W apokryficznej Księdze Henocha Hebrajskiej aniołowie, czyli synowie wysokości, (bnej meromim) są tymi, którzy dokonują pomiarów – posiadają miary i są mierniczymi. Wielką wagę utwór ten przypisuje Metatronowi, tajemniczemu niebiańskiemu bytowi, którego imię niektórzy wywodzą od greckiego słowa „metron” (miara).

 

Natura Metatrona wynika bowiem z jego istotnej funkcji, jaką jest bycie miarą (gr. metron), czy też bycie mierniczym (łac. metator). Idea Metatrona pojawiła się co prawda w judaizmie dopiero w okresie upadku drugiej Świątyni, a więc pod koniec I w. n.e., ale postać anioła dokonującego pomiarów sięga swoimi początkami jeszcze czasów proroka Ezechiela i proroka Zachariasza, czyli VI wieku p.n.e. W wizjach tych proroków, a później także w Apokalipsie świętego Jana, występuje motyw anioła z prętem mierniczym, objawiającego wymiary nowej świątyni (por. Ez 40; Ap 21, 15).

 

Święte Miasto

W świadomości żydowskiej, a następnie chrześcijańskiej, historyczna Jerozolima była uważana za miasto święte. Sakralizacja Jerozolimy dokonała się najpierw poprzez wprowadzenie do miasta Namiotu Spotkania, a następnie przez zbudowanie jego kamiennego odpowiednika w postaci świątyni, która, jak wierzono, była znakiem Bożej obecności w świecie. Uważano, że mieszkanie zbudowane dla Boga na ziemi, jest czymś, co dodatkowo uświęca świat. Plan świątyni w Jerozolimie i jej dokładne wymiary podał sam Bóg (por. Wj 25, 8-9; 35, 35; 1 Krn 28, 19). A zatem to sam Stwórca osobiście wykreślił geometrię jej architektury. Wierzono, że przestrzeń święta, którą człowiek dzieli z Bogiem, musi być ukształtowana wedle boskich wskazówek, a świątynia posiada swój niebiański model, na wzór którego wybudowano ziemski przybytek (por. Mdr 9,8). Była to konsekwencja przekonania, że mieszkanie Boga znajduje się w Niebie, a świątynia jest kopią Jego niebiańskiego pałacu, a więc w tym miejscu dokonuje się przenikanie obu światów (por. Wj 25,40; 25,9). Bóg przebywać miał w przybytku określanym jako Święte Świętych, które uważano za miejsce uobecnienia niewidzialnego Tronu Boga w Niebie i przed wejściem umieszczono posągi cherubów jako strażników Tronu.

Zburzenie Jerozolimy przez wojska babilońskie w 586 p.n.e. rozpoczęło wieloletni okres tak zwanej niewoli babilońskiej. Zadawano sobie wówczas pytanie, dlaczego Jahwe opuścił świątynię i pozwolił na jej zniszczenie. Prorocy tego okresu zaczęli postrzegać aktualne dzieje narodu wybranego w perspektywie eschatologicznej. Tęsknota za świątynią, Jerozolimą i jej przyszłą chwałą, zaczęła zaś nabierać coraz bardziej nieziemskiego i nierealnego charakteru (por. Tb 13, 21-22). W prorockich tekstach z czasów przesiedlenia babilońskiego i okresu powygnaniowego pojawiła się myśl, że odbudowa Jerozolimy i przywrócenie jej świetności nastąpi, gdy Bóg przebaczy Ludowi jego grzechy. Wówczas Jahwe powróci do swojej świątyni i zostanie uznany przez wszystkie narody. W Księdze Izajasza Bóg składa obietnicę, że sam zbuduje Nowe Jeruzalem: „Oto Ja osadzę twoje kamienie na malachicie i fundamenty twoje na szafirach. Uczynię blanki twych murów z rubinów, bramy twoje z górskiego kryształu, a z drogich kamieni – cały obwód twych murów” (Iz 54, 11-12). Odnowione Jeruzalem znalazło się w centrum prorockich wyroczni, mówiących o przyszłym zbawieniu (Iz 2, 1-5; 49, 14-18; 52; 54; 60-62; 65, 17-25; Jr 31,38-40; Mi 4, 1-4; Za 14). Ich cechą charakterystyczną było powiązanie oczekiwań, które mają się spełnić w bliższej lub dalszej przyszłości w wymiarze historycznym, z oczekiwaniami, które wyraźnie wykraczają poza historię i spełnią się w wymiarze eschatologicznym.

