Pragnienie to świadoma, usilna chęć, gorące życzenie, przemożne, najskrytsze marzenie. Niekiedy można usłyszeć: Powiedz mi, jakie są twoje pragnienia, a powiem ci, kim jesteś – w myśl słów: Gdzie jest skarb twój, tam będzie i serce twoje (Mt 6, 21). Pragnienie bowiem wskazuje na świat wartości duchowych lub materialnych i płynącego stąd zadowolenia czy szczęścia. Pragnienia mogą być szlachetne, gorące, wzniosłe, dobre, skryte albo też nienasycone, złe, wyrafinowane, niegodziwe.

 

Czy Jezus, Syn Boży, miał pragnienia czy też były Mu one obce? Czy podczas swojej publicznej działalności w szczególny sposób czegoś pragnął, za czymś tęsknił? Czy wspominają o tym ewangeliści? A co o pragnieniach Jezusa wiedziała św. Faustyna – Sekretarka najgłębszej tajemnicy Jego (Dz. 1693)?

 

„Pragnę” w Ewangelii

 

Jak każdy z nas, tak i Jezus miał najzwyklejsze ludzkie pragnienia, Z pewnością pragnął chleba, gdy po czterdziestodniowym poście odczuł głód (Mt 4,2-4). Pragnął wody, skoro prosił Samarytankę: Daj Mi pić (J 4, 7-9). Pragnął dachu nad głową, gdy mówił: Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć (Mt 8,20). Podczas bolesnej próby wewnętrznej, w poczuciu zupełnego osamotnienia w ogrodzie oliwnym, pragnął bliskości i wsparcia ze strony Dwunastu, a zwłaszcza od trzech najbardziej zaufanych: Jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną (Mt 26, 36-46). Pragnień takich można wymienić wiele innych.

 

Ale są też dwa wydarzenia i dwa miejsca, w których Jezus bardzo wyraźnie określił przedmiot swoich pragnień, mówiąc: „pragnę”. Słowo to wypowiedział w ostatnich chwilach swojego życia, co nadaje mu tym większą wartość, jakby słowu testamentu. Najpierw w wieczerniku, potem na krzyżu.

 

W wieczerniku, gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał (Łk 22, 14n). Ileż żarliwości zawarł Jezus w tym pragnieniu, aby przed nieuchronnie zbliżającą się godziną przejścia z tego świata do Ojca, przed swoją okrutną męką, przeżyć ostatnie spotkanie z tymi, których do końca umiłował (J 13, 1). Jak bardzo usilnie pragnął tej ostatniej uczty paschalnej dla wszystkich swoich uczniów. I gdy nadeszła pora dla nich, pozostawił najcenniejszą pamiątkę swego życia – Eucharystię. To niebiańska ofiara ustanowiona przez Chrystusa jako prawdziwy dar, który dziedziczą uczestnicy Jego Nowego Przymierza (św. Gaudencjusz). Pod postacią chleba i wina pozostawił samego siebie, aby dusze odkupione Jego Ciałem i drogocenną Krwią mogły być nieustannie uświęcane, aż do czasu Jego paruzji (1 Kor 11, 23-26).

 

Później, na krzyżu, Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: „Pragnę(J 19, 28). Słowo to zostało przez żołnierzy zrozumiane dosłownie jako prośba o napój, dlatego podano Mu gąbkę nasączoną octem zmieszanym z wodą. Komentatorzy nadają temu słowu znaczenie mesjanistycznie, zwracając uwagę na to, że Jan zaopatrzył je takim wprowadzeniem: Potem Jezus, świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: „Pragnę” (J 19, 28n.; por. Ps 69, 22; por. Ps 22, 16).

 

Pomyślmy jednak, czy Jezus, oddający życie z największej miłości (J 15, 13), nie pragnął naszej miłości, nie wołał o naszą miłość? Przecież po zmartwychwstaniu nie pragnął skruchy Piotra, lecz chciał jego miłości, nie pytał go o żal z powodu zaparcia się (J 18, 15-18. 25-27), lecz o jego miłość: czy miłujesz Mnie (J 21, 15-18)? Do znanej na całym świecie św. Matki Teresy z Kalkuty Jezus powiedział: Pragnę ofiar Mojej miłości, które byłyby zjednoczone ze Mną, aby promieniowały Moją miłością na dusze, aby były pełne miłości.

 

Dwa najważniejsze pragnienia Jezusa, utrwalone w Ewangeliach, wyrażające Jego bezgraniczną miłość do nas, Jego troskę o nasze życie duchowe i nasze zbawienie, zostały podsumowane krótko: Wykonało się! (J 19, 30).

