Świeca, modlitwa

Po co komu odpusty?

Odkrywając na nowo wraz z ks. profesorem podstawowe, acz zapominane prawdy dotyczące naszej wiary, zastanówmy się tym razem nad duchowym znaczeniem lekceważonych nieraz odpustów…

Co to jest odpust?

„Jest to darowanie przed Bogiem doczesnej kary za grzechy, zgładzone już co do winy”. Tak podaje Katechizm Kościoła Katolickiego (1471).

Jakie są warunki zyskania odpustu?

Określone przez Kościół: wolność od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, wyznaczony dla odpustu czas, spowiedź, Komunia święta, modlitwa za Ojca Świętego oraz pewne obrzędy, takie jak nawiedzenie cmentarza, czy wskazanego kościoła.

Jaka jest różnica między winą i karą?

Wina to porządek odpowiedzialności, to podpisanie się pod własnym grzechem i przeproszenie Boga. Po wyznaniu grzechu Bóg w miłosierdziu przebacza i wtedy wina jest zgładzona. Kara natomiast jest w porządku sprawiedliwości. Grzech to niewłaściwe wykorzystanie darów otrzymanych od Boga lub ich zmarnowanie. Ta szkoda jest wpisana na konto grzesznika jako dług do spłacenia. Odpust dotyczy tego długu i zmierza do wyrównania sprawiedliwości.

Sprawiedliwość najczęściej postrzegamy jako dokładne rozliczenie co do grosza. Czy w odpustach chodzi tylko o taką sprawiedliwość?

W dużej mierze grzechy są naruszeniem tak rozumianej sprawiedliwości. Ona dotyczy odniesień do drugiego człowieka w wymiarze materialnym. Krzywda wyrządzona innym czeka na naprawienie. Karą jest oddanie tego, co zostało skradzione lub zniszczone. Odpust dotyczy takich grzechów. Jest jednak i duchowy wymiar, w którym grzech rani tego, kto go popełnia. Naprawa polega tu na wyleczeniu tej rany. Odpust przyspiesza leczenie.

W oparciu o jaki kapitał można pomóc spłacić długi grzesznikom?

Jest to kapitał zgromadzony przez zasługi świętych. Oni pragną, aby był wykorzystany do spłacania długów. Kościół tym kapitałem dysponuje. Odpust jest oparty na nim. Święci należą do Kościoła i dla niego żyją.

Dlaczego odpusty dotyczą tylko kary doczesnej, a nie wiecznej?

Wieczny dług jest już niemożliwy do spłacenia, bo po grzechu śmiertelnym człowiek jest duchowo martwy.

Gdzie odbywamy kary doczesne za grzechy?

Na ziemi i w czyśćcu. Wiele naszych cierpień jest konsekwencją grzechów. Nieszczęścia utopionego w alkoholu są karą za jego grzechy, a dodatkowo rani on jeszcze bliskich, za co też odpowiada, bo odpowiada za wejście na drogę pijaństwa. Tak jest z każdym grzechem, który wcześniej czy później dotkliwie boli.

Dlaczego Bóg nie karze natychmiast?

Bo wtedy ludzie żyliby tylko w strachu. Strach zaś zabija miłość. Często kara jest przez Boga odkładana, aby grzesznik się opamiętał i sam siebie ukarał, czyli podjął pokutę. bowiem jest dobrowolną karą za grzech swój lub drugiego.

Czym jest czyściec?

Jest miejscem i czasem kary doczesnej, nieodpokutowanej na ziemi. Grzesznik umarł, a nie zdążył odpokutować. Sprawiedliwość musi być wyrównana. Bez jej wyrównania człowiek nie może być szczęśliwy.

Czy czyściec jest podobny do zakładu karnego, takiego jak więzienie?

Tak był i jest porównywany, z tej racji, że obecni w nim czekają na wyjście z niego do nieba, ale Bóg nie ma więzienia. Człowiek sam chce być w czyśćcu, bo chce odpokutować za grzechy. On nie odważy się wejść do nieba, bo wie, że tam jest miejsce jedynie dla sprawiedliwych, a on sprawiedliwy nie jest.

Czyściec lepiej porównać do kliniki, w której trwa leczenie z ran grzechu. Leczenie chorób trwa dość długo, w leczeniu liczy się czas i dlatego w czyśćcu bije zegar.

A ma ksiądz jeszcze inny obraz czyśćca, bo najczęściej jest on przedstawiany jako miejsce tortur?

Podam jeszcze jeden obraz bliski matkom, które urodziły wcześniaka. On musi być w inkubatorze, aż zacznie samodzielnie oddychać. Czyściec to taki inkubator. Dziecko urodziło się wcześniej nie z własnej winy, natomiast dorosły, przez śmierć do nowego życia, rodzi się niedorozwinięty z własnej winy. Potrzebuje „inkubatora”, aby dorósł do samodzielnego oddychania Bogiem i Jego miłością, bo tego na ziemi się nie nauczył, a to był najważniejszy cel jego doczesnego życia. Kto tak widzi czyściec, ten nawet na niego czeka, bo wie, że daleko mu do samodzielnego oddychania miłością.

A co jest największym bólem w czyśćcu?

Tęsknota za pełnią wolności, za samodzielnym oddychaniem miłością Boga. Jest to bowiem możliwe dopiero przy oglądaniu Boga twarzą w twarz.

Jak rozumieć karę za grzech?

Kara za grzech nie jest karą sędziego wydaną na winnego, lecz jest to nieunikniona konsekwencja grzechu. Ona jest zawsze wpisana w grzech. Podobnie jak karą za przekroczenie szybkości na szosie jest wypadek, złamanie kręgosłupa i paraliż na resztę życia. Tak jest z każdym grzechem powszednim, po którym człowiek jeszcze żyje, a jeśli to jest grzech ciężki, to w takim „wypadku” człowiek duchowo umiera.

Zatem doczesne kary to konsekwencje, jakie ponosi grzesznik żyjąc jeszcze na ziemi?

Tak, podobnie jak kaleka po wypadku nosi na sobie konsekwencje brawurowej jazdy.

Kiedy w Kościele zaczęto mówić o odpustach?

Już w starożytnym Kościele męczennik mógł ofiarować swe życie za pokutującego. Ten, na podstawie oświadczenia męczennika, był dopuszczony do Komunii Świętej. Męczennik wziął na siebie jego pokutę. W tym podejściu są początki właściwego rozumienia odpustu. W starożytnym Kościele jeszcze nie używano słowa „odpust”, ale pokutujący już żyli ułaskawieniem zawartym w odpustach.

Dlaczego odpusty rozliczano na dni, tygodnie, miesiące, lata?

Dlatego, że w tradycji tak określano czas pokuty za poszczególne grzechy, a odpust skracał tę pokutę.

Dlaczego za tego samego grzesznika można wiele razy ofiarować odpust?

Dlatego, że nie mamy pewności co do realizacji warunków odpustu. Szczególnie dotyczy to „przywiązania do grzechu”. Ktoś lubi wymieniać imię Boże nadaremno albo często kłamać, kląć itp. On nie spełnia tego warunku i nie może uzyskać odpustu zupełnego, uzyskuje go w formie cząstkowej.

A jeśli zmarły jest już w niebie i nie potrzebuje odpustu, to jakie są losy odpustu ofiarowanego za niego? Stracony czas?

Bóg ten odpust przelewa na innych zmarłych. Modlitwa o uzyskanie odpustu nigdy nie jest straconym czasem.

Czyli o odpust mogą ubiegać się tylko ci, którzy znają jego wartość?

Gdyby ludzie znali wartości, jakimi Kościół może ich ubogacać, to by cenili przekroczenie progu świątyni. Odpust jest formą załatwienia u Boga ułaskawienia dla siebie i dla innych. Szczególnie zmarli na to ułaskawienie czekają. Jest też zawsze lekarstwem na poranione i pełne niepokoju sumienie.

ks. Edward Staniek

Artykuł ukazał się w styczniowo-lutowym numerze „Któż jak Bóg” 1-2016.