Współcześni nazywają ją: „Siostrą i Matką”, „Obłokiem ciszy”, „Ukrytą Perłą z Miejsca Piastowego” lub „Dzielną Niewiastą”. Ślązacy zaś, gdy patrzą na jej zdjęcie z lat młodości mówią, że to „szykowno frela”, czyli piękna dziewczyna. Tą osobą jest Służebnica Boża Matka Anna Kaworek – Współzałożycielka Zgromadzenia Sióstr św. Michała Archanioła, pochodząca ze Śląska.

 

18 czerwca 2017 r. minęły 145 urodziny Anny Kaworek, a 30 grudnia 2016 r. przypadała 80 rocznica jej świątobliwej śmierci. W marcu br. został przekazany do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych dokument zwany Positio, który jest obszerną syntezą materiałów zebranych podczas procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożej Matki Anny Kaworek i czeka na odpowiednie prace Kongregacji ds. Świętych.

 

Stąd też w Zgromadzeniu Sióstr Michalitek obecny rok przeżywany jest pod szczególnym Patronatem Współzałożycielki M. Anny. Z tej racji odbyło się w Domu Macierzystym w Miejscu Piastowym (w rocznicę jej śmierci) kolejne już sympozjum naukowe, a ponad 4000 gimnazjalistów z 200 szkół Podkarpacia poznawało M. Annę w I etapie XVII Olimpiady o Wielkich Polakach. Finał tejże olimpiady odbył się 12 maja br. w Domu Macierzystym Sióstr Michalitek. Zaś na urodziny Współzałożycielki siostry michalitki i współpracownicy świeccy pielgrzymowali na Śląsk Opolski, śladami jej dzieciństwa i młodości (zwłaszcza na Górę św. Anny, która była szczególnym miejscem rozeznawania jej powołania do „służby najbiedniejszym”).

 

Kim była?

 

Urodziła się 18 czerwca 1872 r. w Biedrzychowicach k/Głogówka (ob. diec. opolska). Szkołę ukończyła w Ujeździe, a ostatecznie jej rodzina zamieszkała w Bycinie, parafia Paczyna. Właśnie w tych miejscowościach Anna Kaworek przyjmowała kolejne sakramenty. Kiedy dowiedziała się o tworzonym przez ks. B. Markiewicza zgromadzeniu zakonnym, w 1894 r. przyjechała do Miejsca Piastowego w ówczesnej Galicji. Tu spotkała się z rzeczywistością zupełnie odmienną od swoich wyobrażeń o klasztorze. Ks. Markiewicz przyniósł jej na powitanie krzyż do ucałowania „jako zadatek Bożej miłości”. Anna Kaworek przycisnęła wówczas do serca krzyż i wytrwała pod nim przez 42 lata cichego i ofiarnego życia w Miejscu Piastowym.

 

Wiara gruntuje się w kryzysach. Także młoda Anna przeszła przez tę próbę. Ból i tęsknota za Śląskiem, rozczarowanie galicyjską biedą i „chatą starej daty”, którą zastała zamiast klasztoru, sprawiły, że po 8 miesiącach pobytu u boku ks. Markiewicza i w służbie ubogim dzieciom, wróciła do domu rodzinnego. Chrystus nie przestał jej szukać i ona nie zrezygnowała z poszukiwań woli Bożej. Podjęła trud pielgrzymowania na Górę św. Anny, w poście i modlitwie spotkała tam „niewidzialną rękę” Pana, która kazała jej wrócić do Miejsca Piastowego i poświęcić się maluczkim – jak zapisała w swoim życiorysie.

 

Odtąd, przy boku bł. ks. B. Markiewicza, który na wzór św. Jana Bosko tworzył w Miejscu Piastowym zakłady wychowawcze, trwała na służbie Bogu i ubogim dzieciom. Pragnęła być osobą zakonną, ale na oficjalne zatwierdzenie Kościoła dla tworzącego się zgromadzenia pod patronatem św. Michała Archanioła, musiała czekać 34 lata. Wraz z innym siostrami złożyła najpierw prywatne śluby na ręce Ojca Założyciela i została wybrana na przełożoną. Funkcję pasterską wobec wspólnoty pełniła już do końca swego życia. W 1912 r. umiera ks. Markiewicz i cały ciężar tworzenia rodziny zakonnej, budowy klasztoru, którą siostry rozpoczęły jeszcze przed I wojną światową oraz prowadzenia dzieła wychowawczego spadł na jej barki. Za zgodą władz rządowych i kościelnych Matka Anna wysyła siostry na kwestę, gdyż praca na roli

i w gospodarstwie nie starczała, aby zaradzić najkonieczniejszym potrzebom.

