Moc błogosławieństwa

„Wstańcie, błogosławcie Pana, Boga naszego!” (Ne 9, 5b)

 

Modlitwa: Duchu Święty, pomóż mi wejść w Błogosławieństwo Boga, przyjąć Jego moc i przekazywać  wszystkim, których spotykam. Daj mi poznać, że siła chrześcijanina nie leży w przemocy słów, w rywalizacji, ale w paradoksalnym zwycięstwie błogosławieństwa nad przekleństwem i złorzeczeniem. Wprowadź mnie w tajemnice Słowa Bożego, które pokazuje mi ścieżki błogosławieństwa. Przyjdź Duch Prawdy i Łagodności….

Otwórz Biblię, wejdź z wiarą w Boże czytanie i proś, aby ogarnęło Cię Błogosławieństwo samego Boga. Czytaj werset po wersecie i słuchaj mówiącego Pana. On wskaże  drogę, jaką powinni wędrować chrześcijanie po wszystkie wieki, niezależnie od zmieniających się czasów. Wśród nich jesteś Ty i ja…

 

Wstańcie, błogosławcie , Boga naszego … (Ne 9,5b-6a)

Daniel mówił tymi słowami: <<Niech będzie błogosławione imię Boga po wszystkie wieki wieków… On to zmienia okresy i czasy, usuwa królów i ustanawia królów (Dn 2, 20-21a)

«Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś». Lecz On rzekł: «Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je».(Łk 11,28)

Pójdźcie błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata, bo byłem godny, a daliście Mi jeść…
(
Mt 25,34-35)

A kiedy im umył nogi ….rzekł do nich: <<Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Jeżeli Ja Pan i Nauczyciel umyłem wam nogi, to wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować (J 13.12.16-17)

Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch chwały, Boży Duch na was spoczywa (1P 4,14)

Błogosławcie tych, którzy was prześladują! Błogosławcie, a nie złorzeczcie. Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj(Rz 12,14.17.21)

Słowo konfrontuje życie. Jak żyć w takich paradoksach? Ktoś ubliży mi, obmówi, zabierze dobre imię, zawsze chce pierwszy, najważniejszy, a ja mam błogosławić, gdy on złorzeczy, zdradza…? Czy można przyjąć to Słowo, patrząc na świat polityki, na zazdrości, i złorzeczenia także w pracy, w  rodzinach, sąsiedztwach …? A co z tymi, którzy walczą z Bogiem, którzy niszczą Biblię i przeklinają Słowo Boga? Czy Chrystus, który widzi błogosławieństwo w umywaniu nóg, w traceniu życia dla innych, w przyjmowaniu krzyża dla Jego Imienia, znajdzie jeszcze swoich naśladowców? Czy znajdzie tego naśladowcę we mnie?  A przecież taki rodzaj miłości i błogosławieństwa wyróżnia tylko chrześcijan.

„Wstańcie! Błogosławmy Pana!”Jest jednak zbawcze antidotum na narzekanie, na szemranie, na złorzeczenie, a nawet na przekleństwo. Tak, to prawda, wszyscy jesteśmy zranieni skutkami grzechu pierworodnego i demon walczy o to, abyśmy szli jego drogami, a nie drogami Pana. Nie mamy w sobie mocy błogosławieństwa tych, którzy  nam złorzeczą. Trzeba najpierw przyjąć tę zdolność od Pana, wyciągnąć ręce po Jego błogosławieństwo, a otrzymawszy, kłaść tam, gdzie go brak….

Błogosławieństwo mocniejsze jest od przekleństwa demona, którego należy z pomocą św. Michała: ”strącać do piekła”, ale ludzi wciąż ratować od piekła, tocząc o nich „bezkrwawy bój” jak bł. Bronisław Markiewicz ….

