Co wiemy o odpowiedzialności za wybranie lub odrzucenie wiary?

 

Czy na sądzie ostatecznym będziemy sądzeni z wiary?

Agnieszka, 26 lat

 

Naukowcy zauważyli, że w każdym człowieku jest pragnienie poznania prawdy o wszechświecie i o prawach świata, w którym żyjemy. Na miarę naszych możliwości intelektualnych stawiamy tak zwane pytania fundamentalne, czyli pytania, które zwykle klasyfikujemy jako filozoficzne: skąd wziął się świat, życie i człowiek, jaki jest sens naszego istnienia, źródło i sens cierpienia, sens starania się o istotę miłości.

 

Pewien mędrzec powiedział, że przez całe życie powinniśmy szukać, ale nie wolno choćby jednego dnia przeżyć nie opierając się na tym, co na tę chwilę uznaliśmy za najlepsze, za odpowiedź najprawdziwszą. Mówiąc inaczej, mamy obowiązek nieustannego szukania wiary (albo jej pogłębiania, jeśli już znaleźliśmy), ale nie wolno w żadnym dniu żyć tak, jakby żadnej prawdy nie było.

 

Wracając do pytania – na pewno Pan Bóg zapyta każdego o starania w poszukiwaniu, o uczciwość w stawianiu pytań i formułowaniu odpowiedzi. Na pewno koniecznie trzeba się wystrzegać chwil, w których zrezygnowaliśmy z szukania, czy to z powodu zniechęcenia, lenistwa czy zgorzknienia.

 

 

Czy „porządny poganin” ma szanse na zbawienie?

 

Czy tak zwany „dobry człowiek” (ale niewierzący albo niepraktykujący) ma szansę na zbawienie?

Kasia z gimnazjum

 

W świetle tego, co zostało napisane powyżej oczywiste chyba jest, że na to pytanie trzeba udzielić odpowiedzi pozytywnej: tylko Pan Bóg zna wnętrze serca ludzkiego i na pewno nie będzie ukarany człowiek, który nie miał możliwości poznawania Stwórcy i Zbawiciela.

 

Nie wolno mieć jednak złudzeń, że zaniedbanie w tym względzie może być ukarane, bo zaniechanie takich poszukiwań jest świadomym zmarnowaniem łaski eschatologicznej ciekawości.

 

Ks. Zbigniew Kapłański

 

 

Artykuł ukazał się lipcowo-sierpniowym numerze „Któż jak Bóg” 4-2017. Zapraszamy do lektury!