 

Mierzenie przyszłej świątyni

Wizję takiej odnowionej Jerozolimy miał prorok Ezechiel, który w 25 roku wygnania ujrzał tajemniczego męża (isz) z prętem mierniczym (midda), który podał mu szczegółowe wymiary przyszłej świątyni: „(…) właśnie tego dnia spoczęła na mnie ręka Pana, i zaprowadził mnie On w Bożym widzeniu do kraju Izraela oraz postawił mnie na pewnej bardzo wysokiej górze, a na niej na wprost mnie było coś, jakby budowa jakiegoś miasta. Zaprowadził mnie tam i oto ukazał się wtedy mąż, który miał wygląd, jakby był z brązu; miał on lniany sznur w ręce oraz mierniczy pręt. Stał on przy bramie. I rzekł do mnie ów mąż: Synu człowieczy, popatrz oczami i przysłuchaj się uszami, i dokładnie uważaj na to, co będę ci ukazywać, albowiem zostałeś tu przyprowadzony po to, abyś to widział. Oznajmij domowi Izraela wszystko, co zobaczysz” (Ez 40, 1-4). Nietrudno domyślić się, że mierniczy z widzenia Ezechiela, posiadający narzędzia architekta do dokonywania pomiarów, jest aniołem, choć słowo to nie pojawia się w tekście. Na nadprzyrodzony charakter tego bytu wskazuje fakt, że jego skóra wydawała się prorokowi jak z brązu. Wyglądał więc jak wykuty z metalu posąg.

Ezechiel towarzyszył tej szczególnej istocie, która zaprowadziła proroka w kierunku świątyni i dokonała dokładnego pomiaru murów, bram, zabrukowanych przestrzeni, przedsionków, krużganków, a wreszcie także dwóch przedziałów i sprzętów. Pomiary dotyczyły zarówno wewnętrznej świątyni, jak i wspólnego obszaru (Ez. 42, 15-20). Opis mierzenia nieistniejącej jeszcze świątyni zajmuje sześć (!) kolejnych rozdziałów księgi. Według Ezechiela podstawą kształtu przyszłego Miasta miał stać się kwadrat, pośrodku którego Bóg umieści przybytek (Ez 48, 16). Do Jerozolimy prowadzić zaś miało dwanaście bram dedykowanych poszczególnym plemionom Jakuba, po trzy w każdym boku (Ez 48, 30-35). Później prorok obserwował wody wypływające ze świątyni, a „mąż ze sznurem mierniczym w ręce” skierował się na zewnątrz, udając się w kierunku wschodnim, aby odmierzać cztery odcinki po „tysiąc łokci” każdy: „Następnie zaprowadził mnie z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. Potem poprowadził mnie ów mąż w kierunku wschodnim; miał on w ręku pręt mierniczy, odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę; woda sięgała aż do kostek. Następnie znów odmierzył tysiąc [łokci] i kazał mi przejść przez wodę: sięgała aż do kolan; i znów odmierzył tysiąc [łokci] i kazał mi przejść: sięgała aż do bioder; i znów odmierzył jeszcze tysiąc [łokci]: był tam już potok, przez który nie mogłem przejść, gdyż woda była za głęboka, była to woda do pływania, rzeka, przez którą nie można było przejść” (Ez 47, 1-5).

