Wiara w horoskopy

Co przyniesie Ci dzisiejszy dzień? Sprawdź horoskop i zobacz, co przepowiadają gwiazdy. „Wenus przyniesie Ci miłość”, „Wpływ Saturna da się odczuć w poprawie twojej sytuacji finansowej” – takie i wiele innych absurdów wyczytać można w gazetach, na stronach w Internecie czy poprzez SMS-y w telefonie. Codziennie bombardowani jesteśmy takimi niechcianymi komunikatami.

 

Jak się okazuje, osób, które rozpoczynają dzień od lektury horoskopów, w Polsce nie brakuje. Według badań CBOS, przeprowadzonych w lipcu 2018 roku, do czytania horoskopów przyznaje się 45% Polaków. Pomimo, iż wśród czytelników horoskopów większość stanowią kobiety (55%), nie jest to lektura tylko kobieca. Co trzeci mężczyzna (34%) również chętnie po nie sięga. Horoskopy i wróżby stały się częścią kultury masowej. W tabloidach codziennie możemy przeczytać o tym, co przydarzy się dzisiaj wodnikowi czy baranowi, w telewizjach śniadaniowych spragnieni poznania przyszłości widzowie też mają szansę zapoznać się z podobnymi prognozami.

 

Mądrzejsi od naukowców?

Niby wszyscy wiemy, że to bzdury, niby z uśmiechem czytamy o przepowiadanych trudnościach czy okazjach, których nie należy zmarnować, ale jednak jest coś niepokojącego w tej fascynacji, urzeczeniu astrologią. Współczesny człowiek niejednokrotnie potrzebuje fikcji, by wypełnić pustkę utworzoną przez brak głębi w życiu duchowym. W związku z tym poszukuje informacji o swojej przyszłości w horoskopach stworzonych przez astrologów.

Czym w takim razie jest astrologia? Jest praktyką wróżbiarską znaną już w starożytności, która mocno zakorzeniła się również w naszych czasach, w kulturze i zwyczajach współczesnego społeczeństwa. Astrologia jest zabobonem, ponieważ twierdzi, że życie i przeznaczenie człowieka uzależnione są od wpływu gwiazd. Najważniejsze chwile jego życia, jak narodziny, ślub czy śmierć są ponoć uwarunkowane układem tych ciał na nieboskłonie.

Należy przy tym pamiętać, że pozycje gwiazd ustalają astrolodzy na własną rękę, a jest ona niezgodna z ich rzeczywistym położeniem obserwowanym przez astronomów przy pomocy najnowocześniejszych teleskopów. Trzeba tu wyraźnie odzróżnić astrologię od astronomii. Astronomia jest nauką ścisłą i dlatego naukowcy-astronomowie traktują astrologię jako śmieszny zabobon, świadczący o wielkiej ignorancji jej wyznawców.

Jest sprawą oczywistą, że gwiazdy i planety wywierają naturalny wpływ na ludzi. Wpływają na nasze życie na przykład wybuchy na Słońcu, pory roku, pełnia Księżyca. Ale absolutnie nie ma żadnych podstaw, aby twierdzić, wpływ że ten determinuje wolność człowieka i decyduje o jego życiu i śmierci.

 

Średniowiecze ciągle żywe

Naukowcy astronomowie są zdania, że wiedza astrologów zatrzymała się na poziomie średniowiecza. Między innymi dlatego, że opierając się na danych z tamtego czasu, wróżbiarze mówią jedynie o pięciu planetach, które mają wpływ na ludzi. W średniowieczu nie znano takich ciał niebieskich jak Uran, Neptun, Pluton czy Charon czy przeszło 2000 małych planetoid, znajdujących się między Marsem i Jowiszem. Ludziom średniowiecza, na skutek złudzenia optycznego, wydawało się, że planety i gwiazdy położone są blisko siebie. Kierując się wyobraźnią zaczęli oni rozróżniać skupiska gwiazd, które swoją formą przypominały skorpiona, byka itd., przypisując im wady i zalety danego zwierzęcia. W ten sposób powstały znaki zodiaku, które są niczym innym jak wymysłem astrologów.

