J 4, 1-42

Modlitwa przy studni: Duchu Święty, przychodzę przed Najświętszą Hostię w godzinach południowych, aby dołączyć się do Samarytanki idącej do studni ok. godziny szóstej – tamtego czasu. Z Twoją pomocą, o Duchu Światłości, staję przed Mesjaszem, który powiedział do niej: „Jestem nim Ja, który z tobą mówię” (J 4, 26).

Siadam przy studni Jakuba – studni Bożego Słowa i Pana Obecnego w Eucharystii wystawionej na ołtarzu w kaplicy macierzystego domu sióstr michalitek. Ruszam w drogę wiary, bo tak każe nam Ojciec Święty Franciszek, papież ludzi ubogich.

Dokąd? Pragnę iść do Źródła, które bije na pustyni wiary tego świata. Z kim? Z tymi, którzy chcą lub nie chcą wziąć do ręki czerpaka, pochylić się nad studnią i nabrać Żywej Wody. O nich teraz myślę, trwając przy Studni Najświętszej Eucharystii. Modlę się także za Ciebie, Drogi Czytelniku, kimkolwiek jesteś, abyś na nowo poznał i przyjął Boży dar.

„Rzekła do Niego kobieta: <<Panie, widzę, że jesteś prorokiem>>” (J 4, 19).

Godzina szósta, skwar południa, wyschła ziemia… i samotna Samarytanka z powodu poszarpanego życia. Miała pięciu mężów, a ten, z którym jest obecnie, nie daje jej ani szczęścia, ani pokoju serca. Przyniosła to wszystko do studni Jakuba, w dzbanie swego rozdartego serca. Nie spodziewała się, że spotka KOGOŚ, kto powie do niej: <<Daj Mi pić>>. Ale czy można poczęstować kogoś wodą nieczystości, idolatrii, służby bożkom tego świata? Czy można zaspokoić pragnienie taką wodą? Czy jest ktoś, kto po wypiciu jej, pozostanie nadal czystym?

Tak! Tylko TEN JEDEN WĘDROWIEC upalnego południa, który około godziny szóstej będzie wisiał na krzyżu, a z Jego boku popłynie Krew i Woda. Tylko On jest w stanie oczyścić dzban grzechu i nalać do niego WODY ŻYWEJ. Wszedł więc w dialog z kobietą, której powiedział całą prawdę, a ona tę prawdę pokornie wyznała i została uwolniona.

Jakaż to nadzieja dla mnie i dla Ciebie, który zatrzymujesz się teraz ze mną przy studni Jakuba. Słowo Boże staje się wydarzeniem dla nas. Przecież ja też słyszę Jezusową prośbę: „Daj Mi pić”, ale, skażona grzechem pierworodnym, wciąż wpuszczam w siebie pustynne węże, które mącą czystą wodę pod pozorem dobra. W naszym przypadku mężowie Samarytanki mają często inne imiona: pycha, zazdrość, lenistwo, kult ciała, pielęgnowane urazy, uzależnienia od osób i rzeczy… Woda zabarwiona esencją pychy trudna jest do przełknięcia, ale gdy jest oddana Jezusowi w Sakramencie Pojednania, staje się wodą pokory. Oby Duch Święty uzdolnił mnie i Ciebie do przyniesienia Jezusowi zawartości naszych dzbanów – z całą prostotą i ufnością. On jeden nie brzydzi się taką wodą i pragnie przemienić ją w strumienie Wody Żywej. My także możemy poznać do głębi BOŻY DAR (por. J 4,10).

„Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam” (J 4, 39-42).

Pobiegła do miasta jako świadek spotkanego Mesjasza. Ogłosiła Imię Tego, który dał jej wolność. To On wypełnił jej puste życie swoją przebaczającą miłością. Nie mogła o tym nie mówić, nie mogła zamknąć Jego działania tylko dla siebie.

Świadek ma moc, zaraża prawdą, naturalnością, porywa i kruszy najbardziej zatwardziałe serca. Nie potrzeba wielu słów. Dziś, gdy wiara pustynnieje, potrzeba takiego entuzjazmu Samarytanki. Wystarczy, jak Ojciec Święty Franciszek, kochać ubogich, także takie Samarytanki, być prostym i skromnym, pozostać na koniecznym minimum, aby inni zobaczyli Zmartwychwstałego Pana pośród swego Kościoła. Pan zaprasza mnie i nas, abyśmy codziennie przeglądali się w tafli wody Jakubowej Studni. Tam słychać głos Bożego Słowa, tam widać otwarte Serce Boga, które woła do nas przez proroków: „Obmyjcie się, czyści bądźcie. Przestańcie czynić zło, zaprawiajcie się w dobrym, oddajcie słuszność sierocie, stawajcie w obronie wdowy… Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, nad śnieg wybieleją” (Iz 1, 16 -18).

„Rozdzierajcie serca” – mówił za prorokiem Joelem papież Franciszek do swoich diecezjan w Buenos Aires na początku Wielkiego Postu tego roku.

Niech słowa Piotra naszych czasów poprowadzą nas do konkretnego czynu od Jakubowej Studni. „Rozdzierajcie serca, otwórzcie swoje serca, dlatego, że tylko do serca rozdartego i otwartego może wejść miłosierna miłość Ojca, który nas kocha i uzdrawia. Rozdzierajcie serca, by usłyszeć echo tak wielu rozdartych żywotów, by obojętność nie uczyniła nas niewzruszonymi. Ten Rok Wiary, który obchodzimy, jest także sposobnością, jaką nas Bóg obdarowuje, by rosnąć i dojrzewać do spotkania z Panem, który staje się widzialny w cierpiących twarzach tylu młodych ludzi bez przyszłości, w drżących rękach zapomnianych starców i w chwiejących się kolanach rodzin, które stawiają czoła życiu, nie znajdując środków utrzymania”.

Strumienie Wody Żywej płyną na nowo w Kościele Chrystusowym. Franciszek z Asyżu woła o ubóstwo, aby móc być bogatym przed Bogiem. Niech i przez nasze życie przepłynie to wołanie naszego Pana przy studni Jakubowej: DAJ MI PIĆ, ty – Leonio i Ty… który czytając, słuchasz tego Słowa.

Leonia Przybyło CSSMA

Artykuł ukazał się w archiwalnym numerze Któż jak Bóg 3/2013. Zapraszamy serdecznie do lektury!