Jeśli chcesz by twoje życie miało sens, dobrze by było, gdybyś odkrył swoje wewnętrzne powołanie, czyli usłyszał w sobie to, do czego woła cię Bóg.

 

„Tylko aby koń nie schodził z drogi”

Gdy rozmyślałem nad księgą Tobiasza, czytałem równocześnie książkę Elisabeth Mardorf: ”Pozytywna zmiana”. Mając katolicką duszę nie ze wszystkim się zgadzałem, ale jeden fragment zapadł mi w pamięci. Opowiada on o wydarzeniu, które miało miejsce w młodości Miltona Ericksona: „Kiedy słynny amerykański psychoterapeuta Milton Erickson był jeszcze młody, na podwórko jego domu zabłąkał się obcy koń. Nikt nie wiedział czyją jest własnością. Nie miał żadnego znaku. Milton podjął się jednak odnalezienia właściciela. Wsiadł na jego grzbiet, zaprowadził go do drogi, a potem pozwolił mu iść zupełnie swobodnie. Tylko wtedy, gdy koń chciał jeść trawę i zbaczał z drogi, interweniował. Koń, szedł więc spokojnie i samodzielnie. Tak droga przebiegała kilka kilometrów aż wszedł na podwórko pewnego gospodarstwa. Właściciel był bardzo zdziwiony. Zapytał Miltona: „Skąd wiedziałeś, że to nasz koń?” Erickson odpowiedział: „Ja nie wiedziałem, ale koń wiedział. Zatroszczyłem się tylko, by koń nie schodził z drogi”.

W księdze Tobiasza takim „koniem” – pomyślałem z humorem – jest Tobiasz, a anioł Rafael jest ”Miltonem Ericksonem”. To Rafał pokazał nowy kierunek życia Tobiaszowi i doprowadził go do skarbu i Sary! Tobiasz sam by tam nie doszedł! Podobnie i my błądzimy i gubimy swego Pana – gubimy Boga, gubimy sens i cel życia i potrzebujemy kogoś, kto by nam pomógł to wszystko odnaleźć. Potrzebujemy kogoś, kto by nam pomógł odnaleźć drogę, ale bez przymusu. Potrzebujemy anioła albo człowieka o jego usposobieniu.

 

Przypomnieć sobie drogę

Gdy odkrywałem swoje powołanie nie znalazłem nikogo, kto by mnie po ludzku nieustannie w nim umacniał. I może nawet lepiej, bo znaki od Boga docierały do mnie bez żadnej przeszkody, nikt, żaden człowiek, nie mógł stanowić dla mnie aberracji w ich odbiorze. Sądzę jednak, po latach, że dyskretnie pomagał mi mój anioł, gdyż miewałem natchnienia i znaki, których bez jego pomocy nie mógłbym rozpoznać.

Każdy krok, który podejmowałem, by osiągnąć mój cel, czyli wstąpienie do zakonu, już wcześniej był wewnątrz mnie. Zupełnie jakbym sobie przypominał drogę, a nie ją dopiero odkrywał.

 

Powołanie mechanika

Potrzebujemy bardzo anioła, który by pomógł nam delikatnie odkryć najgłębsze pragnienie, czyli przeznaczanie i dojść do drogi naszego powołania, a później odnaleźć cel. Mówiąc słowo „powołanie”, wcale nie mam na myśli jedynie powołania do życia konsekrowanego, choć i o takim też oczywiście mowa. Istnieje powołanie do małżeństwa, kapłaństwa, zakonu. Istnieją też powołania zawodowe: powołanie lekarskie, powołanie do bycia policjantem, nauczycielem, powołanie do bycia obrońcą pokrzywdzonych jak też powołanie misyjne, powołanie do pomocy najbiedniejszym, powołanie do obrony skrzywdzonych dzieci albo do opieki nad porzuconymi, powołanie do wspierania załamanych, do bycia psychologiem albo nieocenioną pielęgniarką, powołanie do zarządzania jak i do służenia, nawet do bycia mechanikiem samochodowym. Istnieją osoby, które wykonują prozaiczne zawody i są szczęśliwe i istnieją artyści, którzy żyją na progu rozpaczy. Święty Józef był… stolarzem czy też budowniczym domów – nic wyjątkowego!

Sens życia i odkrycie powołania są jednak ze sobą ściśle związane. Bo powołani jesteśmy przede wszystkim do zbawienia, ale aby je osiągnąć otrzymujemy powołanie do konkretnych miejsc lub zadań w świecie i trzeba je rozeznać. Dlatego Bóg posyła do wielu z nas swych aniołów, byśmy łatwej mogli rozpoznać swoje miejsce. Tak było nawet z całym narodem, z Izraelem.

 

Anielskie szerszenie

Zapewnienie Boga o posłaniu anioła przed Izraelem znajduje się w księdze Wyjścia, gdy Izrael zawierał przymierze z Bogiem na górze Synaj. Ciekawy szczegół zwrócił moją uwagę w czasie lektury tego fragmentu, otóż sformułowanie, w którym Bóg zapewnia o posłaniu anioła jest takie same jako to, w którym mówi, że pośle on przed Izraelem… szerszenie! Co ma wspólnego anioł z szerszeniami? Izrael rozpoznawał swoja drogę po miejscach występowania plagi szerszeni, która przeganiała ludzi z trzech wrogich mu plemion. Anioł nie był więc postacią ze skrzydłami oraz ognistym mieczem, lecz posłużył się chmurą małych owadów skrzydlatych uzbrojonych w jadowite żądła! Skromny środek pomocy – maleńki owad nieprzekraczający 4 centymetrów długości – ale w stadzie może stanowić wielkie zagrożenie! Trzeba umieć wykorzystać najmniejsze znaki, dla rozpoznawania szlaku powołania. To, co dla innych jest zagrożeniem, dla ciebie może być obroną i ścieżką po której pójdziesz!

Gdybym wziął pod uwagę i przejął się tym, co mówili mi przyjaciele w świecie i opiniami mojej rodziny o moim powołaniu, nigdy nie dotarłbym do mojej wspólnoty! Kiedy mówiłem w moim środowisku, że zamierzam iść do zakonu wielu się przerażało, inni byli rzeczywiście przygnębieni. Jakby kąsały ich szerszenie!

 

Fragmenty książki o. Augustyna Pelanowskiego – „Tobiasz – uzdrawianie miłością”

 

Artykuł ukazał się w styczniowo-lutowym numerze „Któż jak Bóg” 1-2012. Zapraszamy do lektury!