupełnie nieoczekiwanego, niechcianego czy nawet unikanego kontaktu ze złym duchem. Część społeczeństwa zastawia się stwierdzeniem, że to tylko dla zabawy. Myślą: my przecież nie traktujemy tego poważnie. My może nie, ale nie wiemy czy szatan nie bierze tego na poważnie – przecież to jest jego święto.

Nie dziwi więc, że na praktyki związane ze świętowaniem Halloween zareagowały chrześcijańskie Kościoły Europy. W czasie Europejskiego Spotkania Egzorcystów w Rzymie ks. Aldo Buonaiuto zwrócił uwagę na fakt, iż około 31 października co roku setki niewinnych dzieci zostaje opętanych przez demony. Na całym świecie do egzorcystów zgłaszają się rodzice z prośbą o interwencję. Zwrócił uwagę, że wbrew temu, co sądzi wielu „Halloween nie jest niewinną zabawą, lecz stanowi przedsionek do czegoś znacznie bardziej niebezpiecznego”. Wyjaśnił, że osoby biorące udział w Halloween nie muszą uczestniczyć w złych rytuałach, składać ofiary ze zwierząt, profanować cmentarzy i kraść Hostii. Halloween to również najlepsza pora do rekrutacji nowych członków przez różne sekty. To jest po prostu otwarcie się na działanie diabła.

 

Profanacja misterium

W związku z tym można spotkać coraz więcej apeli skierowanych do rodziców i nauczycieli o rozważne podejście do tego antyświęta, które jest zamachem na naszą tożsamość, na poczucie solidarności pomiędzy nami i tymi, którzy poprzedzili nas w tym życiu, jest to zamach na naszą wiarę i tradycje. A w szerszej perspektywie zdemonizowanym powrotem do zwyczajów pogańskich, które chrześcijaństwo pokonało, ale z których przejęło także to, co było pozytywne. Halloween wygląda pozornie śmiesznie, lecz w rzeczywistości jest przejawem kryzysu wiary, antykatolickiej apostazji. Dnie 1 i 2 listopada nie powinny być dniami strachu i horroru, lecz dniami chrześcijańskiej nadziei. Halloween jest „świętem” całkowicie obcym naszej kulturze i naszym tradycjom, które może stanowić nieuczciwą konkurencję wobec pięknych świąt chrześcijańskich przypadających w pierwszych dniach listopada, rozrywką, która zdobyła powodzenie tylko dlatego, że wokół dyń skupił się wielki biznes. W szkole zaś, do której Halloween bardzo często jest wprowadzane przez nauczycieli wraz z nauczaniem języka angielskiego, w związku z tym nabiera istotnego znaczenia edukacyjnego.

Pogańskiego święta Halloween nie należy ignorować. Co więc należy czynić? Wychowawcy i rodziny winny się zmobilizować i przeciwstawić się propagowaniu tego „święta”, które jest niczym innym jak profanacją misterium śmierci i misterium życia po śmierci. Jeśli więc ktoś nie obchodzi ani „Święta Wszystkich Świętych”, ani też „Święta Zmarłych”, to pozostaje jeszcze jedna możliwość, a jest nią obchód „święta piekła i demonów”, czyli wspomniane Halloween. I tu powoli dochodzimy do odpowiedzi na nasze pytanie – skąd takie zainteresowanie i popularność Halloween? Rzecz jest prosta: „rzeczywistość duchowa nie znosi pustki”.

Wiem, że nie jest łatwo iść pod prąd i rzucać wyzwania panującym modom. Jednak warto, aby rodzice oraz dzieci uświadomili sobie owe prawdy na temat Halloween i wpłynęli na szkoły i instytucje zajmujące się wychowaniem i edukacją, by zaprzestały one szerzyć niebezpieczne zwyczaje. Papież Franciszek zaniepokojony tym, że z roku na rok rośnie liczba opętań wśród dzieci, które miały styczność z demoniczną zabawą Halloween, zachęca, aby święto duchów i upiorów – Halloween zastąpić dzieciom zabawą w Bal czy spotkaniem Wszystkich Świętych – Holy wins. Może warto zainspirować się tą propozycją gdzie dzieci i młodzież będą przebierać się za świętych i uczestniczyć w zabawach czy czuwaniach modlitewnych w kościołach.

 

Małgorzata Więczkowska