Z naukowego punktu widzenia stosowanie znaków zodiaku nie ma żadnego uzasadnienia i jest po prostu naiwne i śmieszne. Astrolog współczesny nie widzi planet w tej samej pozycji, co jego poprzednik sprzed 5 tysięcy lat, jak więc może powoływać się na jego wiedzę? Należałoby zadać sobie pytanie: dlaczego 300 ludzi, którzy rodzą się w tej samej chwili na kuli ziemskiej, i których pępowiny przecięte są przy tej samej konstelacji gwiazd, nie dzieli tego samego losu? Dlaczego jeden tylko był Einstein, Mozart czy Picasso? Współcześni astronomowie ustalili, że pozycja znaków zodiaku, którą posługują się dzisiejsi astrologowie, utrwalona została w starożytności i uległa przesunięciu o 1/12 koła, czyli o jeden znak zodiaku. I tak, gdy astrolog twierdzi, że ktoś urodził się pod znakiem Byka, to faktycznie urodził się on, gdy na niebie widniał gwiazdozbiór Barana itd.

 

Negacja Opatrzności

Istnieje jeszcze inna niedorzeczność w twierdzeniach astrologów, a mianowicie swoje dane, dotyczące wpływu gwiazd na cechy charakteru i temperament, obliczają oni w ten sposób, że za początek biologicznego życia człowieka uznają moment narodzin. Tymczasem współczesna genetyka mówi nam, że to w chwili poczęcia, a nie narodzin, powstaje cała konstrukcja genetyczna, określająca przyszły temperament człowieka.

Trzeba również pamiętać, że bardzo ogólnikowy sposób formułowania przepowiedni, w oparciu o datę narodzin, będzie dla ludzi naiwnych sprawiał wrażenie wiarygodnego. Wystarczy jednak porównać przepowiednie spisane równocześnie w kilku gazetach lub na stronach w Internecie, by przekonać się, jak bardzo wyssane są one z palca, jak nic nie mają wspólnego między sobą.

O przyszłości człowieka decydują jego wolne wybory, dobra lub zła, a nie niezależny od jego świadomości nieunikniony bieg wydarzeń, spowodowany przez wpływ planet i gwiazd. Jeżeli astrologia przypisuje gwiazdom władzę stwarzania ludzkich charakterów oraz kreowania wydarzeń, to w ten sposób ubóstwia kosmiczne siły, czyli głosi panteizm, a także neguje Bożą Opatrzność, czyli nieustanną, czułą opiekę kochającego, osobowego Boga.

 

Nie dajmy się ogłupić

Nie dajmy się ogłupić wróżkom i horoskopom. Pewna 30-letnia kobieta na kilka miesięcy przed planowanym ślubem dostała w prezencie od koleżanek z pracy wizytę u astrologa. Podczas spotkania usłyszała, że powinna być ostrożna, bo przyszły mąż, nie do końca jest tym, za kogo się podaje. Informacja, którą kobieta początkowo potraktowała z przymrużeniem oka, szybko zaburzyła szczęście narzeczonych. Nagle wszystko w zachowaniu mężczyzny wydawało się jej podejrzane: delegacje, spotkania z przyjaciółmi czy SMS-y, które od niego otrzymywała. Kobieta coraz częściej okazywała narzeczonemu zazdrość, wszczynała kłótnie, starała się kontrolować każdy jego ruch. W końcu mężczyzna zdecydował, że najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji będzie rozstanie i tak oto spełniła się przepowiednia astrologa.

Przykład ten świadczy o tym, do jakich tragedii może doprowadzić wiara w astrologię. Im horoskop czy przepowiednia sformułowane są bardziej ogólnikowo, tym więcej osób będzie uznawało je za skierowaną do siebie, gdyż takie stwierdzenia pasują do każdego. Większość ludzi chętnie wierzy we wszystko, co stawia ich w pozytywnym świetle. Dlatego jeśli horoskop zawiera informacje o tym, że dany człowiek posiada „niewykorzystane zdolności”, że jest „niezależny w myśleniu” albo „ma złożoną osobowość”, spotka się to z jego intuicyjną zgodą. Nikt nie zastanawia się nad tym, że „niewykorzystane zdolności” to fraza, którą można zastosować w odniesieniu do każdego człowieka. W gruncie rzeczy jest to informacja pusta. W horoskopach stosuje się takie zwroty, które służą usprawiedliwieniu własnych niepowodzeń czy wad. „Twoje życie nie było usłane różami.”, „Musiałeś borykać się z wieloma przeciwnościami losu.”, itp. Jaki płynie z tego wniosek? Okazuje się, że aby stworzyć horoskop, wystarczą dwuznaczne ogólniki. Horoskopy zawierają jedynie perswazję, której ulegają ich czytelnicy. Psychologowie podkreślają, że horoskopy działają jak samospełniająca się przepowiednia, w której zaczynamy podświadomie wierzyć w to, co czytamy. Interpretujemy więc rzeczywistość i modyfikujemy swoje zachowania tak, aby dopasować się do przeczytanego lub usłyszanego „proroctwa”. Często nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak bardzo podatni jesteśmy na różnego rodzaju sugestie. Pół biedy, jeśli taka samospełniająca się przepowiednia jest pozytywna. Gorzej, gdy wyczytamy w horoskopie jakieś nieszczęście, które sami potem sprowokujemy, jak w przypadku wspomnianej wcześniej kobiety i jej narzeczonego.