 

W czasie I wojny m. Anna wraz z siostrami „otaczała opieką chorych Rosjan, rozdawała lekarstwa i posiłki zgłodniałym. Gdy przychodziły dzieci bezdomne, zgłodniałe, w nędznych ubraniach, przygarniała wszystkich z macierzyńską miłością, rozjaśniając ciężką niedolę sierocą”- zanotowała s. Maria Dytko. Opatrzność Boża ochraniała siostry i dzieci w czasie zawieruchy wojennej, żadna nie zginęła. Po ustaniu I wojny wznowiono budowę klasztoru i z powodu braku zatwierdzenia kościelnego, za poradą kompetentnych osób, m. Anna podjęła decyzję, aby jej wspólnota trwała w oczekiwaniu na łaskę aprobaty Kościoła jako „Stowarzyszenie Niewiast im. ks. B. Markiewicza”. Pod taką nazwą istniały przez pięć lat (1923-1928 r.). Jako kobieta mężna i roztropna, aby nie pobłądzić, szukała rady i wsparcia ze strony światłych kapłanów, w tym u o. prof. Jana Rotha i ks. Antoniego Sobczaka – przełożonego generalnego księży michalitów, którzy zatwierdzenie otrzymali w 1921 r. Już wtedy o. Jan Roth – jezuita napisał konstytucje zakonne nie tylko dla michalitów, ale także dla michalitek. Aprobata kościelna przyszła przez ks. bpa Anatola Nowaka w 1928 r. i na Kapitule Generalnej w tymże roku m. Anna, ciesząc się zaufaniem sióstr, została wybrana po raz kolejny na przełożoną generalną. Wyczerpana pracą i paschalną drogą, jaką prowadził ją Pan, odeszła do Domu Ojca, trzymając krzyż w ręce, ze słowami: „Pan Jezus wie, że Go miłuję”, w 64 roku życia, 30 grudnia 1936 r.

 

Dzieło, któremu bł. Bronisław Markiewicz i m. Anna dali początek, trwa nadal i rozwija się w Polsce, na misjach i w krajach europejskich. Powołaniem sióstr michalitek jest uwielbienie Boga zgodnie z zawołaniem „Któż jak Bóg!” oraz wychowanie dzieci i młodzieży szczególnie potrzebujących pomocy, a także pełnienie dzieł Miłosierdzia w myśl zasady „Powściągliwość i Praca”.

 

Kim jest?

 

„Miłość nie umiera, a świętość nie przemija” – tak śpiewali artyści o bł. Bronisławie Markiewiczu na 100-lecie śmierci Założyciela księży i sióstr michalitek, z którym m. Anna współpracowała od 1894 r., czyli przez 18 lat do chwili jego odejścia w ramiona Ojca Niebieskiego. M. Anna to wierna kopia bł. Ojca Założyciela, który często odsyłał do niej ludzi ze słowami, jakie zanotowała we wspomnieniach s. Małgorzata Witkowska: „idźcie do matki Anny, ona wam doradzi, to osoba święta”. Żyjąca jeszcze, najstarsza michalitka (106 lat) s. Gabriela Sporniak miała szczęście przebywać z Matką Anną przez 20 lat. Mała Gabrysia trafiła do zakładu wychowawczego prowadzonego przez pierwsze siostry jako 5-letnia sierota i została potem michalitką. S. Gabriela wspomina, że „Matka Anna często przytaczała siostrom słowa Ojca Założyciela. Opowiadała dużo z jego życia, jaki był Ojciec Założyciel dla biednych na plebanii, jak z nimi rozmawiał. Opowiadając to wszystko, płakała nieraz przy tym. Cały ciężar po śmierci Ojca spoczął na niej. Codziennie, jak tylko była pogoda, to brała dzieci i szła z nimi do grobowca Ojca Założyciela i tam się modliła. Nic więc dziwnego, że świeci wychowują świętych.