Błogosławieństwo działa jak egzorcyzm”– powiedział na rekolekcjach  jeden
z moich współbraci michalitów.  Drugi przytaczał przykład młodych ludzi, którzy wyszli w milczeniu do ewangelizacji w miejscach publicznych i wszędzie, gdzie dotarli, przekazywali błogosławieństwo Boga. Jedna osoba była świadkiem kłótni małżonków w parku, którzy na jej oczach podarowali sobie przebaczenie. Gdy kłócący się tam ludzie przeklinali,  młody chrześcijanin błogosławił

i błogosławieństwo pokonało przekleństwo. To świadectwo musiało być bardzo mocne, bo „przykleiło” się i do mego serca jako przesłanie w mojej michalickiej duchowości. Błogosławić w ten sposób, to naprawdę wołać życiem: „Któż jak  Bóg”.

Błogosławieństwo poszerza serce i wyzwala z egoizmu.

Na początku września, pielgrzymowałam  z młodymi siostrami do Sanktuarium św. Krzyża w Klimkówce k. Rymanowa. Dziękowałyśmy za łaskę naszego powołania i prosiłyśmy o dar odwagi dla młodych ludzi, którzy słyszą wołanie Pana do życia konsekrowanego. Podjęłyśmy decyzje, że pójdziemy z pogodną twarzą, w całkowitej ciszy, ponieważ droga jest zagęszczona od samochodów a naszą misją będzie błogosławienie w sercu tych, których mijamy. Bóg dawał każdej z nas wiele radości i pokoju z tego,  że nawet ci, którzy na nas trąbili, czy stukali się w głowę, mogli otrzymać łaskę Pana. Pewnie nikt z tych ludzi nie zastanawiał się, że jest obecny z naszej modlitwie, że jest oddawany Bogu, że  ktoś wędrujący  w ciszy prosi dyskretnie o jego zbawienie. Gdy niosąc w sobie ducha błogosławieństwa, weszłyśmy na polne drogi, bo małe  sanktuarium leży w malowniczym pejzażu przyrody, mijałyśmy także  upracowanych rolników, którzy zbierali ziemniaki z pobłogosławionej ziemi. Nie wiem, komu bardziej było potrzebne błogosławieństwo, czy im, czy mnie. Przecież i  moje serce budziło się do wdzięczności Bogu, do uwielbienia Go za Jego hojne dary, za ludzi, którzy niosą konkretną historię, trud, cierpienie, radość…. Przecież w tych mijanych przez nas domach, toczyło się konkretne ludzkie życie…. Tyle razy wcześniej przechodziłam obok tych ludzi zajęta tylko swoimi sprawami….

Błogosławieństwo pomaga godnie znosić cierpienie. Kilka dni temu widziałam w szpitalu niecodzienny obraz. Młode małżeństwo czuwało nad łóżeczkiem bardzo ciężko chorego synka (miał dopiero dwa tygodnie, a jego życie było poważnie zagrożone). Przez dziewięć miesięcy błogosławionego stanu, dziecko było niesione w modlitwach wielu osób, aby mogło przyjść na świat i aby jego młoda mama, mimo ciężkiej choroby, mogła ocalić to kruche życie. Gdy modliliśmy się razem o łaskę uzdrowienia w obecności relikwii bł. Jana Pawła, zobaczyłam,  ze tato dziecka głaszcząc go po głowie, czyni znak krzyża na jego czole. A potem, gdy zapłakana  mama Jasia, oparła głowę na ramieniu męża, on uczynił jej także znak krzyża na głowie. Błogosławieństwo ojca i męża, w tym przypadku pomaga godnie i po chrześcijańsku przeżyć doświadczenie chodzenia po granicy życia i śmierci, a tak naprawdę błogosławieństwo rodziców sięga aż do wieczności.

A ja, pisząc te słowa, błogosławię Boga w sercu każdego Czytelnika, modlę się, by został dyskretnie pociągnięty do grona tych, którzy zwyciężają błogosławieństwem narzekanie, sianie kąkolu, zatwardziałość serc, złorzeczenia, bo: Któż jak Bóg!

 

S. Leonia Przybyło – michalitka

 

 

Artykuł ukazał się w listopadowo-grudniowym numerze „Któż jak Bóg” 6-2011. Zapraszamy do lektury!