Po wniebowstąpieniu Jezusa Chrystusa, gdy uczniowie wpatrywali się jeszcze w obłok, który zakrył Pana, pojawili się dwaj mężowie w białych szatach (Dz 1, 10-11), znani już z Łukaszowego opisu odwiedzin kobiet przy grobie (por. Łk 24, 4). W ich retorycznym pytaniu „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” można doszukać się lekkiego wyrzutu.

 

Próżne jest dalsze wpatrywanie się w niebo. Uczniowie nie zostali powołani do biernego wyczekiwania na powrót Syna Bożego. Teraz stoi przed nimi zadanie wskazane przed chwilą przez Pana – mają być Jego świadkami aż po krańce ziemi (Dz 1, 8). Rozpoczął się czas wytrwałej pracy w winnicy Pańskiej – czas Kościoła. Działalność apostołów bardzo szybko natknęła się jednak na przeszkody, które należało usunąć, gdyż zagrażały one dalszemu istnieniu wspólnoty wierzących w Chrystusa.

 

Wyzwoliciel

Dzieje Apostolskie wspominają o dwóch interwencjach anielskich, związanych z działaniami Sanhedrynu skierowanymi przeciwko uczniom Chrystusa. Za pierwszym razem Anioł Pański interweniował, gdy wszyscy apostołowie z grona Dwunastu zostali wtrąceni do więzienia. Po ich cudownym uwolnieniu Anioł przypomniał im, że zostali zobowiązani do dawania świadectwa o Zmartwychwstaniu i wezwał, aby z odwagą pełnili swe posłannictwo (Dz 5, 19-21). Wobec niewyjaśnialnego uwolnienia apostołów, członkowie Sanhedrynu przyjęli bardziej łagodną taktykę postępowania.

Druga cudowna interwencja to uwolnienie samego Piotra, uwięzionego tym razem na rozkaz Heroda Agryppy I (por. Dz 12, 1-17). Przy uwolnieniu Piotra Anioł Pański wyraźnie pełni rolę wybawiciela i przewodnika. Działanie Anioła jest odpowiedzią na modlitwę Kościoła. Św. Łukasz pisze bowiem: „Strzeżono więc Piotra w więzieniu, a Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga” (Dz 12,5). Ilustruje to postawę wspólnoty chrześcijańskiej wobec zagrożenia i prześladowania. Moc nieustannej modlitwy Kościoła dociera do Boga i Pan wysłuchuje jej – posyła swojego Anioła by uwolnił Piotra tuż przed procesem, który niechybnie zakończyłby się wyrokiem śmierci.

Opowiadanie to przywodzi na myśl opis wyzwolenia Izraela z niewoli egipskiej, a więc żydowską Paschę. Działania podejmowane przez Piotra – któremu zostaje polecone, aby pospiesznie podniósł się i przepasał – nawiązują do czynności narodu wybranego podjętych w noc wyzwolenia, kiedy zostało mu polecone, aby w pośpiechu spożył baranka, mając przepasane biodra, sandały na nogach, laskę w ręku, gotowy był do wyjścia z kraju (por. Wj 12, 11). Tak samo Piotr może zawołać: „teraz rzeczywiście wiem, iż Pan posłał swego anioła i wyrwał mnie z ręki Heroda” (Dz 12, 11). Anioł-wyzwoliciel przywodzi na myśl nie tylko Anioła z nocy wyjścia z Egiptu, lecz również tego z poranka Zmartwychwstania Chrystusa. Dzieje Apostolskie opowiadają bowiem: „I oto ukazał się mu Anioł Pana i jakieś światło rozbłysło w celi. Dotknął on Piotra w ramię i zbudził go” (Dz 12, 7). Światło, jakie wypełniło pomieszczenie więzienia, oraz sama czynność obudzenia Apostoła, przywołują na myśl wyzwalające światło, który zwycięża mroki nocy i zła. Z kolei końcowe wezwanie: „Załóż płaszcz i chodź za mną” (Dz 12, 8), przywołuje słowa powołania Piotra przez Jezusa (por. Mk 1, 17), powtórzone po Zmartwychwstaniu, nad jeziorem Tyberiadzkim, gdzie Pan dwukrotnie powiedział: „Chodź za Mną” (J 19, 22). Działanie Anioła jest dowodem na to, że Bóg nieustannie kieruje Kościołem i otacza go swą nadzwyczajną opieką.