 

Stawiamy sobie pytanie, jaką moc miała jej modlitwa, na którą tak brakowało czasu, bo praca na gospodarstwie, bo pranie od wczesnego świtu dla wielu dzieci, bo gotowanie i wychowywanie tych, którymi nie mogli zająć się rodzice lub było ich brak? Przecież to czas zaborów, gdy Polska nie istniała na mapie.

 

Cóż takiego dokonała, czym przyciąga ta prosta, cicha, ofiarna kobieta, która w krzyżu znalazła swoją perłę, a w Komunii Świętej jedyną siłę do przetrwania życiowych burz? Co sprawia, że dziś do jej krypty przychodzą biskupi, kapłani, osoby konsekrowane, młodzi i dzieci, chorzy i obarczeni krzyżem, matki i żony, małżeństwa bezdzietne… i podejmują z nią dialog? Rozmawiają o tym, co ich boli, o swoim życiowym krzyżu, aby wyprosiła im taką łaskę, by i oni mogli „przycisnąć do serca krzyż”. Wyczuwają, że Sług Boża nie przestała być Matką, że rozumie, co znaczy troska o dzieci, zwłaszcza takie, które gubią wiarę we współczesnym świecie, a nie radząc sobie z wieloma trudnościami, wybierają bardzo niebezpieczne ucieczki. Przychodzą tu ludzie skołatani życiem i młodzi rozeznający swoją życiową drogę. Przychodzą także utrudzeni pielgrzymi michalickich trzeźwościowych pielgrzymek z Warszawy do Miejsca Piastowego i wykształceni lekarze szukają u niej pomocy. Klękają przy jej sarkofagu jej duchowe córki i nasłuchują co ma im do powiedzenia pierwsza przełożona generalna, która po wszystkie pokolenia pozostanie dla nich Matką. Małżonkowie bezdzietni rozeznali w niej przyjaciela życia i wielu z nich nie zawiodło się na jej wstawiennictwie u Boga. Kobiety uczą się od niej jak być kobietą według Bożego zamysłu, jak być matką w porządku ducha i ciała, jak wychowywać dzieci, aby nie zgubiły perły zbawienia. Ludzie współcześni szukają u M. Anny nie tylko pomocy w trudach życia, nie tylko proszą o łaski uzdrowień z nieuleczalnych chorób, ale także poszukują w niej wzoru do naśladowania. Świadczą o tym liczne zapisy próśb i podziękowań, jakie wierni notują w Księgach przy jej sarkofagu w krypcie znajdującej się w Domu Generalnym Zgromadzenia w Miejscu Piastowym. Ci, którzy zapoznali się z życiem i duchową sylwetką Sługi Bożej, intuicyjnie wyczuwają egzystencjalne dziedziny, które mogą powierzać wstawiennictwu M. Anny.

 

Podziękowania

 

W Tomie V Księgi Próśb i Podziękowań pod datą 25 czerwca 2017 r. Monika zanotowała: „Matko Anno, poznałam Cię niedawno. Jednak Twoje życie mnie urzekło. Widzę Cię jako dzielną kobietę, która aby służyć Bogu i ludziom niczego się nie boi. Potrzebuję Twojego orędownictwa w pełnieniu służby rycerza, matki, żony, pedagoga. Jeśli taka wola Boża, uproś mi potrzebne łaski, takie jakich potrzebuję. Zostawiam tutaj swoje cierpienia, lęki, niepokoje i zmartwienia”.

 

Halina prosi o wstawiennictwo za bezdzietnymi małżonkami, bo Matka Anna szczególnie umiłowała dzieci: „Matko Anno, wstawiaj się za małżonkami, którzy pragną mieć potomstwo, uproś tę łaskę w szczególności dla Marty i Dominika, Marioli i Krzysztofa, Danuty i Rafała, Agnieszki i Grzegorza. Wypraszaj też łaskę zdrowia w mojej Rodzinie, szczególnie dla syna Huberta i córki Kariny.

