Kochani!

 

Czy wiecie, który święty jest najbardziej milczącym świętym? To Święty Józef. Choć w Ewangeliach mamy zapisane kilka wydarzeń, w których jest on obecny, to żaden z Ewangelistów nie zanotował ani jednego słowa, które wypowiedział. Czyżby Święty Józef był niemową? Nic podobnego. Ale ten Święty bardziej wolał słuchać, niż mówić.

A  miał bardzo wyczulony słuch. Dzięki temu słyszał dokładnie, co Anioł szepce mu do ucha.

Pewnie powiedzielibyście, że to święty niedzisiejszy. Bo kto dziś chce i potrafi milczeć? No i po co milczeć, kiedy pod ręką jest tyle ciekawych rzeczy, które ciszę mogą skutecznie wypełnić. Cisza męczy współczesnych ludzi. Wszystko wokół musi rozbrzmiewać, szumieć, krzyczeć… czyli, jak to mówią niektórzy „dawać po uszach”.

  Cisza drażni, bo kiedy cisza „dzwoni w uszach” dochodzi do głosu sumienie, a tego głosu akurat nie wszyscy chcą słuchać.

  Wkrótce przeżywać będziemy Wielki Post. Czas szczególnego wyciszenia i modlitwy. Na jego dobre przeżywanie życzę Wam, abyście znaleźli chwile, w których odłożycie słuchawki, wyciszycie głośniki, wyłączycie wszystkie odbiorniki, a zasłuchacie się w ciszę. Bo tylko w niej przychodzi Bóg. W ten sposób nie przegapicie radości ZMARTWYCHWSTANIA.

                                      Serdecznie Was pozdrawiam, pamiętając w modlitwie-

                                                                                       

Lucylla Artwik, michalitka

Artykuł ukazał się w Któż jak Bóg 1/2011