Psychologowie alarmują, że bezkrytyczna wiara w przepowiednie i horoskopy może być groźna. Osoba, która zajmuje się stawianiem horoskopów, jest w stanie wprowadzić w dobry nastrój tego, kto do niej przychodzi. Dzieje się tak dlatego, ponieważ astrolog mówi zwykle to, co ludzie chcą usłyszeć. Ponadto dobiera słowa tak, by wygłaszana przepowiednia się sprawdziła. Jednocześnie astrolog zasiewa w człowieku ziarnko niepewności o własną przyszłość. Przepowiadacze przyszłości używają swoistych psychotechnik, którymi wywołują strach i inne skrajne emocje. W efekcie ludzie czują potrzebę, by po raz kolejny skorzystać z ich usług. Człowiek pragnie wiedzieć coraz więcej i więcej. Jest to dla niego pasjonujące, ponieważ dotyczy bezpośrednio jego osobowości, rodziny, pracy, znajomych i najważniejsze, że się sprawdza. Nie dostrzega jednak tego, że jego życie nie zmienia się na lepsze, a wręcz przeciwnie – stare problemy pozostają, pojawiają się też nowe, związane z niezrozumieniem przez bliskich, brakiem pieniędzy itp. Człowiek wpada wówczas w uzależnienie psychiczne, a także duchowe, z którego nie można już wyjść bez pomocy specjalistów.

 

Potężniejszy od gwiazd

Pan Bóg przestrzegał naród wybrany przed przypisywaniem gwiazdom boskiej władzy nad ludzkim życiem. „Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, obyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Pan, Bóg twój, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem” (Pwt 4, 19). Przypisywanie boskiej mocy gwiazdom Pismo Święte nazywa głupotą: „Głupi [już] z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem. Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa – winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca, stworzył je bowiem Twórca piękności; a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw – winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę” (Mdr 13, 1-5).

W świetle tajemnicy Wcielenia i nauki Chrystusa widać cały bezsens astrologicznych zabobonów. Pan Jezus objawił nam, że każdy człowiek ma nieskończoną godność i wartość, że jest rzeczywiście wolny i absolutnie nie ma żadnego przeznaczenia zapisanego w gwiazdach. Św. Paweł w Liście do Kolosan pisał: „Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie” (Kol 2, 8-9).

Magisterium Kościoła nieustannie, już od pierwszych wieków chrześcijaństwa, ostrzega wiernych przed niebezpieczeństwem wróżbiarstwa i astrologii, przed korzystaniem z rad wróżbiarzy, astrologów. W ten podstępny sposób człowiek wystawia siebie bowiem na niebezpieczeństwo działania sił złego ducha, którego celem jest zerwanie więzi człowieka z Bogiem i doprowadzenie go do duchowej śmierci. Jeśli osoba wierząca radzi się astrologów i wierzy w ich wróżby oraz rady zawarte w horoskopach, wtedy popełnia grzech śmiertelny. Pismo Święte ostrzega nas przed przyjściem fałszywych proroków (Mt 7, 15; 24, 11; 1 J 4, 1), a czarnoksiężnika określa jako fałszywego proroka (Dz 13, 6). Dzisiejsi astrologowie to właśnie tacy fałszywi prorocy. Przepowiadają fałsz za pieniądze naiwnych osób. Powiem to raz jeszcze: nie pozwólmy się ogłupiać.

 

Małgorzata Więczkowska

 

Artykuł ukazał się w lipcowo-sierpniowym numerze „Któż jak Bóg” 4-2019. Zapraszamy do lektury!