 

Idea Niebiańskiej Jerozolimy

Gdy Żydzi powrócili z niewoli, odbudowana przez nich Jerozolima była odległa od przepowiedni proroków z utopijną wizją jej wielkości i materiałów. Prorocy ustawili poprzeczkę tak wysoko, że w ziemskich warunkach po prostu nie dało się jej zrealizować. Przez długi czas nie było nawet zgody władców Persji na odbudowanie murów miasta, co zresztą znalazło dość ciekawą teologiczną interpretację. W drugim rozdziale swojej księgi, prorok i kapłan Zachariasz, być może zainspirowany widzeniem proroka Ezechiela, opisał własną wizję młodzieńca (naar), który ze sznurem mierniczym (midda) mierzył Jerozolimę: „Później podniósłszy oczy patrzyłem. I oto zobaczyłem człowieka ze sznurem mierniczym w ręku. «Dokąd idziesz?» – zapytałem. A on rzekł: «Chcę przemierzyć Jerozolimę, aby poznać jej szerokość i długość». I wystąpił anioł, który do mnie mówił, a przed nim stanął inny anioł, któremu on nakazał: «Spiesz i powiedz temu młodzieńcowi: Jerozolima pozostanie bez murów, gdyż tak wiele ludzi i zwierząt w niej będzie. Ja będę dokoła niej murem ognistym – wyrocznia Pana – a chwała moja zamieszka pośród niej” (Za 2, 5-9).

Ponieważ odbudowa Jerozolimy z okresu perskiego nie spełniła oczekiwań narodu izraelskiego, pojawiła się idea niebiańskiego Jeruzalem, utworzonego przez Boga w sposób nadprzyrodzony w czasach eschatologicznych (Tb 13, 10-18; por. TestDan 5, 12-13; HenEt 90, 28-29). Motyw Niebiańskiej Jerozolimy, która kiedyś zastąpi ziemską powraca jak refren w całej żydowskiej literaturze międzytestamentalnej (4 Ezd 7,26; 10, 25-28; 13, 36). W Qumran odnaleziono teksty (fragmenty manuskryptów z grot 1, 2, 4, 5 i 11), które opisują idealne przyszłe miasto, którego nazwa co prawda nie jest wymieniona, ale nie ma najmniejszych wątpliwości, że chodzi o Jeruzalem. Jerozolima i świątynia na Syjonie jako miejsce dopełnienia się świata, pojawia się w apokryficznym Wniebowzięciu Mojżesza. W 2 Księdze Barucha Bóg zapowiada, że Jerozolima stanie się miejscem eschatologicznego sanktuarium. Według Syryjskiej Apokalipsy Barucha Bóg zbuduje nadprzyrodzoną Jerozolimę, opatrzoną w mury i bramy, a wieże strzeżone będą przez aniołów z Michałem Archaniołem na czele. IV Księga Ezdrasza przedstawia z kolei obraz eschatologicznego Miasta o potężnych fundamentach (4Ezd 10,44), niezwykłym blasku oraz wielkości (4Ezd 10, 55).

 

Wizja św. Jana

Temat Świętego Miasta, znajdującego się w Niebie, zajmuje bardzo istotne miejsce w teologii ostatniej księgi Nowego Testamentu. Powraca w niej również motyw dokonywania pomiarów. W Apokalipsie św. Jana mierniczym jest początkowo sam wizjoner: „Potem dano mi trzcinę podobną do mierniczego pręta, i powiedziano: Wstań i zmierz Świątynię Bożą i ołtarz, i tych, co wielbią w niej Boga” (Ap 11, 1). Narzędziem pomiaru jest tu trzcina (kalamos). To samo słowo zostało użyte w Ewangeliach na określenie szyderczego „berła”, które wraz z koroną cierniową dano Jezusowi (Mt 27,29 ). Żołnierze używali tej trzciny, aby uderzać Jezusa w głowę (Mt 27,30; Mk 15, 19). Termin „kalamos” oznacza roślinę, która w dolinie Jordanu dorastała do wysokości 15-20 stóp. Miała ona łodygę pustą i lekką, a jednocześnie na tyle sztywną, że była idealna do stosowania w charakterze pręta pomiarowego. O ile jednak mierzenie świątyni i ołtarza, nie wzbudza zbyt wielkiego zdziwienia, to dość tajemniczo (a może nawet bezsensownie) brzmi polecenie zmierzenia tych, którzy oddają Bogu cześć. Jak za pomocą trzciny można mierzyć czcicieli Boga? To pokazuje dobitnie, że mierzenie ma tu charakter symboliczny. Nie chodzi tylko o rozmiary, ale o coś znacznie więcej.

