,,Aniele Boży, stróżu mój,

Ty zawsze przy mnie stój,

Rano, wieczór, we dnie, w nocy,

Bądź mi zawsze ku pomocy …”

 

Słów tych rodzice uczyli kilkuletnie dzieci. Zaczynam nimi moją opowieść o Aniele Stróżu nie bez przyczyny. Ten niebiański opiekun, który towarzyszy każdemu z nas, przedstawiany jest w ikonografii jako opiekun dzieci.

 

Przypadkowe spotkanie

Na rozmaitych ilustracjach, starych pocztówkach, czy obrazkach, przedstawiany jest zawsze w towarzystwie dzieci. Prowadzi je przez las lub pomaga im przejść przez mostek nad wezbraną i wzburzoną rzeką, zdarzyło mi się nawet oglądać obrazek, na którym przeprowadza dzieci przez jezdnię.

Wydawać by się więc mogło, że odnalezienie wizerunku Anioła Stróża nie powinno nastręczać trudności w Krakowie, mieście, gdzie aniołów jest dostatek. Tymczasem okazuje się, że sprawa jest znacznie trudniejsza, niż mogłoby się wydawać.

Wędrując po mieście z aparatem fotograficznym w poszukiwaniu różnych aniołów, do chwili obecnej udało mi się spotkać tylko jednego*. Na dodatek trafiłem na niego przypadkiem, chcąc załatwić zupełnie inną sprawę. Oto historia tego spotkania.

 

Zapomniana fotografia

Przed kilku laty zawitałem ponownie do klasztoru sióstr Wizytek na ulicę Krowoderską. Przygotowywałem wtedy tekst o znajdującej się w klasztornym ogrodzie kaplicy pasyjnej, zwanej „Kalwarią” lub „Kalwaryjską”. O kaplicy tej opowiadałem już w tej rubryce, opisując anioły opłakujące złożonego w grobie Chrystusa.

Po rozmowie z matką przełożoną oraz zostawieniu jej tekstu do korekty i aprobaty, wyszedłem z budynku klasztoru na okolony murami dziedziniec przykościelny. Stanąłem przed fasadą kościoła, ozdobioną, jak to zwykle w barokowych budowlach, figurami świętych oraz postaciami aniołów. Zainteresowały mnie niektóre postacie, umieszczone na fasadzie przez XVIII wiecznych budowniczych. Wyciągnąłem aparat, zacząłem robić zdjęcia.

Po jakimś czasie wywołałem je, i po przejrzeniu, jako chwilowo niepotrzebne, odłożyłem do innych. Od tamtej pory upłynęło kilka lat. Zajmowałem się po drodze różnymi innymi rzeczami, wykorzystywałem w swojej pracy inne zdjęcia. Fotografia Anioła Stróża z fasady kościoła Wizytek leżała nadal wraz z innymi.

 

Spotkane spojrzenia

W tym roku przypadkowo znów znalazłem się w okolicy klasztoru. Wszedłem na cichy i pusty w powszedni dzień, klasztorny dziedziniec. Popatrzyłem na fasadę klasztornego kościoła. Z góry spoglądały na mnie baraszkujące wśród girland małe tłustawe anioły. Pod nimi, po bokach wejścia do kościoła, patrzyli na mnie archanioł Michał walczący ze smokiem i Anioł Stróż, trzymający za rękę małe, stojące obok niego dziecko.

Popatrzyłem na nich, nasze spojrzenia spotkały się na krótką chwilę. Pomyślałem, że aniołowie ci powinni pojawić się w mojej rubryce. Prezentuję ich zatem, zachęcając wszystkich tych, którzy znajdą się w okolicach klasztoru i kościoła do odwiedzenia jeszcze jednego,, anielskiego miejsca”.

 

Andrzej Nazar

 

* Istnieje  wprawdzie  kaplica  Aniołów  Stróżów  w  kościele  NMP , ale  w jej  ołtarzu  znajduje  się  obraz  św. Stanisława .Wspomniani  aniołowie  obecni  są  tam  tylko  w  postaci  patronów , czyli  w  sensie  duchowym , a  nie  wizualnym , jak  można  by  się  było   tego  spodziewać .

 

Artykuł ukazał się w archiwalnym numerze Któż jak Bóg 2/2012. Zapraszamy do lektury!