Bardzo gorąco dziękuję za wspaniały czas i słowa ks. Roberta, dzięki którym przeniknęła nas Ewangelia i Duch Święty. Początkowo, ku mojemu zdziwieniu, zanosiło się nie na pielgrzymkę, ale na wycieczkę turystyczną. Każdy jednak z nas wiózł ze sobą również walizkę doświadczeń, intencji i podziękowań. Razem uczyliśmy się bycia we wspólnocie, z różnymi od nas ludźmi. Ks. Robert czuwał nad nami dyskretnie, z taktem, wrażliwością i ogromnym sercem. Tylko Pan Bóg mógł ułożyć ten scenariusz…

Już po wyruszeniu Ksiądz Robert szybko zorganizował grupę modlitwą, porwał nas słowem i refleksją nad czytaniami Ewangelii. Słowo, które do nas kierował niosło w sobie Mądrość Bożą, doprowadzało nas do świadomego uczestnictwa w Eucharystii.

Słowa uznania kieruję również w stronę naszego przewodnika p. Darka, za wielkie zaangażowanie, opiekuńczość, wiedzę z zakresu kulturoznawstwa, historii. Wzruszające były jego świadectwo i modlitwa różańcowa. Nie mogę też pominąć rzecz jasna wspaniałej, płynnej jazdy naszych kierowców.

Na Górze Gargano Michał Archanioł muskał nas swą obecnością, jak piórkiem. Niepojęta tajemnica miejsca i czasu tkwi w tej grocie. Przy wykonaniu „Czerwonych Maków” na Monte Casino, hymnie narodowym i Apelu Jasnogórskim wszyscy wycierali łzy wzruszenia. A przed Najświętszym Sakramentem w Lanciano i Monte Sant’Angelo rozsypałam się w drobiny, by wstać jak feniks z popiołu do życia.

A po drodze jeszcze: Mata Boska Pompejańska, Bazylika Pawła za Murami (wiara daje wolność, zrywa kajdany), modlitwa w Bazylice św. Piotra w Rzymie, franciszkański Asyż i na koniec Antoni Padewski.

Tę pielgrzymkę dedykowałam o. Pio. Wierzę, że dzięki modlitwie za jego wstawiennictwem kilka lat temu, dzisiaj jestem wśród żywych. Za tę kolejną szansę życia chciałam Mu szczególnie podziękować i tańczyć z radości.

Bardzo wiele się działo i dziać się jeszcze będzie. Owoce naszego pielgrzymowania dopiero nadejdą, będziemy posyłani przez Pana Boga w tylko jemu wiadomym czasie i miejscu.  Pielgrzymka tamta była dla nas wielkim darem i łaską, zaproszeniem: „chodźcie za Mną, nie traćcie Ducha, nie lękajcie się”. Wiem, że nie będzie łatwo temu sprostać, ale warto, bo któż jak Bóg?

 

Z Panem Bogiem

Aldona Mackiewicz

Artykuł pojawił się w archiwalnym numerze Któż jak Bóg 1/2012