Od 21 rozdziału Apokalipsy Jana rozpoczyna się opis apokaliptycznego Miasta, składającego się z drogocennych metali i kamieni szlachetnych, użytych do budowy jego murów: „I przyszedł jeden z siedmiu aniołów, co trzymają siedem czasz pełnych siedmiu plag ostatecznych i tak się do mnie odezwał: «Chodź, ukażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka». I uniósł mnie w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miasto Święte – Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga” (Ap 21, 9-10). Ujrzenie Niebiańskiej Jerozolimy to jednak nie wszystko. Jan musi być jeszcze świadkiem zdejmowania jej wymiarów zgodnie z Ez 40,3.5. Ta symboliczna czynność ma wykazać ostateczną doskonałość dzieła Bożego, jakim jest Nowe Jeruzalem. Pomiaru dokonuje anioł towarzyszący Janowi (czyli jeden z siedmiu dysponentów czasz z plagami gniewu Bożego): „A ten, który mówił ze mną, miał złotą trzcinę jako miarę, by zmierzyć Miasto i jego bramy, i jego mur” (Ap 21, 15). Do mierzenia niebiańskiej Jerozolimy wykorzystuje on jako miarę (metron) złotą trzcinę. Pręt pomiarowy jest tu określony greckim słowem „hrabdō”, oznaczającym także „rózgę żelazną”, którą Mesjasz będzie paść swój lud (Ap 2, 27; 12, 5; 19, 15), co prawdopodobnie ma kolejne symboliczne znaczenie.

 

Wymiary i budulec Niebiańskiej Jerozolimy

W wizji nowego stworzenia (Ap 21, 1-8) Niebiańskie Jeruzalem jest Miastem znajdującym się w Niebie, a zarazem rzeczywistością, która w czasach ostatecznych zstąpi z Nieba na odnowioną Ziemię, czyli świat, z którego definitywnie zostało usunięte zło. Według opisu zawartego w Apokalipsie, Miasto Boga ma kształt idealnego gigantycznego sześcianu: „A Miasto układa się w czworobok i długość jego tak wielka jest, jak i szerokość. I zmierzył Miasto trzciną poprzez dwanaście tysięcy stadiów: długość, szerokość i wysokość jego są równe” (Ap 21, 16-17.) Przez przyjęcie tej figury geometrycznej autor Apokalipsy pragnął wskazać na doskonałość i trwałość Niebiańskiego Miasta niebiańskiego. Kwadrat był bowiem symbolem kosmosu i doskonałości. Przestrzenny kształt tworzący bryłę sześcianu, był dla Greków symbolem nieprzemijającej trwałości, czegoś, co nie może ulec zniszczeniu. Formę sześcianu miało również Miejsce Najświętsze w świątyni Salomona (1 Krl 6,20) oraz w świątyni z wizji Ezechiela (Ez 41,4). Każdy bok Miasta według Jana miał liczyć dwanaście tysięcy stadiów długości (tzw. furlongów), co po przeliczeniu daje nam ok. 2220 kilometrów (!). Dla porównania szczyt Mount Everestu, znajduje się „jedynie” nieco ponad 8,5 km nad poziomem morza. W Apokalipsie znajdziemy też informację, że mur ma 144 łokcie grubości (czyli około 70 m.), co ma sens symboliczny związany z liczbą opieczętowanych (por. Ap 7, 4): „I zmierzył jego mur – sto czterdzieści cztery łokcie: miara, którą ma anioł, jest miarą człowieka” (Ap 21, 14). Informacja, że anioł zmierzył miasto według miary ludzkiej (metron anthropou ho estin angelou), sugeruje, że istnieje różnica pomiędzy naszym systemem miar a niebiańskim, ale podana wielkość miasta jest akurat literalna, rzeczywista, (ludzka).

