Dlaczego szatan został nazwany przez św. Pawła władcą mocarstwa powietrza? Co oznacza ten tytuł?

 

Św. Paweł w Liście do Efezjan pisze: I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś według doczesnego sposobu tego świata, według sposobu władcy mocarstwa powietrza (grec. kata ton archonta tes eksousias tou aeros), to jest ducha, który działa teraz w synach buntu (Ef 2,2).

„Władca mocarstwa powietrza” – zwrot równoległy do Ef 6, 12 i Kol 1, 13 oznacza, jak wszyscy zgodnie przyjmują, szatana, którego w innym miejscu Apostoł nazywa „bogiem tego świata” (2 Kor 4,4; por. J 12, 31; 14, 30; 16, 11; 1J 5, 19). Genetivus tes eksouisas od słowa eksousia (władza) rozumiany jest tu jako „zakres panowania”, „państwo”, „mocarstwo”, co ma analogię zarówno w Kol 1, 13 jak i w papirusach magicznych. W obecnych czasach stwierdzenie, że „powietrze” (aer) stanowi zakres władania złego ducha, jest czymś trudnym do zrozumienia, ale Paweł użył określenia zgodnego z wyobrażeniami panującymi w starożytności.

 

Istoty mieszkające w powietrzu?

 

Grecy (pitagorejczycy, stoicy, Plutarch) używali terminu aer (powietrze) na określenie całej sfery świata nad powierzchnią ziemi, a pod księżycem. Podobnie było w judaizmie czasów helleńskich i rzymskich (Wnieb Iz 10, 29; 11, 23; Hen Słow 29, 5; TestBen 3, 6; Rabba do Wyj 21 [83c]). Cała tradycja judaistyczna oraz grecka myśl filozoficzna uznawały powszechnie, że przestrzenie powietrzne, rozciągnięte pomiędzy niebem (rozumianym jako sklepienie), a ziemią, to sfera przynależąca do najrozmaitszych istot duchowych, zarówno złych, jak i dobrych (jedne i drugie określano słowem daimonia – demony, które nie miało jeszcze konotacji jednoznacznie negatywnych).

Według starożytnych, dzięki zamieszkującym w powietrzu daimonom powstawały objawienia, wyrocznie i wróżby; każdy z nich spełniał bowiem określone zadanie – jedne kierowały lotem ptaków czy ich śpiewem, inne miały do dyspozycji błyskawice czy pioruny, jeszcze inne inspirowały prorocze sny. Niektórzy podawali nawet racjonalne uzasadnienie dla takich poglądów. Rzymski filozof i poeta Lucius Apuleius (ur. ok. 125 r.) dowodził, że każdy z żywiołów ma swoich mieszkańców, a więc zdrowy rozsądek nakazuje, aby założyć także istnienie istot, które zamieszkiwałyby sferę powietrzną również uznawaną za żywioł. Nie mogły to być stworzenia materialne (ziemskie), gdyż ciężar ciągnąłby je na ziemię (dlatego ptaki, które muszą mieć gniazda i nie mogą spędzać całego czasu w powietrzu, przynależą do sfery ziemskiej). Nie mogły być one również stworzeniami lotnymi (jak para czy dym), gdyż uleciałyby w górę. Stąd Apulejusz przyjmował, że duchy te mają naturę pośrednią i utworzone są właśnie z zagęszczonego powietrza. Było to zgodne z poglądem, że istoty zamieszkujące każdą sferę wszechświata mają naturę złożoną przede wszystkim z tego pierwiastka, który tę sferę wypełnia. Św. Augustyn (De Genesis ad litteram, II, 13, 27) skłaniał się nawet ku koncepcji, że ciała powietrzne (corporum aeroroum) posiadają również aniołowie. Inni pisarze chrześcijańscy sądzili, że dotyczy to tylko niższych chórów anielskich, a wyższe, np. serafy, posiadają ciała złożone z ognia, zgodnie ze znaczeniem hebrajskiego słowa seraf.

Ostatecznie, jak wiadomo, zwyciężył pogląd o bezcielesności i całkowicie duchowej naturze bytów anielskich. Aniołowie zamieszkiwali „niebo”, ale sfera powietrza „poniżej nieba” stanowiła, według starożytnych chrześcijan, miejsce pobytu duchów niebezpiecznych dla człowieka, a więc demonów lub upadłych aniołów, którzy rozproszeni są w ogromnych ilościach po całym przezroczystym bezkresie nad naszymi głowami i unosząc się w powietrzu nieustannie podburzają całe ludzkie społeczeństwa oraz każdego człowieka z osobna.

