Wielu ciekawskich interesuje się złymi duchami, a nie zagląda do Ewangelii – punktuje w bieżącym numerze ks. Marian Polak CSMA. Rzeczywiście, popularność choćby prasy brukowej pokazuje, jak wielu ludzi miast po ambitną lekturę, sięga po rozrywkę opartą na sensacji i płytkich emocjach. A Ewangelia to lektura najambitniejsza z ambitnych – nie dość bowiem, że wymaga zrozumienia, to jeszcze wprowadzenia swych słów w życie. Jak się zabrać za Ewangelię i, przede wszystkim, jak żyć Ewangelią? Zapraszamy do kolejnej części poradnika, tym razem poświęconej św. Janowi…

 

Dlaczego Ewangelia Jana oddzielana jest od tekstów synoptyków?

Marek pisze kronikę wydarzeń ewangelicznych; Mateusz, jako Apostoł, pisze Ewangelię dla Żydów i traktuje Jezusa jako Drugiego Mojżesza; Łukasz pisze Ewangelię dla pogan, którzy uwierzyli w Jezusa. Ci Ewangeliści mają podejście historyczne i interesuje ich Syn Człowieczy, w którym oczami wiary widzą Syna Bożego. Jan natomiast kreśli portret Syna Bożego, który stał się Człowiekiem.

 

Czyli ten, kto czyta pierwsze trzy Ewangelie, należy do grona uczniów, którzy chodzili za Jezusem, traktując Go jak wielkiego Proroka, a tylko czasem stając w zdumieniu przed Jego słowami lub czynami, które stawiają Go wyżej od proroków?

Dobre spojrzenie i konieczne w dostrzeżeniu różnicy, o którą pytamy. Synoptycy pisali swe Ewangelie głównie w oparciu o własne doświadczenie, bo mieszkający w Jerozolimie Marek był świadkiem tego, co Jezus mówił, czynił i przeżył. Jezus bywał w jego rodzinnym domu, a przynajmniej część Ogrodu Oliwnego była własnością jego rodziny. Matusz należał do grona Apostołów. Łukasz miał podejście historyka i mimo że osobiście Jezusa nie znał, cokolwiek napisał, wszystko dokładnie zbadał, wchodząc w kontakt ze świadkami, nawet z Matką Jezusa.

 

Jan też był Apostołem. Co nowego wnosi on w swej Ewangelii?

Jan był świadkiem publicznego działania Jezusa od samego początku i miał za sobą szkołę Jana Chrzciciela. Słysząc, że jego mistrz „nie jest godzien rozwiązać rzemyka u sandałów” Jezusa z Nazaretu, zdecydował się na opuszczenie Jana i przejście do Chrystusa. Jan w latach sześćdziesiątych znał napisane przez Marka, Mateusza i Łukasza Ewangelie, i nie pisał swojej, bo dodałby tylko nieco więcej szczegółów z własnego punktu widzenia. Dla niego Jezus też był wielkim Prorokiem, który go miłował.

 

Dlaczego Jan napisał Ewangelię dopiero pod koniec życia?

Pisanie podjął z polecenia Ducha Świętego dopiero po mistycznych przeżyciach, jakie zanotował w Apokalipsie. On jako jedyny z Dwunastu spotkał się z Jezusem uwielbionym i po tym spotkaniu zupełnie inaczej rozumiał wszystko, co z Nim przeżył na ziemi. On widział już nie Proroka, ale Syna Bożego, który ubrał się w człowieczeństwo, aby nam objawić Boga, Jahwe, jako swego Ojca. Pisząc Ewangelię od pierwszego zdania przedstawia Jezusa jako Boga Wcielonego. Takiego poznania na ziemi nie dostąpił żaden z Dwunastu, nawet Piotr. Jan zaś otrzymał je dopiero w latach dziewięćdziesiątych pierwszego wieku, czyli ponad sześćdziesiąt lat po zmartwychwstaniu Jezusa. W Ewangelii Jana jest obecny Syn Boga mieszkający na ziemi do dnia dzisiejszego.

 

Na czym zatem polegają różnice między Synoptykami i Janem?