 

„Pragnę” w Dzienniczku

 

Wolę spełnienia pragnień wyraża się albo w sposób delikatny, za pomocą słów: chcę, pragnę, mogę albo w sposób stanowczy: żądam, muszę. Treść Dzienniczka pokazuje, że swoją wolę Jezus wyraża zarówno delikatnie (częściej), jak i stanowczo (rzadziej). Aż 65 razy używa On słowa „pragnę”, a tylko 15 razy słowa „żądam”.

 

Pierwszy raz słowo „pragnę” wypowiada Jezus podczas wizji płockiej, 22 lutego 1931 r. (Dz. 47). Polecając św. Faustynie wymalować obraz według ukazanego jej wzoru, mówi: Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. To pierwsze pragnienie Jezusa odnosi się do czci obrazu. Ale cześć rozpoczyna się po wcześniejszych dwóch etapach. Najpierw obraz ma być namalowany: Wymaluj obraz… Następnie dwukrotnie, w identycznych zdaniach, Jezus podkreśla konieczność poświęcenia obrazu, wskazując zarazem określony dzień: Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, żeby był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy (Dz. 49); pragnę, ażeby obraz ten był w pierwszą niedzielę po Wielkanocy uroczyście poświęcony (Dz. 341). Dopiero po uroczystym poświęceniu ma być czczony najpierw w kaplicy waszej, a więc przez siostry, w małej wspólnocie, a po pewnym czasie na całym świecie (Dz. 47). Na ten powszechny kult Jezus zwraca uwagę jeszcze dwukrotnie. Pod datą 1 maja 1934 r. św. Faustyna napisała: pragnę, ażeby obraz ten… żeby odbierał cześć publiczną (Dz. 341). W Wielki Piątek (19 kwietnia 1935 r.), kiedy weszła do kaplicy, usłyszała te słowa: Pragnę, żeby obraz ten był publicznie uczczony (Dz. 414).

 

Jeśli słowo „pragnę” pojawia się po raz pierwszy w odniesieniu do czci obrazu, to pragnienie Jezusa musi być bardzo istotne. Czy tylko dla Niego, skoro On pragnie tej czci? Czy może dla nas, skoro kult ma być publiczny i na całym świecie? Ks. prof. Ignacy Różycki stwierdza: Ponieważ Jezus życzył sobie, aby ten obraz był uroczyście poświęcony i wiernym oddany do czci w kościele – a nie za klauzurą – należy wnosić, że oczekuje takich samych oznak czci dla tego obrazu, jakimi cieszą się inne Jego obrazy po kościołach, kaplicach, domach prywatnych. Jeśli Bóg odbiera cześć przez wszystkie swoje obrazy, to przez ten obraz odbiera ją w sposób najszczególniejszy, upragniony i wskazany przez samego Jezusa. Bóg czczony jest w największym swym przymiocie – nieskończonym miłosierdziu. Pisze o tym św. Faustyna już na pierwszej stronicy Dzienniczka: O Miłości wiekuista, każesz mi malować swój obraz święty i odsłaniasz nam zdrój miłosierdzia niepojęty (…). Niech dla obrazu tego cześć i sława płynąć z duszy człowieka nigdy nie ustawa. Niech z serca każdego cześć miłosierdziu Bożemu płynie teraz i na wieki wieków, i w każdej godzinie (Dz. 1). Cześć miłosierdzia w pewnym stopniu uzależniona jest od czci obrazu, co dobitnie podkreśla wypowiedź samego Jezusa: żądam czci dla mojego miłosierdzia przez… cześć tego obrazu, który jest namalowany (Dz. 742).

 

O wiele bardziej Jezus pragnie czci obrazu ze względu na dobro dusz, które wiele na tym zyskują. Po pierwsze – osiągną zbawienie: Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie (Dz. 48). Po drugie – uświęcą się w następstwie zwycięstw w walce przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła (Ef 6, 12), bo Jezus zapewnia już tu, na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinie śmierci (Dz. 48). Po trzecie – otrzymają ogromne łaski: Dam poznać przełożonym przez łaski, których udzielę przez ten obraz (Dz. 51), a jeszcze dobitniej: Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie (Dz. 327).

 

Piękne są pragnienia Jezusa. Odpowiedzmy na nie. Wszak On zapewnił: Cieszę się, że żądają wiele, bo Moim pragnieniem jest dawać wiele (Dz. 1578).

 

 

Ks. Karol Dąbrowski CSMA

 

 

Artykuł ukazał się w listopadowo-grudniowym numerze „Któż jak Bóg” 6-2017. Zapraszamy do lektury!