Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. Wziął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc, którego z nich będzie żoną? (Łk 20,27-36)

 

Pan Jezus wykorzystał to pytanie saduceuszów, aby odsłonić różnicę jaka istnieje między małżeństwem a sakramentem małżeństwa i odpowiedział: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania”. 

Poganie małżeństwo i wszystkie związki mężczyzny z kobietą ujmują wyłącznie w wymiarach doczesnych. „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą”. Tak z wielką kulturą Jezus określa ludzi niewierzących – „dzieci tego świata”. Natomiast sakrament małżeństwa zawierają małżonkowie wierzący w zmartwychwstanie Jezusa i swoje. Oni liczą się z czekającym ich życiem wiecznym. Ta wiara odkrywa przed nimi perspektywę życia duchowego. Seks już nie będzie potrzebny, bo w niebie inne wartości będą przeżyciem tak intensywnym, że przy nim poszukiwanie pieszczot ciała byłoby kompromitacją człowieka. Na ziemi przyjemność erotyczna to nagroda za branie odpowiedzialności za poczęcie i wychowanie dziecka, a w niebie nie ma już narodzin ani nie ma wychowania. Jezus mówi o duchowym poziomie życia w wieczności, gdzie nie ma już śmierci. Kto zmartwychwstanie będzie równy aniołom.

 

Człowiek równy aniołom?

Te słowa Jezusa odkrywają ważny wymiar miłości małżonków, o ile decydują się oni na sakramentalny związek. Jest to decyzja wierności. Dlatego Jezus zestawia ich z aniołami i mówi, że będą im równi w wierności. Bo aniołowie w niebie to istoty wierne Bogu. Niewierni aniołowie zostali z nieba strąceni, jeśli więc ktoś w zawarciu sakramentalnego związku ślubuje wierność współmałżonkowi i jej nie dochowuje, nie jest równy aniołom i naśladuje upadłych aniołów. Może więc dzielić ich los. Niewierność małżeńska w sakramentalnym związku zamyka małżonkowi prawo wejścia do nieba.

Różnica między związkami cywilnymi, które zawierają poganie, a związkiem sakramentalnym osób wierzących jest wielka. Sakrament ma na uwadze „wierność we dwoje” – na ziemi, aż do śmierci – i „wierność sobie” – w wieczności. Bo prawdziwa miłość nie umiera, ona trwa wiecznie. W tym związku jest obecny Jezus ze swoją mocą, która nie boi się nawet śmierci. W małżeństwie cywilnym wszystko jest na miarę ludzi – męża i żony. W sakramentalnym małżeństwie wszystko jest na miarę Jezusa. Małżeństwo jest zamknięte w doczesności, a sakrament małżeństwa jest poślubną podróżą w wieczność tych, którzy się kochają. Czasami to może być trudny odcinek na ziemi, ale to jest ciągle poślubna podróż aż do wieczności.

 

Czy jest sens ślubować przy ołtarzu?

Kto nie wierzy w zmartwychwstanie i w Jezusa, nigdy nie zawiera sakramentalnego małżeństwa, nawet jeżeli będzie to robił w kościele przy ołtarzu. O tym sakramencie nie decyduje miejsce tylko żywa wiara. W tej wierze i w wiernej miłości spotyka się mąż z żoną. Jesteśmy świadkami rozpadu sakramentalnych związków i nie należy się temu dziwić, bo jeśli małżonkowie tracą wiarę, nie dochowują sobie wierności. Coraz więcej osób nie wierzy ani w Jezusa, ani w zmartwychwstanie. Oni chcą życie wygrać w oparciu o swoje kalkulatory. Trzeba im na to pozwolić, bo do sakramentalnego związku nie dorastają. I Pan Jezus im na to pozwala.

Spotkanie głęboko wierzących mężczyzny i kobiety jest rzadkim zjawiskiem. A jeśli ich spotkamy – ich wierność jest równa aniołom. Są wierni sobie i Bogu, którego wezwali na świadka swojego ślubu. U żony trzydziestoletniego człowieka stwierdzono nieuleczalną chorobę. Mama mu mówi: „Zostaw ją. Co to za życie z taką chorą? Poszukaj sobie innej”. A on mówi: „Mamo, choćby 50 lat chorowała, ja jej nigdy nie zostawię, bo jej ślubowałem wierność”. „To się wynoście z mojego domu, bo ja nie mogę na to patrzeć”. „Dobrze mamo, wyniesiemy się z tego domu. Ale Tobie nie ślubowałem wierności, a żonie ślubowałem wierność”. Kto rozumie sakrament małżeństwa? Mama? Nie. On rozumie czym jest małżeńska wierność.

Trzeba się liczyć z czysto doczesnym podejściem do małżeństwa i nie wolno młodym, którzy nie wierzą, stawiać wymagań. Jezus im nie stawia. On mówi do nich: „Dzieci tego świata, jeśli chcecie mieć tylko doczesność, proszę bardzo. Niech Wam ta doczesność wystarczy. Ale jeśli jesteście dziećmi Bożymi i wierzycie w zmartwychwstanie swoje oraz moje, to bardzo Was proszę o wierność na miarę aniołów. A decyzja należy do Was. Wtedy wygracie nie tylko doczesność, wygracie również wieczność”. Małżeństwo cywilne to doczesność. Nie rzucajmy na nie kamieni, Chrystus nie rzuca. Sakramentalne małżeństwo to wieczność.

 

Edward Staniek

Opracowanie na podstawie homilii wygłoszonej 10.11.2013 w Kościele Sióstr Felicjanek w Krakowie przy ul. Smoleńsk 6.

 

Tekst ukazał się w Któż jak Bóg 2/2015