 

Maria dziękuje za cud nowego życia: „Dziękuję Ci Matko Anno za dzieciątko Wiktorię Annę”. Z kolei Małgorzata – młoda małżonka, odkryła w Matce Annie kobietę pokoju i pojednania: „Matko Anno proszę wstawiaj się u Boga za moją rodziną. Proszę o wzajemne przebaczenie w mojej rodzinie, o dar trzeźwości, prawdomówności i miłości. Proszę również uproś u naszego Jedynego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa łaskę powrotu mojego męża Jacka do domu, proszę o uratowanie mojego małżeństwa”. 

                       

Danuta prosi Matkę Annę o właściwe rozeznanie życiowej drogi dla swojej córki, w przekonaniu, że zrozumie ją Sługa Boża, która sama przeżywała rozdarcie w sercu i otrzymała światło na Górze św. Anny. „Matko Anno. Ty wiesz jak kręte są drogi życia. Proszę Cię o dar rozeznania drogi dla Kingi. Wstawiaj się u Pana za moją rodziną, parafią, za naszą Wspólnotą. Umacniaj wytrwałość w dziele nam powierzonym. Bogu niech będą dzięki za ludzi, dzięki którym tu jestem i mogę się umacniać pod skrzydłami Aniołów Stróżów i ks. Bronisława Markiewicza.

 

Młoda nauczycielka i matka doświadczyła, że Matka Anna nie przestała być Matką, więc po śmierci swojej mamy, powierza się jej wstawiennictwu. „Dziś wstępując do „Wspólnoty Niewiast” zyskałam jeszcze jedną Matkę – Ciebie Matko Anno! Dziękując Panu Bogu za ten wyjątkowy dar (ponad miesiąc temu odeszła do Pana moja mama) polecam się Twojej opiece Matko Anno. Otocz swoją troską i wstawiennictwem moją rodzinę, pomóż mi dobrze wychować moje dzieci, aby wyrosły na dobrych, wierzących ludzi. Przyczyniaj się za nami w codziennym życiu”. Małgorzata.

 

Maria powierza wstawiennictwu Sł. Bożej swoją synową, która walczy z rakiem skóry i ma dwoje małych dzieci.

 

Elżbieta idzie za doświadczeniem Służebnicy Bożej i odnajduje się w jej pytaniach, stawianych Bogu: „Dziękuję Ci Ojcze, że postawiłeś na mojej drodze błogosławionego ks. Bronisława Markiewicza i Matkę Annę Kaworek, których pragnienia i dzieło są mi tak bliskie. Pozwól, by wyprosili dla Marty, Ani i Jerzego łaskę uzdrowienia duszy i ciała, by przylgnęli do Jezusowego Serca i Jego Mamy i miały wokół siebie miłość i pokój. Matko Anno, Ty otrzymałaś odpowiedź na to „co robić?” Proś gorąco, bym ja też usłyszała sercem odpowiedź na to samo pytanie „co robić”, „gdzie chcesz bym była?” Dziękuję, że jesteś Panie obecny w moim życiu przez orędownictwo Twoich świętych, którzy wyprosili dla mnie pokój serca i ufność, że Ty nigdy nie zawiedziesz, nie porzucisz, nie zdradzisz…”.

 

***

 

Drogi Czytelniku! Przytaczam tylko niektóre i to ostatnio uczynione zapisy z piątego tomu Księgi. Modlę się, pisząc te treści, abyś i Ty mógł spotkać „niewidzialną Rękę Pana”, która pochyli się nad Tobą w sytuacji w jakiej jesteś, bo „Ręka Pana nie jest tak krótka, żeby nie mogła ocalić, ani słuch Jego tak przytępiony, by nie mógł usłyszeć”(Iz 59,1). Bóg usłyszał wielokrotne, szczere wołanie M. Anny Kaworek, na pewno usłyszy i Ciebie. Warto mieć takich domowych, zwyczajnych, prostych „Świętych”, którzy przeszli przez życie, jak Maryja w Nazarecie. Do takich należy kandydatka na ołtarze Służebnica Boża Matka Anna Kaworek. Zapraszamy do modlitwy o dar jej beatyfikacji, a tym samym o cuda uzdrowień za jej przyczyną.

 

 s. Leonia Przybyło CSSMA

 

 

 

 

Zdjęcie: www.zlobek-miejscepiastowe.pl

 

Artykuł ukazał się w listopadowo-grudniowym numerze „Któż jak Bóg” 6-2017. Zapraszamy do lektury!