 

Powietrzne mytarstwa

 

Konsekwencją tych poglądów była wiara, że gdy dusza ludzka, zostawiwszy swoje ziemskie mieszkanie, zaczyna kierować się wzwyż, przez przestrzeń powietrzną do niebieskiej ojczyzny, demony starają się ją zatrzymać. W pismach niektórych teologów Kościoła Wschodniego została rozwinięta nauka, głosząca, że ziemia jest odcięta od nieba warstwami przestworzy, w których patrole pełnią strażnicze oddziały upadłych duchów, zwane mytarstwami powietrznymi. Mytarstwa to coś w rodzaju strażnic czy urzędów celnych, które napotykają dusze zmarłych podczas wędrówki do Tronu Niebieskiego. Według wielu teologów prawosławnych dostanie się po śmierci do nieba, jest uwarunkowane uprzednim przedarciem się przez wrogie terytorium powietrza, co bez pomocy aniołów Bożych staje się niemożliwe do wykonania.

Warto przytoczyć w tym miejscu kilka cytatów z Ojców Kościoła. Św. Jan Chryzostom pisał: Potrzebnych nam będzie wiele modlitw, wielu pomocników, wiele dobrych uczynków, wielkie wstawiennictwo Aniołów przy przejściu przez przestrzeń powietrzną. Jeżeli podczas podróży przez obcy kraj lub w obcym mieście potrzebujemy przewodnika, to o ileż bardziej potrzebni nam będą przewodnicy i pomocnicy dla przeprowadzenia nas przez niewidzialne stanowiska rządzących światem władz sfer powietrza, które nazywamy prześladowcami, celnikami i poborcami podatkowymi. Św. Makary Wielki przestrzegał zaś: A ty, słysząc, że pod niebami są rzeki żmijowe i paszcze lwów i ciemne siły, palący ogień wprawiający w popłoch wszystkie członki, czyż nie wiesz, że jeśli przy odejściu twoim z ciała nie przyjmiesz zadatku Ducha Świętego, to zatrzymają one twoją duszę, nie pozwalając ci wchodzić na niebiosa? Św. Izajasz Pustelnik, którego pisma znajdują się w „Filokalii”, nauczał, że chrześcijanie powinni mieć codziennie śmierć przed oczyma i troszczyć się o to, jak dopełnić odejścia z ciała i jak przejść obok ciemnych władz, mających nas spotkać w powietrzu. Św. Efrem Syryjczyk z kolei opisywał godzinę śmierci i mytarstwa w ten sposób: Boży wysłannicy, wziąwszy duszę, wstępują w powietrze, gdzie stoją wodzowie, rządzące światem władze sił przeciwnych. Oni są naszymi oskarżycielami, strasznymi celnikami, rejestratorami, poborcami podatkowymi; spotykają duszę na drodze, rejestrują, sprawdzają, i wyliczają grzechy i długi tego człowieka – grzechy młodości i starości, dobrowolne i mimowolne, popełnione uczynkiem, słowem i myślą. Wielki jest tam strach, wielkie drżenie biednej duszy, niewyobrażalna bieda, którą cierpi od niezliczonego mnóstwa otaczających ją chmarami wrogów, rzucających na nią oszczerstwa, aby nie dać jej wstąpić do nieba i osiedlić się w świecie żywych, wstąpić do krainy życia. Ale anioły święte, biorąc duszę, odprowadzają ją (Seraphim Rose, Dusza po śmierci).

Nauka o mytarstwach jest w prawosławiu uznawana za teologumenę, czyli za teologiczną opinię, którą można przyjąć lub odrzucić. Wiara w mytarstwa jest więc indywidualną kwestią każdego człowieka. W Kościele Zachodnim nie rozwijano tej nauki, ale jeszcze w średniowieczu powszechnie wierzono, że współpracownicy diabła, np. magowie, czarownice, heretycy mogą swobodnie wznosić się w powietrzu, właśnie dzięki mieszkającym tam demonom.

Fakt, że św. Paweł nawiązywał do ówczesnych wyobrażeń, nie przekreśla oczywiście sensu jego wypowiedzi, że choć świat znajduje się pod przemożnym wpływem złego ducha, to ci, którzy przyjęli Chrystusa, są wyzwoleni do prawdziwego życia.

 

Roman Zając

 

Artykuł ukazał się w majowo-czerwcowym numerze „Któż jak Bóg” 3-2012. Zapraszamy do lektury!