Wybawienie Piotra od śmierci było konieczne, gdyż jego osoba miała ogromne znaczenie dla młodego jeszcze Kościoła. To on przecież zgodnie z wolą Jezusa przewodził w gronie Dwunastu. On zabierał głos w imieniu Kościoła, on miał być tego Kościoła skałą i fundamentem. On miał jednoczyć i utwierdzać braci. Trzydzieści lat później Piotr zginął w Rzymie męczeńską śmiercią, oddając życie za wiarę w Jezusa Chrystusa, w prześladowaniach rozpoczętych przez cesarza Nerona. Biskupi Rzymu natomiast, zaczęli być uważani przez chrześcijan za tych, którzy mają wobec całego Kościoła pełnić posługę Piotrową.

Podobny charakter miała zresztą interwencja anioła podczas podróży apostoła Pawła do Rzymu. Anioł ukazał się Pawłowi i zapewnił, że on i wszyscy inni na zagrożonym rozbiciem statku ocaleją, ponieważ Paweł musi stanąć przed Cezarem (Dz 27, 23n; por. Dz 23, 11). Zgodnie bowiem z wolą Bożą obaj najważniejsi Apostołowie, Piotr i Paweł, mieli znaleźć się w Rzymie. To Bóg postanowił, że ich życie znajdzie swoje dopełnienie w odpowiednim czasie i w miejscu, które stanie się sercem Kościoła.

 

Wykonawca kary

Zupełnie inny charakter ma interwencja Anioła, która dotyczy wymierzenia kary królowi Herodowi Agryppie I (Dz 12, 18-23). Katalog grzechów wnuka Heroda Wielkiego możemy z dużym prawdopodobieństwem zrekonstruować na podstawie Dziejów Apostolskich – wszczęcie okrutnych prześladowań chrześcijan, ścięcie apostoła Jakuba, uwięzienie Piotra z zamiarem pozbawienia go życia, ukaranie śmiercią strażników, którzy nie byli niczemu winni, gniew na mieszkańców Tyru i Sydonu, przypuszczalnie nieuzasadniony. Wszystkie te przewinienia znajdują swoją kulminację w jednym – w uzurpowaniu sobie chwały Bożej. Herod nie wyraził protestu, gdy pogańscy mieszkańcy Tyru i Sydonu nazwali go bogiem, co było wielkim bluźnierstwem. I oto ów pyszny, arogancki władca w chwili swego triumfu ginie nagle w zaskakujący i nadnaturalny sposób. Jego śmierć musiała być naprawdę spektakularna, bo zanotował ją nawet żydowski historyk Józef Flawiusz, który pisał przecież wiele lat później (!) (por. Józef Flawiusz, Dawne Dzieje Izraela, Ks. XIX, Roz. VIII). Łukasz widział w śmierci Heroda Agryppy interwencję Anioła Pańskiego, co zawarł w lakonicznym stwierdzeniu: „Natychmiast poraził go Anioł Pański za to, że nie oddał czci Bogu. I wyzionął ducha, stoczony przez robactwo” (Dz 12, 23). Czyn Anioła Pańskiego przypomina działania aniołów, którzy karali władców w Starym Testamencie. Stanowi jednak zarazem dalszy ciąg pomocy udzielanej przez aniołów Kościołowi apostolskiemu. Jedną z takich przeszkód był władca, który zabił apostoła Jakuba i próbował zabić Piotra. Nie bez powodu następny werset po relacji o śmierci króla brzmi: A słowo Pańskie rozszerzało się i rosło” (Dz 12, 24).

 

                                                                                                            Roman Zając

 

 

Artykuł ukazał się we wrześniowo-październikowym numerze „Któż jak Bóg” 5-2012. Zapraszamy do lektury!