Powoli dobiega końca rok poświęcony w Kościele życiu konsekrowanemu. Odbywają się ostatnie spotkania, czuwania modlitewne, sympozja. Na jednym z nich jezuita, o. Aleksander Jacyniak dawał wskazówki pomocne w odnajdywaniu tożsamości zakonnej we współczesnym świecie. Jako niezbędny element wymienił dążenie do samotności bardziej niż do „targowiska świata”.

 

Myślę, że może być samotność zła i dobra. Ta pierwsza jest destrukcyjna, pogrąża w smutku i ciągnie ku depresji. Chcąc niejako siebie przezwyciężyć, zachęca by sięgać po używki (alkohol, narkotyki, doznania seksualne), ale skutek jest zgoła odwrotny. Sparaliżowany taką samotnością legendarny wokalista „Dżemu” Rysiek Riedel śpiewał: Samotność to taka straszna trwoga – ogarnia mnie, przenika mnie…

Samotność dobra jest płodna. Pozwala dojrzewać owocom, których drzewa nie wyrosną na żadnej innej glebie. Daje życie, wprowadza w głębię i umacnia. Choć Boże Narodzenie to święta rodzinne, wyczuwa się w nich pewnego rodzaju samotność – jest to samotność świętości, która została odrzucona, zepchnięta na margines, skazana na zimną, prymitywną stajnię. Tymczasem obok rozbrzmiewały głosy z „targowiska świata”. A jednak to z cichej stajni wyszło Życie.

Wielu księży na Białorusi boleśnie zmaga się z samotnością. Czasami tę walkę przegrywają, zwłaszcza młodzi. Mam w pamięci rozmowę z jednym z takich kapłanów, który mieszka i pracuje w kilkunastotysięcznym miasteczku. – W niedzielę przychodzi do kościoła jakieś 15 osób, a w tygodniu najczęściej odprawiam sam – mówił smutnym głosem. Trudno mi z tym, nieraz czuję się niepotrzebny. Ale chcę pozostać wierny Jezusowi…

Być może jest to najboleśniejszy rodzaj samotności. Samotność w tłumie. Samotność poczucia bezużyteczności. Samotność, która jest zaproszeniem, a raczej krzykiem, by trwać mocno jak gałązka w krzewie. Gdy będziecie łamać się opłatkiem w rodzinnym cieple, powiedzcie nowonarodzonemu Panu o tych samotnych kapłanach, by ogrzał ich serca i szepnął cicho, że On o wszystkim wie.

Droga Redakcjo „Któż jak Bóg”, kochani Czytelnicy, nasi Przyjaciele i Darczyńcy. Razem z parafianami składam każdemu z Was najlepsze życzenia świąteczne. Gdy dziś Boże Narodzenie stało się „świętem sklepów”, niech pokora i prostota pomogą sięgnąć wzrokiem poza błyszczące fasady tego czasu, aby za nimi znaleźć Dzieciątko w betlejemskim żłóbku i w ten sposób odkryć prawdziwą radość i prawdziwe światło. Niech nas ogarnie ciepło Bożego Narodzenia.

 

Krzysztof Poświata CSMA
wraz z parafianami z Gatowa (Białoruś)

 

Artykuł ukazał się w Któż jak Bóg 1/2016