Dzięki życzliwości i zachęcie Redakcji dwumiesięcznika „Któż jak Bóg” dana nam została możliwość, by w każdym numerze podzielić się okruszynami życia z Sanktuarium św. Michała Archanioła i bł. Bronisława Markiewicza w Miejscu Piastowym. Nie tyle będą to jednak wypisy z kroniki, co raczej pocztówki zadziwienia nad Bogiem, który wciąż nas zaskakuje.

 

Od kilku miesięcy, dla podreperowania zdrowia, przebywa pośród nas jeden z michalickich misjonarzy, od wielu lat pracujący w Ameryce Południowej. I kiedy można go zobaczyć, jak wychodząc ze świątyni kiwa głową, to wiadomo, że zaraz doda: – Nigdy bym się nie spodziewał, że do Miejsca Piastowego przybywa tylu ludzi. Bo przybywa. Codziennie. Na modlitwę albo do spowiedzi. Niektórzy siadają w urokliwej kaplicy Matki Bożej Fatimskiej, inni przed sarkofagiem ks. Markiewicza piszą intencje, licząc na „ziomkowską” z nim znajomość. Wielu modli się przed Najświętszym Sakramentem, który codziennie w Godzinie Miłosierdzia wystawiany jest w monstrancji w kaplicy św. Michała Archanioła. I tak codziennie płynie do Boga ta strużka ludzkich westchnień, bied i pochwał. Wody modlitwy wzbierają w każdy piątek, kiedy odbywają się Wieczory Uwielbienia, albo we wtorki, z racji nabożeństwa o uwolnienie i uzdrowienie.

Coraz bardziej promieniuje także uroczystość odpustowa ku czci Księcia Aniołów. Pod koniec września przybywają do nas pielgrzymi nie tylko z okolicznych parafii, ale także z dalsza – jak w tym roku – z Krynicy Górskiej, Nowego Sącza czy Jarosławia. W sobotę, 29 września, po wieczornej Mszy św. wyruszyła z Sanktuarium procesja z figurą św. Michała, zatrzymując się przy klasztorze sióstr michalitek, na cmentarzu i obok budynku Urzędu Gminy. Tutaj, w ostatnich tygodniach, lokalne władze zagospodarowały piękny plac, nazywając go Placem św. Michała Archanioła, bowiem w centralnym miejscu, na wysokim cokole umieszczona została niezwyczajna figura Wodza Aniołów. Wygląda jak nowa, a jest już ponad wiekowa. To długa i wzruszająca historia.

Opisała ją dokładnie Wioletta Zimmermann-Szubra w ”Piastunie”, dwumiesięczniku mieszkańców tutejszej gminy (styczeń-luty 2018). Figurę w 1911 roku wykonał w wapieniu pińczowskim miejstecki rzeźbiarz, Franciszek Lorenc. Stanęła ona przy drodze wylotowej z Miejsca Piastowego na Krosno, na działce należącej do rodziny Sznajdrów. Jest wielce prawdopodobne, że poświęcił ją ówczesny proboszcz, czyli… błogosławiony ks. Bronisław Markiewicz, niemal u końca swego życia. Niestety, jeszcze przed II wojną światową ktoś zniszczył figurę, strącając ją z cokołu. – Ktoś musiał go specjalnie przewrócić. Nie wierzę, żeby wiatr mógł strącić tak ciężką figurę – przyznaje pani Maria Klara, wnuczka rzeźbiarza. I dodaje: – Wzięliśmy archanioła do domu. Był dla nas cenną i ważną pamiątką rodzinną. Strzegł nas. Początkowo, choć już częściowo połamany, stał przy drzwiach wejściowych do domu, ale gdy w czasie wojny przyszli do nas żołnierze sowieccy i zobaczyli uszkodzoną figurę św. Michała, to zaczęli ją jeszcze bardziej niszczyć i dźgać. Utrącili m.in. skrzydła… Ukryliśmy więc Michała w domu, a raczej w gospodarczym pomieszczeniu, gdzie w kawałkach przeleżał ponad 70 lat. Gdy podczas przypadkowej rozmowy sprawa wyszła na jaw, „wójt z plebanem”, czyli pan Marek Klara i ówczesny proboszcz ks. Piotr Bieniek CSMA, przyszli w odwiedziny do pani Marii, by przekonać ją do przekazania figury na rzecz lokalnej społeczności. Ta zgodziła się, pod jednym wszakże warunkiem. O tym opowiedział ks. Piotr, święcąc w sobotę, 29 września br., profesjonalnie odrestaurowaną figurę świętego Archanioła. Mówił mianowicie: – Pani Maria obiecała, że da figurę, jeżeli ją zapewnię, że zostanie ona odnowiona, postawiona w godnym miejscu oraz, że gdziekolwiek będę, przyjadę ją poświęcić. I to też czynię jako swoje zobowiązanie. (…) Mam nadzieję, że wszyscy patrząc na tę figurę, będą wznosić oczy ku górze.

Niech się wypełni to szlachetne pragnienie. Na tym miejscu niech także promieniuje moc i łaska. Wtedy wszyscy piękniejemy – jak dzieci na obok zamieszczonym zdjęciu, „miejsteckie anioły”, zgromadzone w sanktuarium w niedzielę, 30 września.

 

Krzysztof Poświata CSMA

Artykuł ukazał się w archiwalnym numerze Któż jak Bóg 1/2019