Budulcem Miasta jest według autora drogocenny kruszec i szlachetne kamienie we wszystkich kolorach, symbole niezniszczalnej piękności i niewyczerpanego bogactwa. (por. Iz 54,11.12). Co ciekawe według Pawła przy pomocy takiego samego budulca powinniśmy budować również nasze życie tu na ziemi, gdyż tylko on przetrwa w ogniu sądu (1 Kor 3,12-14). Drogocenny materiał, z którego wszystko jest wykonane (Ap 21, 18-21), wskazuje, że w tym, co uczynił Bóg, nie ma miejsca na jakikolwiek brak – wszystko jest piękne, cenne i trwałe. Fundament Świętego Miasta składa się z 12 warstw, a każdą zdobi inny rodzaj drogocennych kamieni. Są to kolejno: jaspis, szafir, chalcedon, szmaragd, sardoniks, krwawnik, chryzolit, beryl, topaz, chryzopraz, hiacynt i ametyst. Taki układ nawiązuje do kamieni znajdujących się na pektorale arcykapłana, które miały symbolizować 12 plemion Izraela. Tu na poszczególnych warstwach wypisane są imiona 12 apostołów. Według Apokalipsy św. Jana Niebiańską Jerozolimę otacza mur z jaspisu wysokości 144 łokci (a zatem siedemdziesięciometrowy), w którym znajduje się dwanaście otwartych szeroko bram, po trzy z każdej strony (Ap 21,17-18). Każda brama zrobiona jest z jednej jedynej perły, symbolu jedności, czystości, piękna i kosztowności (Ap 21,21). Przy każdej bramie stoi anioł, który czuwa nad wybranymi, wchodzącymi do miasta i zapobiega, aby nic nieczystego nie wśliznęło się wraz z nimi (Ap 21, 12.27). Bramy nie są nigdy zamknięte, czyli nie trzeba obawiać się żadnego wroga i zawsze zapewniony jest wolny wstęp do społeczności Bożej. Miasto zbudowane jest więc z czystego jak kryształ złota symbolizującego czystość życia, nieśmiertelność, doskonałość, mądrość i majestat Boga. Jednocześnie złoto wyobraża idealną przestrzeń i przenikające wszystko światło.

Miasto Święte, Jeruzalem przygotowane przez Boga dla ludzi, ma w swoim centrum samego Boga i Baranka. W Niebiańskiej Jerozolimie nie ma miejsca na świątynię podobną do świątyni z ziemskiej Jerozolimy: „A świątyni w nim nie dojrzałem: bo jego świątynią jest Pan Bóg wszechmogący oraz Baranek” (Ap 21, 22). W miejscu, w którym panuje pełna wspólnota między Bogiem a ludźmi, nie potrzeba więcej świątyni zbudowanej przez człowieka. On jest „wszystkim we wszystkich”, Jego obecność wypełnia całe Miasto i wszystkie serca. A zatem nie ma tu świątyni, gdyż de facto samo Miasto jest świątynią. Cała Niebiańska Jerozolima pełni rolę dawnej świątyni jerozolimskiej, stanowiąc centrum czczenia niczym nie przysłoniętego Boga, ponieważ jest ona miejscem przebywania Baranka.

 

Roman Zając

 

 

Artykuł ukazał się w archiwalnym numerze Któż jak Bóg 4/2016. Zapraszamy do lektury!