Krzyk milczenia Jezusa

Na pierwszej lekcji miesiąca mam z uczniami układ: albo oni zadają mi przez całą lekcję pytania dotyczące wiary, filozofii lub moralności albo ja pytam na ocenę. Jak dotąd pytań sporo. Często młodzieńczy idealizm spotyka się z życiem, któremu zło nie jest obce. Pada często pytanie: „Dlaczego Bóg milczy?”. Na kartach Biblii w niektórych momentach też słyszymy dzwoniące w uszach milczenie Boga.

Milczenie przed Piłatem

Jedno z chrześcijańskich pism mówi, że król Herod nie tylko chciał porozmawiać z Jezusem, bo był Go ciekaw. Można tam przeczytać, że córka Herodiady – ta sama, która tańczyła przed gośćmi i poprosiła o głowę Jana Chrzciciela, cierpiała na pewien niedowład. Według tego przekazu król miał nadzieję na cud. Ale nie miał wiary. Cudu nie było, jak również rozmowy z Jezusem. Można powiedzieć, że Jezus milczy w obliczu grzechu. Ale nie jest to prawda.

Milczenie pod krzyżem

Gdy Jezus niesie krzyż niewiele słów pada od niego. Wśród zamętu krzyków, spekulacji, a może i zakładów czy da radę jest przejmująca cisza Jezusa. Niesie krzyż – pozwala sobie pomóc Szymonowi – ale w gruncie rzeczy zachowuje ciszę. Dlatego, że jest nieludzko zmęczony? Milczy w obliczu tłumu, który nie jest mu przychylny? Chyba nie jest to prawda.

Milczenie dzisiaj

Moi uczniowie twierdzą, że dzisiaj, gdyby przemawiał wprost, łatwiej byłoby wierzyć. Ale nie jest to prawda. Jezus milczy u Heroda i niosąc krzyż, bo nic więcej nie musi mówić. Wszystko co chciał powiedzieć, powiedział słowem i czynem. Jak to mówi znane powiedzenie: nic dodać i nic ująć. Dzisiaj też nie ma gorącej potrzeby, by słuchać czegoś nowego, bo wszystko co powinno jest już zawarte w Ewangelii. Tak jak słowa z Góry Tabor: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 17,1-9). I to jest Prawda. Słyszysz ją?

Artykuł ukazał się w archiwalnym numerze Któż jak Bóg 3/2013. Zapraszamy do lektury!