Portret Jezusa kreślony przez Jana jest o wiele bogatszy w prawdę o Bogu Ojcu, o Synu Boga oraz o Duchu Świętym. Synoptycy kreślą przede wszystkim portret Jezusa jako Syna Człowieczego, uznając w Nim, aktem wiary, Syna Bożego. Jan nie tylko wierzył, ale pod koniec życia spotkał Syna Bożego. W mistycznym przeżyciu został wyniesiony do nieba, a w Apokalipsie opisał swe przeżycia z tego drugiego spotkania. Jan mógł pisać dlatego, że Duch Święty chciał, abyśmy wiedzieli, do jakiego spotkania dorastamy i z jakim Synem Boga zamieszkamy w domu Ojca Niebieskiego.

Druga różnica dotyczy dokładnego przedstawienia wtajemniczenia, z jakim mamy do czynienia w Kościele Jezusa. Chodzi o sakramenty chrztu i Eucharystii. Synoptycy tego wtajemniczenia dotykają, ale skoro nie zostali wtajemniczeni w życie nieba, nie mogli go odsłonić. Tylko Jan dokładnie zapisał rozmowę Jezusa z Nikodemem, z Samarytanką przy studni, z uzdrowionym w sadzawce Betesda, wskrzeszenie Łazarza… To są teksty pozwalające sprecyzować odpowiedź na pytanie o to, jakim bogactwem jest chrzest święty. Natomiast w rozdziale szóstym i w opisie wieczernika, Jan dotyka bogactwa tajemnicy Eucharystii i przykazania miłości wzajemnej.

Kolejna z różnic wynika z tego, że Jan jest umiłowanym uczniem Jezusa. Jego Ewangelia i inne pisma, czyli Apokalipsa i Listy, są pisane piórem miłości, jaką Jezus go darzył. On zna tajemnicę tej miłości i sam podpisuje się jako „umiłowany uczeń” Jezusa. Najczytelniejszym podpisem jest to, że w Wieczerniku spoczywał na Jego piersi i to, że Jezus dyskretnie podał mu imię Judasza jako zdrajcy. To Jan również towarzyszył Matce Jezusa na Golgocie. On przyjął Matkę za swoją, a Ona, z polecenia Jezusa, przyjęła go za syna. W odczytaniu Ewangelii Jana ta miłość Jezusa do niego jest tak ważna, że w jej bogactwo wchodzi jedynie ten, kto tą miłością jest wypełniony. Ta Ewangelia jest światem ludzi żyjących przykazaniem miłości wzajemnej. Kto nie zna smaku tej miłości, niewiele z czwartej Ewangelii pojmuje.

 

A jakie jest spojrzenie Jana na Kościół?

Synoptycy odczytują Kościół według modelu królestwa, czyli bardziej w znaczeniu politycznym. Tak bowiem rozumiemy słowo „królestwo”. Jest ono najdoskonalszym, bo władzę w nim posiada Bóg, a o jego ustroju decyduje Boskie prawo. Jan pięknie odsłania tajemnicę Kościoła w przypowieści o winnym krzewie, jaką Jezus przekazuje Apostołom w wieczerniku. Kościół dla niego to „winny krzew” wyrastający z wieczernika. Jest to wspólnota skoncentrowana na Eucharystii, wokół stołu, przy którym jako Gospodarz siedzi Jezus. Jest w niej miejsce na grzeszników takich jak Piotr, a nawet na zdrajców takich jak Judasz. Jan dostrzega napięcie, jakie istnieje między Kościołem jako instytucją, a jego duchem. To napięcie istnieje między Piotrem, a Janem. Piotr otrzymuje klucze, czyli władzę, a Jan Matkę Jezusa. Władza to wymiar instytucjonalny Kościoła, a Matka to jego wymiar duchowy. Kult Matki Bożej jest wykładnikiem duchowego wymiaru Kościoła Chrystusowego. Oba te wymiary są ważne i nie należy żadnego z nich lekceważyć.

 

Jaki jest klucz do odczytania bogactwa Ewangelii Jana?

Jest nim Prolog, czyli piękny hymn, jakim Jan rozpoczyna swą Ewangelię. W nim są podane wszystkie podstawowe pojęcia, jakimi Jan się posługuje. Bogactwo tego Prologu, czyli wstępu do Ewangelii Jana, jest niezgłębione. On jest hymnem o miłości Boga do człowieka. On też jest kluczem do odczytania Listów św. Jana, które jasno stwierdzają: Bóg jest Miłością.

Poznanie Boga, który jest Miłością, to najwyższy szczyt życia religijnego. Żadna inna religia tego szczytu nawet nie dostrzega. Jan na nim staje. On poznaje Boga jako Miłość. Wszystkie imiona Boga objawiane przez Niego odnajdują się w tym Imieniu. To imię jest również kluczem do właściwego odczytania Apokalipsy Jana, choć w niej ono jasno nie jest wymienione.

 

Bóg jako Miłość jest bliski każdemu człowiekowi, który ceni serce, ale dlaczego w naszym świecie tak wielu ceni wyżej rozum niż serce?

Ważne pytanie. Niewielu ludzi umie doceniać serce, bo wyżej cenią swoje racje, niż swoją miłość. To jest pierwsza przyczyna współczesnego ubóstwienia intelektu, który z sercem się nie liczy.

Drugą przyczyną jest karykatura miłości. Trzeba znać jakościową różnicę między miłością ludzką, a Boską. Miłość ludzka, choćby najdoskonalsza, jest tylko słabym odbiciem Boskiej, a często w wydaniu człowieka jest ona karłowata lub poważnie chora. Boska Miłość to Miłość Trzech Osób – Ojca i Syna i Ducha Świętego, do której Bóg zaprasza człowieka. Dokonuje się to, gdy Syn Boży staje się człowiekiem. On wprowadza w tę odwieczną miłość swoich braci, czyli każdego, kto w Niego wierzy. Niewielu się na to decyduje, stąd tak głęboki kryzys wiary w naszych czasach. Dopiero po owocach poznamy jak nisko strącił nas rozum, który prowadzi dialog z szatanem.

 

W jaki sposób graficznie sygnalizuje się różnicę między synoptykami i Janem?

Synoptycy jako symbole mają: lwa, wołu i człowieka, a Jan orła. Jego Ewangelia jest spojrzeniem orła z wysokości nieba. O wiele łatwiej czyta się Ewangelię Marka, Mateusza i Łukasza, niż Jana. Łatwiej rozumiemy punkt widzenia lwa, wołu czy człowieka, niż orła. Jan umożliwia spojrzenie nie tylko na wydarzenia, jakie miały miejsce w Palestynie na początku naszej ery, ale na całe dzieje świata i zbawienia.

Warto pamiętać, że Ewangelia Jana wymaga dorastania do wtajemniczenia w bogactwo objawienia oraz, że odsłania ona niezwykle bogate przestrzenia życia otwarte dla wierzących w Jezusa.

 

z ks. prof. Edwardem Stańkiem

rozmawiał ks. Piotr Prusakiewicz CSMA

 

J 1, 1-18, Prolog

1 Na początku było Słowo,

a Słowo było u Boga,

i Bogiem było Słowo.

2 Ono było na początku u Boga.

3 Wszystko przez Nie się stało,

a bez Niego nic się nie stało,

[z tego], co się stało.

4 W Nim było życie,

a życie było światłością ludzi,

5 a światłość w ciemności świeci

i ciemność jej nie ogarnęła.

6 Pojawił się człowiek posłany przez Boga –

Jan mu było na imię.

7 Przyszedł on na świadectwo,

aby zaświadczyć o światłości,

by wszyscy uwierzyli przez niego.

8 Nie był on światłością,

lecz [został posłany], aby zaświadczyć o światłości.

9 Była światłość prawdziwa,

która oświeca każdego człowieka,

gdy na świat przychodzi.

10 Na świecie było [Słowo],

a świat stał się przez Nie,

lecz świat Go nie poznał.

11 Przyszło do swojej własności,

a swoi Go nie przyjęli.

12 Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,

dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,

tym, którzy wierzą w imię Jego –

13 którzy ani z krwi,

ani z żądzy ciała,

ani z woli męża,

ale z Boga się narodzili.

14 A Słowo stało się ciałem

i zamieszkało wśród nas.

I oglądaliśmy Jego chwałę,

chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,

pełen łaski i prawdy.

15 Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». 16 Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. 17 Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. 18 Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył.

 

 

 

Artykuł ukazał się we wrześniowo-październikowym numerze „Któż jak Bóg” 5-2018. Zapraszamy do lektury!