Nadobowiązkowa lekcja teologii

„Wiecie kiedy polubiłam religię? Któregoś roku po świętach Bożego Narodzenia. Bo wcześniej to chodziłam na religię z powodu rodziców, którzy kazali. Jakoś nie miałam szczęścia do katechetek, zwykle trafiałam na osoby nudne i nieżyciowe.

Na święta zwykle jeździmy do dziadków na wieś. Dziadkowie są młodzi, dziadek jest leśniczym i mają wspaniałe warunki, aby nas zaprosić. A jak babcia gotuje!!!! Może nawet i niewiele lepiej niż mama, ale babcia ma czas, nie musi codziennie jeździć do pracy.

Dziadek pierwszego dnia Świąt po codziennym spacerze do karmników dla zwierząt uznał, że jestem wystarczająco dorosła, aby ze mną poważnie porozmawiać. Zaprosił mnie więc do pokoju i włączył płytę z kolędami. Słuchaliśmy przez chwilę, a potem…  usłyszałam taki wykład teologii, którego pewnie by się nie powstydził nasz proboszcz. Dziadek opowiadał trochę o historii Polski, o zaborach i carskich prześladowaniach, o Prusach i Galicji. Mówił, że czasem nie wolno było po Polsku rozmawiać i uczyć w szkołach. I mówił o mądrym polskim narodzie, który zawsze umiał znaleźć jakieś sposoby, aby obchodzić niesprawiedliwe zarządzenia. W tle grały kolędy. Potem dziadek zapytał, czy domyślam się, czemu opowiada mi o tym właśnie teraz… Milczałam, a on sam zaczął pokazywać na przykładach, jak w tekstach kolęd zawarta jest prawie cała teologia… O Synu Jednorodzonym, który dwa razy się rodził, o niepokalanej Matce, o prorokach, którzy zapowiadali Zbawiciela i o pasterzach, którzy przed mędrcami wypatrzyli Dzieciątko i usłyszeli głos niebios. To mi się stało takie bliskie… Od trzech lat bardzo włączyłam się w lekcje religii, namówiłam nawet naszą klasę, abyśmy bawili się w taką zabawę na spostrzegawczość – kto w kolędach zauważy więcej prawd wiary… A może i Wy spróbujecie?”

 

Nie tylko dziadkowie

Chciałbym zaprosić Was wszystkich, aby szukać dobrych pomysłów i wprowadzać je w życie. Słyszałem o rodzeństwu, które – odwrotnie niż dziś słyszeliśmy – zachęciło rodzinę, aby zorganizować wieczór śpiewania kolęd. I okazało się, że właśnie dla dziadków – w dniu ich święta – okazało się to wielkim ożywieniem, powrotem do pięknych chwil, a nawet okazją do spowiedzi po wielu latach…

Dobre pomysły mogą pochodzić również od młodych…

 

Ks. Zbigniew Kapłański

 

Artykuł ukazał się w styczniowo-lutowym numerze „Któż jak Bóg” 1-2013. Zapraszamy do lektury!

POST TAGS: