Modlitwa Pańska to, obok może „Aniele Stróżu”, pierwsza z modlitw na drodze naszego życia chrześcijańskiego. Jest to jednocześnie jedyna modlitwa, której formułę objawił nam sam Syn Boży. Mimo jednak tak ogromnej wagi, bardzo często jest ona przez nas zwyczajnie recytowana, bez świadomości tego, o co tak naprawdę Ojca Naszego prosimy, a już zwłaszcza… do czego sami się zobowiązujemy.

Zachęcamy do lektury wywiadu przeprowadzonego przez ks. Piotra Prusakiewicza CSMA z ks. Edwardem Stańkiem

Ks. Piotr Prusakiewicz: Czy modlitwa „Ojcze nasz” w czasie Mszy Świętej jest przygotowaniem do Komunii Świętej?

ks. Edward Staniek: Jest ukoronowaniem Modlitwy Kościoła zanoszonej do Ojca Niebieskiego między przeistoczeniem a Komunią Świętą. Jest to modlitwa, jakiej nauczył nas Jezus Chrystus. Mogą nią zwracać się do Boga jedynie wierzący w Jezusa Chrystusa, Jego Jednorodzonego Syna. On w czasie Mszy świętej razem z nami wielbi jej słowami Ojca Niebieskiego i jednoczy się z nami w tym uwielbieniu. Nauczyciel zawsze jest obecny w tym czego uczy.

Czyli w szkole Chrystusa sztukę modlitwy należy doskonalić przez odkrywanie bogactwa i piękna „Ojcze nasz”?

Świetnie wyjaśnił to św. Jan od Krzyża, którego nowicjusz prosił: „Naucz mnie modlić się”. Jan wtedy napisał mu na kartce „Ojcze nasz” i powiedział: „To jest jedyna lekcja modlitwy przekazana nam przez Jezusa Chrystusa”. Ten nowicjusz pod koniec życia zapytany, co jest dla niego najważniejsze, odpowiedział: „Uczę się modlić”. Pokazał wtedy kartkę z tekstem „Ojcze nasz” mówiąc: „Moje życie to próba zamienienia tej modlitwy w codzienność”.

Czyli to również jest nasze ważne zadanie w życiu?

Nie ważne, tylko najważniejsze. Tekst Modlitwy Pańskiej jest bowiem regułą życia dziecka Bożego. Sam Jezus Chrystus zawsze modlił się w duchu „Ojcze nasz”. Nie chodzi tu o samo powtarzanie słów, tylko o żywy kontakt z Ojcem Niebieskim w konkretnej sytuacji. Wtedy modlitwa staje się życiem, a życie modlitwą.

Czyli ta modlitwa w czasie Mszy świętej to również uczenie się tej najważniejszej sztuki bycia dzieckiem Bożym?

Tak można do tego podejść. Każde bowiem odmawianie Modlitwy Pańskiej jest doskonaleniem tej ważnej umiejętności w życiu człowieka, znającego Chrystusa.

Czy Ksiądz w ramach tej refleksji może dotknąć bogactwa tej Modlitwy?

Nie tylko mogę, ale jeśli podprowadzam pod wtajemniczenie w bogactwo Mszy świętej, to trzeba, abyśmy na ten temat porozmawiali. Rozpoczynam od pierwszego słowa – „Ojcze”. Prawo do odmawiania Modlitwy Pańskiej ma tylko człowiek ochrzczony. On bowiem jest przez Boga adoptowany za syna.

W starożytności tekst tej modlitwy dostępny był tylko dla wtajemniczonych. W Kościołach Wschodnich ochrzczony słyszał Modlitwę Pańską uczestnicząc po raz pierwszy w Eucharystii. Ta modlitwa zawsze była wyjaśniana w ramach katechez mistagogicznych głoszonych dla ochrzczonych w tzw. „Białym Tygodniu”. W Kościele łacińskim dwa tygodnie przed chrztem przygotowywano katechumenów do mówienia przez nich Bogu – Ojcze nasz.

Bóg jako Ojciec Jednorodzonego Syna znany jest tylko w chrześcijaństwie. Jest to nasz Bóg. Tak w Starym Testamencie, jak i czasem w innych religiach, Bóg nazywany bywa Ojcem, ale w znaczeniu przenośnym. Ojciec ziemski jest bowiem pierwszym, który objawia ojcowską twarz Boga. Podkreślam, my znamy prawdę o Jednorodzonym Synu Boga, który traktuje nas jako swoich braci i pozwala nam mówić do swojego Ojca tak jak On – „Ojcze”.

Zwykliśmy mawiać „Ojcze nasz”. Czy jednak można mówić „Ojcze mój”?

Można mówić „Ojcze mój” w prywatnej modlitwie. Bliskie spotkanie z Bogiem jako Ojcem pozwala nawet mówić do Niego „Tato”. Takie znaczenie ma słowo „Abba”. Chodzi bowiem o osobiste spotkanie w duchu miłości Ojca do dziecka i dziecka do Ojca. Na tym polega istota ewangelicznie rozumianej modlitwy. W tych dwóch słowach: „Ojcze mój” zawarta jest świadomość prawdy o tym, Kim jest mój Bóg i kim ja jestem. To spotkanie jest zawsze żywym kontaktem obustronnym Ojca ze mną i moim z Ojcem.

  W czasie Mszy świętej stanowimy wspólnotę mających prawo mówienia do Boga „Ojcze” i dlatego drugim słowem jest „nasz”, a nie „mój”. Pan Jezus, ucząc modlitwy, nawet słowem nie wspomniał, że można ją odmawiać myśląc tylko o sobie. On zawsze odmawia tę modlitwę z tym, kto powtarza słowa, jakich On nas nauczył. Już sam ten fakt świadczy o tym, że nie modlę się sam, ale z Nim. Wprawdzie Pan Jezus wyraźnie zaznaczał, że Bóg jest Jego Ojcem i Oni bez przerwy rozmawiają, ale kiedy uczył nas tej modlitwy, ujął ją w liczbie mnogiej. Należąc bowiem do Jego Kościoła nie można myśleć tylko o sobie, ale o wszystkich, którzy należą do rodziny narodzonych przez chrzest święty.

To jak w „zwykłej” rodzinie, o ile żyje ona prawdziwą miłością. W niej zawsze drugi członek rodziny jest ważniejszy, aniżeli ja. I jeśli nawet z Bogiem rozmawiam, to nie zaczynam od własnego pępka, ale od tego kto w rodzinie z jakiegoś powodu potrzebuje interwencji Boga.

O czym trzeba pamiętać mówiąc dalsze słowa odmawianej przez nas Modlitwy: „Któryś jest w niebie, święć się imię Twoje”?

Ponieważ ochrzczony żyje prawdą nie tylko ludzką, ale i Boską, wie on, że niebo jest domem Ojca Niebieskiego i dlatego już w tej modlitwie odnosi się do Ojca Niebieskiego jako Gospodarza Nieba, do którego my na ziemi zmierzamy, a miliony już w tym domu mieszkają.

Ważna jest również ta pierwsza prośba skierowana do Ojca Niebieskiego: „święć się imię Twoje”. Chodzi bowiem o rozsławienie ojcowskiej miłości naszego Boga. Święcenie Jego imienia, a tym imieniem jest „Ojciec”, polega na takim naszym życiu, w którym inni ludzie, nawet niewierzący w Boga, rozpoznają nas po naszej odpowiedzialności przed Bogiem Ojcem. Święcenie imienia Ojca polega na takim naszym życiu, z którego Ojciec jest dumny. Jest to zatem nie tyle prośba skierowana do Ojca, co nasze wyznanie, że pragniemy, by w naszym życiu Jego imię, czyli On sam, był widoczny we wszystkim od rana do wieczora i od wieczora do rana.

O co prosimy Ojca mówiąc: „Przyjdź królestwo Twoje”?

Tajemnica królestwa Bożego została szeroko omówiona przez Jezusa Chrystusa w czasie Jego nauczania na ziemi. My, ochrzczeni wiemy jakie miejsce w tym królestwie Bożym jest dla nas przygotowane. Jezus mówi o tym wyraźnie, sygnalizując, że wstępuje do domu Ojca, by nam to miejsce przygotować. Skoro Modlitwę Pańską zanoszą ludzie ochrzczeni, proszą oni Ojca Niebieskiego o pomoc w budowie w swoim gronie królestwa Niebieskiego na ziemi.

Chcąc to zrozumieć, trzeba pamiętać, że szefem tego świata, czyli ziemi na której żyjemy, nie jest ani Bóg Ojciec, ani Jezus Chrystus, tylko szatan, książę ciemności, ojciec kłamstwa. Jeśli o tym pamiętamy, rozumiemy co Jezus Chrystus miał na uwadze ucząc nas modlitwy, która jest ściśle połączona z zadaniami, jakie mamy do wykonania na ziemi. Pełniąc wolę Ojca Niebieskiego wyczekujemy przyjścia Jego królestwa. Wiemy jednak, że tak jak Jezus Chrystus na ziemi nie walczył o usunięcie królestwa szatana, tak i my jesteśmy odpowiedzialni za budowę królestwa Bożego w imperium władcy tego świata, które istnieje i będzie istnieć do końca świata. To wcale nie jest rzeczą łatwą.

A może w tej prośbie chodzi o powtórne przyjście Chrystusa na ziemię?

Docelowo można mieć to na uwadze, ale kiedy wypowiadamy te słowa, chodzi o przyjście królestwa Bożego „tu i teraz”. Tu, gdzie te słowa wypowiadamy i w godzinie, w której je wypowiadamy. My bowiem żyjemy nie tylko w imperium tego świata, który dla nas jest obczyzną, ale i w królestwie Ojca Niebieskiego, tęskniąc za tym, aby w tej Jego Ojczyźnie zamieszkać na stałe.

Idźmy dalej… O co prosimy Ojca wypowiadając słowa: „Bądź wola Twoja”?

Prosimy o takie umiłowanie Go, abyśmy mogli również miłować Jego wolę i współpracować z Nim każdym uderzeniem naszego serca. Jest to dla wielu ludzi trudna prośba. Jak długo bowiem są nastawieni na to, że Bóg będzie pełnił ich wolę, a nie oni Jego, tak długo nie powinni nawet tych słów wypowiadać głośno. Jeśli bowiem żyją pełniąc swoją wolę, a mówią: „Ojcze, bądź wola Twoja”, to kłamią. Modlitwa jest godziną prawdy, a nie kłamstwa.

Wiele osób z powodu nie wysłuchanej prośby porzuca Kościół, Chrystusa, a nawet Boga. Jaki to ma związek z tymi słowami Modlitwy Pańskiej?

Ma ścisły związek. Dowodzi bowiem, że człowiek, który zanosi prośbę do Boga, uważa, że ma rację i Bóg na tę prośbę powinien odpowiedzieć tak, jak człowiek sobie tego życzy. Tymczasem spotkanie z Ojcem Niebieskim to dostrzeżenie, że tylko On ma rację. Ja jestem do Jego dyspozycji, a nie On do mojej. Znam wielu ludzi, którzy, tak jak Ksiądz mówi, porzucają wiarę, mając pretensje do Boga. Ja zawsze pytam, kim jest ten Bóg, skoro można mieć do Niego pretensje?

Modlitwa „Ojcze nasz” to siedem próśb – „zestaw” modlitw błagalnych. Skoro Jezus tak sformułował „Ojcze nasz”, widocznie zależało Mu na tym, abyśmy opanowali sztukę modlitwy błagalnej. Msza święta jednak to nie tylko modlitwa prośby. Jak zatem należy odczytać te wezwania Modlitwy Pańskiej?

Faktycznie, jest to zestaw próśb i najczęściej tak jest to interpretowane. A więc prośba, by Ojciec uświęcił swoje Imię, by Ojciec przyspieszył przyjście królestwa Jego i by Ojciec pomagał nam w pełnieniu Jego woli.

W rzeczywistości nie są to jednak prośby w naszym rozumieniu, lecz wyrażenie naszej gotowości do święcenia Imienia Ojca, do życia na ziemi prawem sprawiedliwości i miłości oraz do pełnienia woli Ojca Niebieskiego niezależnie od tego, czy ją rozumiemy czy nie. Jeszcze raz podkreślam, że Modlitwa Pańska jest regułą naszego życia codziennego. Nie chodzi o wypowiadanie słów, których nauczył nas Jezus Chrystus, ale o życie nimi.

Dlaczego w tej prośbie wymienione jest niebo i ziemia?

Mówimy: „Ojcze, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”, przez co pragniemy przerzucić most między niebem i ziemią. Na pierwszym planie jest tu słowo „w niebie”. Niebo bowiem to „kraina” pełnienia woli Ojca Niebieskiego w sposób doskonały. Na ziemi jest z tym ciągle kłopot, bo ludzie albo chcą pełnić wolę swoją, albo innych ludzi, albo władcy tego świata. Uczeń Chrystusa, podobnie jak jego Mistrz, umie w świecie pełnienia woli własnej pełnić wolę Ojca Niebieskiego. Jest ona wpisana w nieustanny twórczy konflikt z wolą, która jest prawem tego świata.

Dotykamy tematu trudnego i aktualnego. Czy możemy go szerzej omówić? Pytań ludzi w kwestii odkrywania woli Boga i jej wypełniania jest wiele…

Pochylamy się nad tekstem Modlitwy Pańskiej, a taka refleksja byłaby obszerną dygresją. Stąd przejdźmy do kolejnych wezwań „Ojcze nasz”, a do woli Bożej i jej rozpoznawania wrócimy innym razem.

Proszę więc o wyjaśnienie kolejnej prośby: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”…

Jest to jedyne wezwanie w „Ojcze nasz”, które dotyczy konsumpcjonizmu. Pokarm codzienny konieczny jest do życia na ziemi. Słowami „chleba naszego powszedniego” obejmujemy wszystko, cokolwiek konieczne jest jako pokarm do życia w świecie doczesnym. Wspomnę tu tylko tlen, wodę, światło, lekarstwa, nie mówiąc o tym, co podajemy na talerzu czy w kubku. Już takie ustawienie wartości potrzebnych do życia w kontekście całości Modlitwy Pańskiej jest wielkim wezwaniem do refleksji nad konsumpcjonizmem, który jest mechanizmem naszego świata. Uczeń Chrystusa nastawiony jest na posiadanie mądre i dzielenie się pokarmem potrzebnym w życiu doczesnym.

Czy wyjaśni Ksiądz dokładniej, o jaki chleb chodzi?

To nie wymaga wyjaśnienia. Każdy zna swoją miarę i wie o jaki pokarm prosi oraz w jakiej mierze jest odpowiedzialny za jego właściwe wykorzystanie. Uczeń Chrystusa nie wyrzuci nawet kromki chleba, ani nie zapomni o niej. Odpowiedzialność za ten pokarm, który łatwo się psuje, jest jednym z ważnych wykładników odpowiedzialności człowieka. O tej odpowiedzialności świadczą słowa: „Daj nam dzisiaj”. W magazynach można zgromadzić ziarno, ale magazyny żywności przeterminowanej są głośnym wołaniem do Boga o sprawiedliwe rozliczenie z tymi, którzy takie magazyny wznoszą. To jeden z ważnych problemów współczesnego świata. Uczeń Chrystusa nigdy nie wrzuci do kosza na śmieci kromki chleba.

Dlaczego prośba o darowanie naszych win jest uwarunkowana naszym przebaczeniem?

Słowa, których uczy nas Chrystus: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” są ściśle połączone z warunkiem, jaki modlący się winien spełnić. Ten, kto umie przebaczyć swoim winowajcom, na pewno otrzyma od Boga przebaczenie swoich grzechów. Chodzi o miłość przebaczającą, która jest rewelacją Ewangelii. Jezus nie tylko do niej wzywał, ale dał piękny przykład przebaczenia tym, którzy Go mordowali. On nawet prosił Ojca, aby im nie poczytał tego grzechu, bo nie wiedzieli co czynią. Było to bowiem zabójstwo nie tylko człowieka, ale i Syna Bożego. Jezus wstawia się za swoimi wrogami.

Niewielu chrześcijan dostrzega prawdę zawartą w tej prośbie, która wzywa do przebaczenia naszym wrogom. Są tacy, którzy przebaczyć nie umieją, i dlatego tych słów Modlitwy Pańskiej nie wypowiadają. Ich decyzja jest słuszna. Gdyby bowiem ją wypowiadali, prosiliby Ojca, aby nie przebaczył im tak, jak i oni nie przebaczają.

Dzisiaj dużo mówi się o potrzebie zmiany tłumaczenia prośby: „Nie wódź nas na pokuszenie”. Czy taka zmiana jest potrzebna?

Nie jest potrzebna, bo jeśli zaczniemy zmieniać tłumaczenie „Ojcze nasz”, to otwieramy szeroko drzwi do zmiany wszystkich zdań w Ewangelii. I taki jest główny cel tych, którzy naciskają, by zmianę wprowadzić. Chodzi zaś o właściwe rozumienie tego tłumaczenia. We wspomnianym fragmencie prosimy o to, aby Kościół wygrał z każdą pokusą, jaka go zaatakuje. Pokusy są torem przeszkód, na którym człowiek doskonali swoją dojrzałość i odpowiedzialność. Nie chodzi o to, aby ich nie było, ale o to, aby z każdą pokusą wygrać. To jeden z ważnych czynników na drodze doskonalenia odwagi. Wspomniane wezwanie z „Ojcze nasz” jest prośbą skierowaną do Ojca, aby pomógł nam wygrać z każdą pokusą. Ojciec nigdy nikogo nie namawia do grzechu, a tak bywa często rozumiane owo „wodzenie na pokuszenie”. Bóg zgadza się na to, by szatan nas kusił, bo wtedy istnieje szansa spotkania z Ojcem Niebieskim, by z pokusą wygrać.

Bogactwo ostatniej prośby Modlitwy Pańskiej co ma na celu?

Aż trzy ostatnie prośby skoncentrowane są na Bożym spojrzeniu na zło. Jest to wyjątkowo ważny znak dla ucznia Chrystusa żyjącego w imperium księcia tego świata, który nie chce słyszeć o przebaczeniu winowajcom, naszych zwycięstwach z pokusami i nie chce słyszeć naszej prośby, aby Bóg wybawił nas z jego rąk, w których znajdujemy się po popełnieniu grzechu. Szczególnym znakiem takiego zniewolenia są wszelkie uzależnienia, z jakimi dziś współczesna medycyna próbuje się mierzyć. Ktokolwiek znajdzie się w rękach Złego, o własnych siłach z tych rąk już nie wyjdzie. Potrzebna jest interwencja Boga i w ostatnich słowach Modlitwy Pańskiej o tę interwencję prosimy.

Księże, jak wielu ludzi odmawiając „Ojcze nasz” w czasie Mszy świętej, myśli o tym bogactwie, jakie Ksiądz sygnalizuje?

Niestety, wielu współczesnych chrześcijan tylko recytuje Modlitwę Pańską. Sądzą, że to wystarcza. Powtarzam, jeśli jesteśmy świadomi godności dziecka Bożego, Modlitwa Pańska to reguła naszego życia.

Z ks. prof. Edwardem Stańkiem

rozmawiał

ks. Piotr Prusakiewicz CSMA

***

Modlitewnik podręczny

Ojcze nasz, któryś jest w niebie,

święć się imię Twoje;

przyjdź królestwo Twoje;

bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi.

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj

i odpuść nam nasze winy,

jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.

I nie wódź nas na pokuszenie,

ale nas zbaw ode złego.

Amen.

Artykuł ukazał się w Któż jak Bóg 6/2020 r. Zachęcamy do lektury!

Któż jak Bóg, 6/2020

UWAGA! CENA PROMOCYJNA! TYLKO 2 zł. Aby zakupić Któż jak Bóg 6/2020 kliknij TUTAJ